Uelastycznienie czasu pracy - fakty i mity

W związku z przeprowadzaniem zmian w Kodeksie pracy i wprowadzeniem rocznego okresu rozliczeniowego oraz elastycznego czas pracy, resort pracy i polityki społecznej wystosował komunikat. "Rozprawia" się w nim z obawami pracowników i pracodawców.
Uelastycznienie czasu pracy - fakty i mity
1. Uelastycznienie czasu pracy to... "zmuszanie pracowników do pracy po kilkanaście godzin dziennie"

Gwarancje odpoczynku dla pracowników nie zmieniają się. W dalszym ciągu pracownik ma prawo do nieprzerwanego 11-godzinnego odpoczynku w ciągu doby oraz do 35 godzin nieprzerwanego odpoczynku w ciągu tygodnia. Pod szczególną ochroną nadal pozostaną m.in. kobiety w ciąży czy pracownicy młodociani.

Wydłużenie okresu rozliczeniowego pozwoli jedynie na lepsze dopasowanie czasu pracy pracowników do wielkości zamówień czy liczby zleceń. Gdy dłużej zostaniemy w pracy, innego dnia będziemy mogli pracować krócej lub wręcz wziąć cały dzień wolny. Uwaga! Pracodawcy mogą wprowadzić zmiany wyłącznie za zgodą działających w firmie związków zawodowych. Jeśli ich nie ma pracodawca będzie musiał porozumieć się przedstawicielami pracowników.

Czytaj też: Elastyczny czas pracy wprowadzi zamęt w urzędach?

2. Uelastycznienie czasu pracy to... "koniec płatnych nadgodzin"

Zasady dotyczące wynagrodzenia za nadgodziny nie zmieniają się. Również do tej pory pracodawca mógł zrekompensować pracownikowi dłuższą pracę czasem wolnym. Wprowadzone w kodeksie zmiany oznaczają jedynie dopasowanie czasu pracy pracowników do wielkości zamówień lub liczby zleceń w firmie. Pracownikom nadal będzie przysługiwało wynagrodzenie za nadgodziny. Zamiast dodatku do wynagrodzenia pracownik może otrzymać czas wolny.

3. Uelastycznienie czasu pracy to... "rozwiązanie tymczasowe na czas kryzysu i nie powinno znaleźć się na stałe w Kodeksie pracy"

Rozwiązania zapisane w ustawie antykryzysowej sprawdziły się. Dłuższe okresy rozliczeniowe i ruchomy czas pracy wprowadziło blisko 1100 firm, a zmiany objęły około 100 tysięcy pracowników.

Dzięki temu w okresie spowolnienia gospodarczego dziesiątki tysięcy osób zachowało pracę. Wprowadzenie tych rozwiązań na stałe do Kodeksu pracy daje szansę na poprawę konkurencyjności działających w Polsce firm. Wcześniej zrobiła już to samo m.in. Wielka Brytania, Niemcy, Czechy, i Słowacja. Brak elastycznych rozwiązań stawiały polskich przedsiębiorców już na starcie w gorszej pozycji.

4. Uelastycznienie czasu pracy to... "marginalizacja związków zawodowych"

Pozycja związków zawodowych nie jest zagrożona. Wręcz przeciwnie, ich rola nawet wzrośnie. Bez zgody związkowców - o ile działają w firmie - przedsiębiorcy nie będą mogli wprowadzić w firmie ani dłuższych okresów rozliczeniowych czasu pracy, ani ruchomego czasu pracy. Dzięki tej gwarancji związki zyskują szansę na wypracowanie wspólnie z pracodawcą rozwiązań najkorzystniejszych dla wszystkich pracowników.

5. Uelastycznienie czasu pracy to... "duże obciążenie dla małych firm, bo oznacza dodatkowe formalności"

Również do tej pory pracodawcy - zarówno duzi, jak i mniejsi - musieli przygotowywać indywidualny rozkład czasu pracy w przyjętym u siebie okresie rozliczeniowym. Teraz będzie im tylko łatwiej. Powód?

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Teoria, teoria, teoria ... teraz dopiero bedzie wyzysk pracujących! I pomieszanie pojęć: pracodawca to ktoś, kto (sprze)daje swoją pracę.

podpisałem, 2013-09-11 21:38:11 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE