Urzędnicy nie mają motywacji i z niechęcią podchodzą do petentów

  • PulsHR/Dziennik Gazeta Prawna
  • 31-10-2014
  • drukuj
Przez 25 lat mentalność urzędników nie zmieniła się. Nadal robią konieczne minimum w pracy, a do petentów podchodzą bezdusznie.
Urzędnicy nie mają motywacji i z niechęcią podchodzą do petentów

Praca w urzędzie rozczarowuje już od samego początku, ponieważ jak się okazuje dwa fakultety i znajomość języków obcych nie gwarantują posady. Najważniejsze pozostają znajomości, zwłaszcza w małych miejscowościach. Dlatego też urzędnik nie zawsze jest osobą z odpowiednimi umiejętnościami - informuje „Dziennik Gazeta Prawna".

Już po pół roku pracy w samorządach, zatrudniony może liczyć na umowę o pracę na czas nieokreślony, a w administracji rządowej - po roku. Szefowie urzędów rzadko decydują się również na zwolnienia. Pracownicy nie mają także problemów z ocena okresową, która zazwyczaj jest dobra.

Urzędnicy nie mogą narzekać na zarobki. W administracji rządowej średnia pensja wynosi ok. 4,8 tys. zł, a w samorządach - 4 tys. zł. Dodatkowo raz w roku wypłacana jest trzynastka, a co kwartał przyznawane są nagrody.

- Kwartalną nagrodę otrzymają niezależnie od tego, czy komuś pomogli w sposób wyczerpujący, czy też ograniczyli się do minimum. Na awans z powodu lepszej pracy nie ma co liczyć - mówi dla „DGP" dr Stefan Płażek, adwokat, adiunkt w Katedrze Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego.

W efekcie pracownicy urzędów nie mają motywacji i z niechęcią podchodzą do petentów.

- Urzędnicy kierują się zasadą minimalizmu, robią tylko tyle, ile jest niezbędne, ale nie więcej. Tylko entuzjaści starają się pomagać klientom. Nikomu nie opłaca się robić więcej - twierdzi w rozmowie z „DGP" prof. Szczepan Figiel z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.

Dotychczas nikomu nie udało się zmienić systemu, w którym działają urzędnicy. Próbował premier Donald Tusk, Michał Boni, były minister administracji i cyfryzacji czy Sławomir Brodziński, były już szef służby cywilnej. Nikt jednak nie zdołał wygrać walki z biurokracją.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (5)ZOBACZ WSZYSTKIE

Jak można oduczyć Kogoś złych narowów ? Trzeba go skierować Do kopania rowów.

Eterno Vagabundo, 2014-11-03 22:41:57 odpowiedz

Urzednik nie jest równy urzednikowi, tak samo jak człowiek człowiekowi. Uogólnianie jest nie tylko krzywdzące ale nierzetelne, nieuczciwe i nieprawdziwe. Widocznie ludzie, kórzy rapotrt przygotowali byli leniwi i nie chciało im się wyjść poza konieczne minium badania na które dostali kasę. ... rozwiń

Paulina, 2014-11-03 12:19:45 odpowiedz

Ten artykuł jest krzywdzący dla dużej rzeszy urzędników samorządowych. Pracuję w samorządzie od 10 lat, jako główny specjalista od 4 lat. Moje zarobki niestety nie zbliżają się do wymienionych 4 tys, a kwartalne nagrody...? Niestety nie u nas. Jest max jedna w roku, tzw. "rybka" na święta ...Bożego Narodzenia. Skończone studia, języki nie są gwarantem NICZEGO w urzędzie. Dlaczego wciąż tu pracuję? Bo jestem młodą matką, nie znam pracodawcy, który z taką wyrozumiałością patrzyłby na częste L4 matek małych dzieci. Ale minusów jest mnóstwo, m.in utarta opinia o pracownikach urzędów. W naszym urzędzie jest młoda ekipa i naprawdę bardzo się staramy pomagać klientom w miarę możliwości - a te często nie są duże, bo pamiętajmy, że pracujemy w oparciu o (durne czasami) przepisy. rozwiń

urzędniczka, 2014-11-03 11:03:46 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE