W Pucku Dzień Kobiet mają cały rok

  • Piotr Toborek
  • 08-03-2017
  • drukuj
• Puck to miasto, w którym rządzą kobiety. Burmistrz i wiceburmistrz, sekretarz, skarbnik i radca prawny - panie są zresztą większością nie tylko we władzach. Jak szybko policzyliśmy, stanowią około dwie trzecie wszystkich zatrudnionych w urzędzie.
W Pucku Dzień Kobiet mają cały rok
Burmistrz Pucka Hanna Pruchniewska (fot.puck.pl)

Statystyki pokazują, że kobiety znacznie rzadziej niż mężczyźni sprawują w Polsce funkcje kierownicze. Tak jest w administracji państwowej, biznesie i we władzach lokalnych.

Odsetek kobiet na szczycie władz samorządowych wynosi ok. 23 proc. Powodów jest wiele. Jednym z głównych, na które wskazują eksperci, jest trudność pogodzenia dwóch różnych ról – kobiety spełniającej się zawodowo i prywatnie, np. w roli matki.

Dlatego nikogo nie dziwią urzędy, gdzie wszystkie najważniejsze funkcje sprawują panowie. A czy są takie gminy, w których burmistrz, wiceburmistrz, sekretarz i skarbnik to panie? Jest jedna. Puck.

– Osobiście nie znam takiej gminy, gdzie, tak jak u nas, we władzach jest tyle kobiet, ale w końcu mamy tych gmin ponad 2 tysiące i pewnie gdzieś są podobne. Nie mam pojęcia – mówi burmistrz Pucka Hanna Pruchniewska.

– Faktem jest, że już się nami z tego powodu interesowano, a powiem, że jakiś czas temu pań było jeszcze więcej. Już się zastanawialiśmy, czy nie zlikwidować toalety męskiej – oczywiście żartuję, ale panowie byli i są u nas w mniejszości – dodaje burmistrz.

Kobiety w urzędzie

Rzeczywiście, kobiety wręcz opanowały pucki urząd – wystarczy spojrzeć na zamieszczoną w BIP listę pracowników: pań jest tam 21, mężczyzn jedynie 7.

Zastępcą burmistrz jest Lucyna Boike-Chmielińska, sekretarzem Agnieszka Siebert, skarbnikiem Joanna Bolda. Na tym nie koniec, bo radca prawny urzędu także kobieta – Joanna Naczk.

Joanna Bolda, skarbnik Pucka (fot.puck.pl)
Joanna Bolda, skarbnik Pucka (fot.puck.pl)

– Dla jasności, to nie jest jakieś założenie – nie jestem feministką – mężczyzn też przyjmuję do pracy, ale tak się złożyło – uśmiecha się Hanna Pruchniewska.

Faktem jest jednak, że to pani burmistrz po objęciu stanowiska w 2014 roku zatrudniła wiceburmistrz, sekretarz i prawnika.

– Oczywiście nie dlatego, że są kobietami, ale ze względu na kompetencje, doświadczenie – podkreśla szefowa urzędu.

Agnieszka Siebert, sekretarz miasta Pucka (fot.puck.pl)
Agnieszka Siebert, sekretarz miasta Pucka (fot.puck.pl)

Faktycznie, doświadczenia zawodowego wszystkim paniom nie brakuje: Lucyna Boike-Chmielińska pełniła już funkcję zastępcy burmistrza (w Jastarni w latach 2008-2010), kierowała też spółką Szkuner; Joanna Naczk wcześniej obsługiwała od strony prawnej urząd we Władysławowie.

– Podobnie z panią sekretarz. Przyjmując ją wiedziałam, że będziemy mieć kierownika, który przypilnuje, aby urząd znakomicie funkcjonował. Pani skarbnik była tu już wcześniej i też nam się dobrze pracuje – dodaje burmistrz.

Czy jednak tak sfeminizowane władze Pucka to rzeczywiście tylko zbieg okoliczności?

– Ja kobietom w pracy bardzo ufam. Wiem, że to co do nich należy jest zrobione rzetelnie i na czas, są odpowiedzialne. Oczywiście, że są wyjątki i nie znaczy to, iż mężczyźni są gorsi, ale moim zdaniem z kobietami się pracuje łatwiej – przyznaje Hanna Pruchniewska.

Lucyna Boike-Chmielińska, wiceburmistrzyni Pucka (fot.puck.pl)
Lucyna Boike-Chmielińska, wiceburmistrzyni Pucka (fot.puck.pl)

Pani burmistrz dodaje także: – Po dwóch latach mogę powiedzieć, że to był dobry wybór. Dobrze się rozumiemy, mamy wielki bagaż doświadczeń i nie zastanawiamy się nad jakimiś drobnostkami, sprawami mało ważnymi. Powiem, że jesteśmy bardzo konkretne, co pewnie niektórych przeraża, ale nie mamy czasu na słuchanie jakiegoś „bajerowania”. Jak się nie da czegoś zrobić, to mówimy, że nie można. Jest tyle do zrobienia, że szkoda nam czasu na takie owijanie w bawełnę.

Burmistrz przyznaje także, że bardzo nie lubi, jak „się krąży wokół tematu i nie mówi konkretnie”. – Często się zdarza, że przerywamy rozmowę i pytamy: dobrze, ale tak naprawdę to o co chodzi? – tłumaczy.

A co na to mężczyźni?

Mężczyzną jest za to przewodniczący rady miasta Piotr Kozakiewicz. Spytany o rządy kobiet w Pucku mówi: – My takich problemów, jak pan Korwin-Mikke nie mamy i panie na stanowiskach nam nie przeszkadzają. Oczywiste, że najważniejsza jest fachowość, ale tu akurat trudno byłoby się przyczepić.

Przewodniczący przyznaje, że rzeczywiście panie w Pucku są „bardzo konkretne”. – Mamy ustalone na początku kadencji zasady działania i się tego trzymamy. Nie tracimy czasu na niepotrzebne dyskusje – mówi.

Kozakiewicz mówi, że wiele osób zwraca uwagę, iż Puckiem rządzą kobiety. – Jest to zauważane i komentowane, ale bez złośliwości. Pewnie gdyby w mieście źle się działo, to złośliwych uwag by nie zabrakło, ale skoro wszystko idzie w dobrą stronę, mieszkańcy – jak się wydaje – są zadowoleni, no to nie ma o czym dyskutować.

Puck ma się uśmiechać

– Chcemy doprowadzić do tego, żeby Puck to było „slow city”, gdzie się zwalnia, ma się czas na kulturę, rozrywkę, gdzie się żyje dobrze, ludzie się uśmiechają i są zadowoleni – przedstawia swoją wizję Pucka burmistrz.

Tym co przeszkadza rządzącym miastem paniom w zrealizowaniu takiej wizji jest polityka.
– Chciałabym, żeby nie było jej w samorządach, ale wiadomo jak jest dzisiaj – mówi Hanna Pruchniewska.

Pani burmistrz szczególnie poirytowana jest propozycjami ograniczenia kadencji. – Ja sobie poradzę, czy będę w urzędzie jedną kadencję, czy dwie, ale taka propozycja to jest zaprzeczenie demokracji. Bo czym jest demokracja, jak nie rządami tych, którzy są na dole? To mieszkańcy przecież najlepiej wiedzą, czy dany człowiek będzie dla nich najlepszym wójtem, czy burmistrzem.

Zdaniem Hanny Pruchniewskiej, jak już kadencyjność, to dla wszystkich. – Ja bym chciała, by się panowie z Warszawy przeszli do gmin i posłuchali – czym ludzie żyją i jakie mają problemy. Może wtedy wiedzieliby czym się zająć, zamiast bzdurami. Może wtedy nikt nie obrażał by nas, mówiąc o jakiejś patologii, o księstewkach. Jak się takie rzeczy mówi, to trzeba wskazać miejsce, gdzie tak się dzieje. Jak się coś takiego wie, to się zgłasza to do prokuratury – mówi burmistrzyni. „Konkretnie i stanowczo”.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

No, my tu z całą rodziną, jako dawni mieszkańcy Pucka składamy gratulacje. Puck zawsze był lepiej od innych małych miast zagospodarowany, ale na pewno wiele jest do zrobienia, chociażby odbudowa domu kultury przy rynku, życzymy powodzenia. Choboci.

wdzivny, 2017-03-09 15:51:40 odpowiedz

No,no. Zapytałem kiedyś znajomą zakonnicę po co się spowiada. Odpowiedziała mi -"....jest nas 16 kobiet..., - z niektórymi od 5 lat nie zamieniłam słowa....". -To tylko (aż) kobiety!

staropyra, 2017-03-08 11:38:45 odpowiedz

Pani Hanna Pruchniewska deklaruje politykę otwartości, politykę transparentną. Jeśli rzeczywiście tak jest to popieram ten rząd kobiet w Pucku i każdy inny z transparentną jednak polityką.

w.potega@neostrada.pl, 2017-03-08 09:06:33 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE