Wiec przed bramą stoczni

Ok. 500 osób wzięło udział w poniedziałek w wiecu ws. wznowienia produkcji w stoczni szczecińskiej, zorganizowanym przez Szczecińskie Stowarzyszenie Obrony Stoczni i Przemysłu Okrętowego. Wzięli w nim udział m.in. związkowcy.

Stowarzyszenie reprezentuje ok. 1600 udziałowców spółki Stocznia Szczecińska Porta Holding (SSPH), upadłej w 2002 r., na której majątku powstała Stocznia Szczecińska Nowa.

Zarząd SSPH złożył w listopadzie ub.r. w sądzie rejonowym w Szczecinie podanie o dopuszczenie do zawarcia układu z wierzycielami i wstrzymanie likwidacji przez syndyka majątku masy upadłości. Prezes SSPH Krzysztof Piotrowski twierdzi, że spółka ma zgodę części wierzycieli na zawarcie układu. Zdaniem władz holdingu, wznowienie produkcji w stoczni byłoby możliwe dzięki pieniądzom z konta syndyka, na którym znajduje się ok. 500 mln zł.

Przed bramą stoczni zebrali się członkowie Stowarzyszenia i związkowcy, m.in. z NSZZ Solidarność, Solidarność'80, OPZZ, popierający ideę odbudowy produkcji wg planu zarządu holdingu. Zbierano podpisy pod listem do sądu, z żądaniem szybkiego rozpatrzenia wniosku.

Autorzy listu podkreślają znaczenie stoczni, do niedawna jednego z największych pracodawców w regionie, argumentując, że rewitalizacja zakładu byłaby korzystna dla zachodniopomorskiej gospodarki oraz kooperantów przemysłu okrętowego w całym kraju.

- Nie chcemy pieniędzy od państwa, tylko zgody na możliwość zawarcia ugody z wierzycielami - mówił na wiecu Piotrowski. Dodał, że jeżeli ten proces przebiegłby pomyślnie, stocznia mogłaby wznowić produkcję w ciągu dwóch - trzech lat.

- Stocznia w czasach, gdy zarządzał nią prezes Piotrowski, zajmowała pierwsze miejsce w Europie w swojej branży - przypominał na wiecu prezes Stowarzyszenia Lech Wydrzyński. Krzysztof Fidura ze stoczniowej Solidarności mówił, że plan zarządu SSPH to obecnie jedyna realna propozycja, która może doprowadzić do wznowienia pracy zakładu.

Piotrowski mówił wcześniej, że SSPH nie otrzymywała żadnej pomocy publicznej, więc restrykcje Komisji Europejskiej jej nie dotyczą. Mówił także, że zdaniem akcjonariuszy Porty Holding jej majątek został przejęty przez Stocznię Szczecińską Nowa z wadą prawną. Dodał, że akcjonariusze w tej sprawie będą dochodzić swoich praw przed polskimi sądami, a jeśli zajdzie taka potrzeba, to także przed jurysdykcją europejską.

Wystawiając na przetarg majątek SSN Ministerstwo Skarbu Państwa podkreślało, że aktywa zakładu nie są obarczone wadami prawnymi. Była to m.in. reakcja na zarzuty zrzeszającego akcjonariuszy SSPH Stowarzyszenia Obrony Stoczni i Przemysłu Okrętowego, które przesłało do niedoszłego katarskiego inwestora list z informacją, że stocznia szczecińska mogła być pralnią brudnych pieniędzy i została przejęta przez państwo w 2002 r. od prywatnych właścicieli z wadą prawną.

6 listopada 2008 r. Komisja Europejska uznała, że udzielona stoczniom w Gdyni i Szczecinie przez polski rząd pomoc publiczna jest nielegalna. Zgodnie z planem uzgodnionym z KE, podzielony na części majątek stoczni został wystawiony na sprzedaż, a pracownicy zwolnieni. Szczegóły związane z wyprzedażą majątku zostały zawarte w tzw. specustawie stoczniowej.

W wyniku przeprowadzonych w ubiegłym roku przetargów i aukcji majątku SSN nabywców znalazło 9 spośród 19 pakietów. Nowi inwestorzy podpisali ostateczne umowy na zakupione części majątku, które sukcesywnie są im przekazywane.

Pod koniec listopada konsorcjum osób fizycznych wylicytowało natomiast część majątku stoczni Szczecin na kwotę ponad 10 mln zł, a Szczecińska Stocznia Remontowa Gryfia na sumę 211,6 tys. zł. Ministerstwo Skarbu nie wyklucza uruchomienia jeszcze w tym roku ponownej sprzedaży części majątku stoczni Gdynia i Szczecin, które nie znalazły nabywców. Będzie to jednak zależało od poprawy warunków ekonomicznych na rynku i pojawienia się potencjalnych inwestorów.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.