Urzędy pracy nie boją się Internetu

  • Sztafeta.pl
  • 07-11-2013
  • drukuj
Co zrobić ze stale rosnącą skalą bezrobocia? Co zrobić z bezrobociem w ogóle? Wszak są osoby, które nie narzekają na brak ofert pracy - ten niewielki odsetek populacji (ot co) po prostu wpasował się wzorcowo w rynek.
Urzędy pracy nie boją się Internetu

Co nie znaczy, że problemu nie ma, bo w gruncie rzeczy statystyki przerażają. W marcu tego roku bezrobocie wynosiło 14,3% w skali ogółu społeczeństwa. Choć wiadomym jest, iż takiego stopnia nie można brać za pewnik. Jest ono realnie dużo większe.

Głównym sposobem walki z bezrobociem jest modernizacja i informatyzacja rynku pracy. Internet stał się głównym miejscem rozrywki, miejscem pracy, ale i terenem poszukiwań pracy. Wielu bezrobotnych to młodzi ludzie często poszukujący, którym Internet służy z łatwością w zmaganiach z trudnościami dnia codziennego. Są jednakże tacy, którym dajmy na to - w wieku około 50 lat - narzędzie zwane Internetem nie jest poręczne, bo jest po prostu nieznane. Natomiast bezrobocie obejmuje wszystkie grupy społeczne, w tym ludzi starszych.

Czytaj też: Urzędy zatrudnią pracowników po cichu

Zwróćmy uwagę, że klasyczne formy informacji tracą na znaczeniu. Nikt nie śmie twierdzić, że odejdą one w zapomnienie, ale w szale szybkości zmian Internet jest najdoskonalszą formą dotarcia do określonego celu, informacji, osób. Dlatego też trzeba uświadomić, że aby być na bieżąco z ofertą pracy Internet jest nieodzowny. Moment, w którym jednostka pracującą staje się bezrobotna i przekracza próg lokalnego Urzędu Pracy staje się znaczący. W tym momencie stacjonarne zarejestrowanie się daje możliwość uzyskania ubezpieczenia - na czym głównie zależy osobie bezrobotnej, ale czy faktycznie chce ona podjąć legalna pracę korzystając z pomocy Urzędu.

Śledząc internetowy rynek pracy przytłacza ogrom wielu serwisów, portali, które publikują fachowe artykuły pomocne bezrobotnym, ale i narzędzia które zbliżają bezrobotnego z nowoczesną techniką poszukiwań pracy. Czasem wystarczy dokonać rejestracji, a oferty same zaczną napływać w zgodzie z obszarem naszych zainteresowań.

Do tej pory bezrobotny miał obowiązek stawić się w UP, a urzędnik niekiedy dysponując ograniczonym zakresem samej oferty próbował nakierować petenta w stronę przekwalifikowania, bo i zakres urzędniczej możliwości nie pozwolił mu dać oferty skrojonej na wymiar. A stan osoby bezrobotnej bywał obwarowywany przelotnymi nadziejami w stylu: „przecież płacę podatki... ten kraj musi dać mi źródło utrzymania".

Przybliżmy, jak sami bezrobotni bywają klasyfikowani. Po rejestracji dana jednostka bywa przypisana do jednego z trzech filarów. Pierwszy z nich wskazuje na osoby, które same szukają ofert pracy i z reguły ta aktywność szybko zmienia ich stan na lepszy. Drugi filar obejmuje tych, którzy szukają wsparcia i potrzebują się doszkalać, a w trzecim znajdują się długoterminowi bezrobotni. Zatem widzimy już, że grupą docelową staje się filar drugi, ale nie można zaniedbać pozostałych, dla których trzeba też znaleźć wsparcie zgodne ze stopniem ich komplikacji.

Internet, który jest już dostępny w wielu UP musi stać się upowszechniony, tak aby bezrobotny mógł z niego korzystać i dać swoje świadectwo istnienia na rynku pracy. Jest to olbrzymi obszar możliwości z czego sami bezrobotni nie zdają sobie sprawy, a w dodatku narzędzie, które uczy samodzielności.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE