Targi pracy w Nysie

Ponad 1000 ofert pracy za granicą - w Niemczech, Austrii, Holandii i Czechach - oferowało w piątek blisko 40 wystawców na Międzynarodowych Targach Pracy "Perspektywy 2013" w Nysie.
Targi pracy w Nysie

Targi pracy zagranicznej w Nysie odbyły się już po raz trzeci. Zorganizował je nyski Powiatowy Urząd Pracy.

Wystawcy - głównie agencje pośrednictwa pracy, ale i zagraniczne firmy - wśród ponad 1000 ofert pracy mieli propozycje m.in. dla stolarzy, pakowaczy, pracowników szklarni, elektryków, mechaników samochodowych, ale też informatyków, kierowców, opiekunów osób starszych i pielęgniarek.

Na koniec lutego bezrobocie w woj. opolskim wyniosło 15,5 proc. Bez pracy na Opolszczyźnie było ponad 57,5 tys. osób. Bezrobocie w powiecie nyskim wynosi 24 proc., jest najwyższe w woj. opolskim.

Dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Nysie Kordian Kolbiarz przyznał, że oferty pracy zagranicznej to półśrodek w walce z bezrobociem. "Jest mi przykro, że muszę takie targi organizować, ale w Nysie i okolicy nie ma pracy, dużych zakładów i nowych inwestorów. Staramy się więc choć w ten sposób wyjść naprzeciw potrzebom ludzi. A jest ich armia - w naszym powiecie bezrobotnych jest obecnie ponad 11 tys. osób" - powiedział Kolbiarz.

Przyznał, że pomysł takich targów budzi kontrowersje, choćby dlatego, że władze województwa biją na alarm w związku z wyludnianiem się regionu i namawiają emigrantów do powrotu na Opolszczyznę. "Nie robimy tych targów z przekory. Próbujemy po prostu dać szansę i możliwość wyboru tym, którzy chcieliby znaleźć zatrudnienie" - powiedział.

Jak dodał, oferty dostępne na nyskich targach nie muszą oznaczać wyjazdu z kraju. "Wśród naszych wystawców są m.in. agencje i firmy z Czech. Oferują miejsca pracy niedaleko granicy z Polską, kilkadziesiąt kilometrów od Nysy, czyli w odległości, którą można pokonywać dojeżdżając" - wyjaśnił.

Targi adresowane są głównie dla osób, które zdecydowane są szukać zatrudnienia poza krajem.

Maria Domanowska z Lasocic w powiecie nyskim straciła pracę w marcu. W rozmowie z PAP stwierdziła, że gdyby udało jej się znaleźć jakiekolwiek zatrudnienie w Polsce, to z pewnością by się go podjęła. "Ale nie ma na to nadziei, zwłaszcza w Nysie. Dlatego wezmę każdą pracę zagraniczną, jeśli ktoś zechce mnie zatrudnić. Przeszkodą na pewno będzie brak znajomości języka. Spróbować jednak nie zaszkodzi - dlatego przyjechałam na targi i na trzech stoiskach złożyłam wnioski o zatrudnienie" - powiedziała.

Studentka nyskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej Monika Mucha wzięła udział w targach, by - jak powiedziała PAP - rozejrzeć się za ewentualną pracą na przyszłość. "Został mi jeszcze wprawdzie rok nauki, ale chciałam się dowiedzieć, jakie są obecnie dostępne oferty w innych krajach w branży turystycznej. Po studiach będę szukać zatrudnienia w Polsce, ale decydującym kryterium wyboru pracy będą zarobki. A te ciągle wyższe są za granicą" - powiedziała.

Alicja Stolarczyk ze Ścinawy Nyskiej na targach szukała pracy wraz z 28-letnią córką Justyną. Obie są bez pracy - matka po 30 latach straciła zatrudnienie w zlikwidowanym dwa lata temu zakładzie w Prudniku, a córka po przepracowanym roku w Irlandii wróciła do Polski.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.