W Opolskiem firmy dostały pieniądze na ochronę miejsc pracy

496 tys. zł wypłacono z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych na wynagrodzenia pracowników sześciu opolskich firm, którym pogorszyła się sytuacja finansowa. Pomoc ta, w ramach tzw. ustawy o ochronie miejsc pracy, objęła 77 osób.
W Opolskiem firmy dostały pieniądze na ochronę miejsc pracy

Pieniądze te pracodawcy otrzymali jako bezzwrotną pomoc na wynagrodzenia dla pracowników na mocy Ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z ochroną miejsc pracy, która weszła w życie w listopadzie 2013 r.

Umożliwia ona przedsiębiorcom, którzy ogłosili przestój ekonomiczny lub obniżyli wymiar czasu pracy, skorzystanie ze wsparcia służącego ochronie miejsc pracy w sytuacji, gdy przejściowo pogorszyły się warunki prowadzenia działalności gospodarczej. Pieniądze pochodzą z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Pracodawcy mogą je dostać na częściowe zaspokojenie wynagrodzeń pracowników za czas przestoju ekonomicznego lub na zrekompensowanie części pensji przy obniżeniu wymiaru czasu pracy oraz na opłacenie składek na ubezpieczenia społeczne pracowników.

Jak powiedziała PAP wicedyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Opolu Renata Cygan dotychczas w woj. opolskim o takie dofinansowanie wystąpiło sześciu przedsiębiorców. Trzech ubiegało się o nie w związku z obniżeniem wymiaru czasu pracy dla 31 osób. Przyznane dofinansowanie wyniosło w tym przypadku w sumie 197 tys. 716 zł.

Trzech kolejnych pracodawców wystąpiło natomiast o dofinansowanie do przestoju ekonomicznego, czyli - jak wyjaśniała Cygan - niewykonywania pracy przez pracownika, który pozostaje w gotowości, z przyczyn od niego niezależnych. Wsparcie w tym przypadku objęło 46 osób z trzech firm i wyniosło 298 tys. 247 zł.

Łącznie sześciu firmom z powiatów opolskiego, prudnickiego i głubczyckiego wypłacono w ramach pomocy przewidzianej ustawą 495 tys. 963 zł
. Były to firmy z branży budowlanej, ogrodniczej, produkcyjnej i obuwniczej.

Wicedyrektor opolskiego WUP wyjaśniła, że o taką pomoc może się zwrócić przedsiębiorca, u którego nastąpił spadek obrotów gospodarczych, czyli spadek sprzedaży towarów lub usług nie mniejszy niż 15 proc. Kwota dofinansowania wynosi 100 proc. wysokości zasiłku wraz ze składkami na ubezpieczenie społeczne. Jak powiedziała Cygan, łącznie jest to 936 zł 52 grosze.

Cygan podała, że taka pomoc przysługuje pracodawcom, którzy nie mają zaległości podatkowych i nie zalegają ze składkami na ubezpieczenia społeczne czy fundusz pracy. "Chyba że mają zawarte z urzędem skarbowym czy ZUS-em odpowiednie porozumienia o spłacie" - zastrzegła. "Nie może być jednak przesłanek do ogłoszenia upadłości danej firmy".

Zapewniła, że sprawy dotyczące takiej pomocy rozpatrywane są dość szybko. Pracodawca może dostać tego typu wsparcie na maksymalnie 6 miesięcy w ciągu roku od podpisania umowy. "Czyli ma do wykorzystania sześć ustalonych transz wsparcia" - doprecyzowała i zaznaczyła, że co miesiąc musi on składać wykaz osób objętych w swojej firmie pomocą. Nie może też zwolnić tych osób co najmniej przez trzy miesiące od wypłaty ostatniej transzy wsparcia.

Według wicedyrektorki WUP w Opolu możliwości, jakie daje ustawa o szczególnych rozwiązaniach związanych z ochroną miejsc pracy, to "pomoc w kryzysie". "Jeśli pracodawca ma chwilowy zastój, brak zleceń czy sprzedaży, to nie musi zwalniać pracowników - wyszkolonych już i przygotowanych do pracy w jego zakładzie. Może posilić się taką właśnie pomocą i przetrwać trudny czas" - tłumaczyła.

Podała, że w skali kraju pula pieniędzy do wykorzystania na ten cel w tym roku to 204,6 mln zł.

Z danych Wojewódzkiego Urzędu Pracy wynika, że liczba bezrobotnych w woj. opolskim w marcu wyniosła 52 156 osób, a stopa bezrobocia 14,3 proc. Największe bezrobocie zanotowano na koniec marca w pow. brzeskim - 21,9 proc., a najmniejsze w Opolu - 7,2 proc. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Bardzo ciekawi mnie jakie konkretnie firmy otrzymały tę pomoc. Jak łatwo się domyślić, pochodzi ona od "rządu", a więc z podatków płaconych przez nas – obywateli. Jeżeli pomoc tego typu dostała jakaś duża, pochodząca z zagranicy firma, posiadająca złą renomę wśród pracowników (takie firmy ...to z doświadczenia mojego i znajomych większość zagranicznych firm) i sprzedająca swoje wyroby głównie poza Polską, to byłoby to nieco niesmaczne. Bo dlaczego *my* mamy płacić pensje ludziom pracujących w firmie wyzyskującej pracowników, a nie ona sama. Polska gospodarka ma z tego niewiele, obywatele płacą obywatelom, firma się cieszy bo ma więcej kasy dla siebie. Na co dzień słyszę od znajomych jak managerowie z ich firm tną premie skarżąc się na kryzys i kupując sobie nowe samochody czy domy. rozwiń

uciekam_z_tego_, 2014-05-04 20:10:33 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE