Urzędnik – zrzęda czy osoba kompetentna?

Wizyta w urzędzie często jest okazją do wymyślenia dwudziestu nowych przekleństw. Jest jednak także okazją do ciekawych obserwacji socjologicznych.
Urzędnik – zrzęda czy osoba kompetentna?

Każdy kiedyś musi coś załatwić w urzędzie. Wymiana dowodu osobistego, wydanie warunków zabudowy, a nawet wycinka drzewa wymagają od nas pojawienia się w siedzibie urzędników, gdzie jak wiemy rządzą „inne” prawa.

Niestety wizyta w urzędzie często jest okazją do wymyślenia dwudziestu nowych przekleństw. Jest jednak także okazją do ciekawych obserwacji socjologicznych. Na ich podstawie stworzyliśmy listę postaci, które spotkać możemy niemal w każdym urzędzie miasta, gminy czy powiatu. Zaznaczamy, że jest to satyryczne podejście do tematu i nie chcemy nikogo obrazić tym tekstem. Poza tym piszący te słowa zna kilku wspaniałych urzędników, którym nic nie można zarzucić.

Zrzęda – w urzędzie pracuje za karę i z pewnością wspomni o tym w czasie rozmowy z Tobą. Marna pensja, beznadziejne godziny pracy (w końcu, kto normalny rozpoczyna pracę o 7.00?), no i co chwilę pojawiający się ci… no jak im tam… a właśnie – Petenci! Urzędnik-Zrzęda, choć marudny, jednak w większości przypadków wyda Ci w końcu upragniony dowód osobisty, albo zezwoli na usunięcie drzewa z przydomowego ogródka – oczywiście w zamian za wysłuchanie historii o jego nader skomplikowanej i ciężkiej pracy.

Pani/Pan z bułką – zawsze, gdy ją/jego widzisz, coś przeżuwa w jednej ręce trzymając kanapkę, a drugą powoli stukając w klawiaturę. Oczywiście najpierw myślałeś, że to tylko przypadek, że Pani/Pan z bułką za każdym razem trzyma w ręce jedzenie, ale od niedawna zacząłeś podejrzewać, że to co brałeś za zwykłą kanapkę jest w rzeczywistości kosmitą-pasożytem, który przyssał się do urzędniczej ręki i nie pozwala jej zająć się tym, czym powinna się zajmować, czyli w skrócie… pracą.

Nowicjusz – zwykle jest stażystą, albo został zatrudniony przed około tygodniem. Nic nie wie, w niczym się nie orientuje, o wszystko musi pytać przełożonych. Zwykle łatwo znajdujesz z nim wspólny język, gdyż w urzędzie wydaje się być zagubionym na równi z Tobą.

Pani z pokoju nr 33 – to zwykle do niej jesteś odsyłany po pieczątkę niezbędną do załatwienia Twojej sprawy. Najgorsze jest to, że wbrew pozorom i wszelkiej logice, pokój nr 33 zwykle nie znajduje się między pokojami 32 i 34, a głęboko w piwnicy przy pokoju nr 001. Podejrzewasz, że to taki psikus ze strony urzędników, żeby przypadkiem któryś z petentów nie poczuł się zbyt pewnie w urzędzie.

Biurokrata – aby uzyskać jego pomoc w nawet najprostszej sprawie, którą dałoby się załatwić przez telefon w ciągu 15 sekund, musisz ją szczegółowo uzasadnić na druku p11 lub p13/81, na którym musisz także podać swoje imiona, nazwisko, imiona rodziców, nazwisko panieńskie matki i babki od strony ojca, numery pesel, dowodu osobistego i paszportu, adres zamieszkania i zameldowania, wypis z księgi wieczystej swojej nieruchomości oraz załączniki, których ilość waha się w zależności od sprawy (zwykle około 10 dokumentów, na których zdobycie musisz poświęcić około tygodnia). Po złożeniu wniosku musisz odczekać około 30 dni na załatwienie sprawy, która od Urzędnika-Biurokraty wymaga poświęcenia wspomnianych już na początku 15 sekund. Biurokrata jest najmniej lubianym i najbardziej denerwującym typem urzędnika. Nie lubimy go.

Kierownik – postać mityczna, którą przed oczami petentów chroni zwykle groźna i wredna sekretarka. Nikt go jeszcze nie widział (dlatego nie zamieszczamy zdjęcia) i nikt nie ma wstępu do jego gabinetu. To zwykle na jego podpis pod pilną dla Ciebie decyzją czekają urzędnicy – a czekać potrafią nawet kilkanaście dni.

Wójt/Burmistrz/Prezydent miasta – szef wszystkich szefów czyli Krzysztof Jarzyna każdego urzędu. Zwykle jedno jego słowo wystarczy do sprawnego załatwienia Twojej sprawy. Tym bardziej warto znać go osobiście i być z nim w dobrym kontakcie.

Urzędnik kompetentny – o dziwo ostatnio coraz częściej spotykany. Miły, uprzejmy, wykształcony i znający się na swojej pracy. Swoje zadania wykonuje szybko i sumiennie. Wchodząc do urzędu za każdym razem marzymy, aby akurat nam się przytrafił. Takich urzędników życzymy nam wszystkim jak najwięcej!

 

 


KOMENTARZE (6)ZOBACZ WSZYSTKIE

Niestety sama prawda, ale.... Czy ktoś próbował kiedyś dociec przyczyny takiego stanu rzeczy? Bo przecież nie jest prawdą, że o doborze kadr urzędniczych decyduje selekcja negatywna, więc.... Co się dzieje z normalnymi ludźmi, kiedy zaczynają pracować w urzędzie? Najpierw są niekompetentni, ale uczą... się. Potem, jak już się nauczą i zostają obdarzeni pewną dozą samodzielności, to próbują działać sprawnie i w ferworze tego działania wejdą na minę niespójnych przepisów, lub układów tzw wyższego szczebla. I cóż się wówczas dzieje? Taki kompetentny i sprawny pracownik dostanie raz i drugi po nosie przez rozliczne kontrole lub przełożonych. Wówczas się nauczy, że nie warto się starać i spieszyć w pracy, bo to na dobre mu nie wychodzi. Wówczas się rozgląda i widzi, że ci koledzy, którzy się za bardzo nie wyrywają z robotą mają spokój, a że jest inteligentny, to szybko się dostosowuje... No i mamy, to co mamy. rozwiń

znam to, 2011-09-26 08:48:32 odpowiedz

zrzęda, zrzęda , zrzędna wiecznie niezadowolony z wszystkiego i wszystkich

taaaak, 2011-09-21 20:04:10 odpowiedz

To chyba jakieś żarty. Urzędnicy mają być "świętymi krowami"?Prawdaż to albo nie prawdaż?

dyżurny-kotlet?, 2011-09-21 18:31:43 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE