W gminach nie powstają punkty dla bezrobotnych

  • Przegląd prasy/Dziennik Gazeta Prawna
  • 23-11-2010
  • drukuj
Dyrektorzy urzędów pracy nie tworzą w gminach lokalnych punktów informacyjno-konsultacyjnych. A to tam bezrobotni mieli się dowiadywać, jak np. założyć firmę, przeszkolić się albo pójść na staż.
W gminach nie powstają punkty dla bezrobotnych

Powiatowe urzędy pracy mogą od 1 lutego 2009 r. tworzyć w gminach lokalne punkty informacyjno-konsultacyjne dla bezrobotnych i osób poszukujących pracy. Dzięki temu takie osoby miały nie tracić czasu, aby dojechać nawet kilkadziesiąt kilometrów z miejscowości, w której mieszkają, do urzędu pracy – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”.

Gminne punkty mają umożliwić im załatwienie tych samych spraw co w urzędzie. Zatrudniony w gminie pośrednik lub doradca zawodowy może np. zarejestrować osobę bez pracy jako bezrobotnego. Może też przedstawić mu oferty zatrudnienia. Do ich obowiązków należy ponadto proponowanie zainteresowanym różnych form aktywizacji, na przykład stażu czy szkolenia.

Urzędy pracy nie tworzą takich punktów. Nie ma ich na przykład w Tarnobrzegu, Bydgoszczy, Zakopanem, Radomsku. Zwykle ich dyrektorzy nie robią tego, bo nie mają pieniędzy na wynagrodzenia dla pośredników i doradców, którzy mieliby tam pracować.

Pensje to nie jedyny wydatek, z jakim musi się liczyć dyrektor urzędu, tworząc punkt. Dodatkowe pieniądze potrzebne są, aby zapłacić za remont lokalu, rachunki za telefon i za usługi informatyka, który zapewniałby sprawne funkcjonowanie systemu informatycznego zawierającego m.in. dane dotyczące wszystkich bezrobotnych i ofert pracy – podaje Dziennik Gazeta Prawna”.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE