Wolontariusze w Gdańsku już pracują

Na ulicach Gdańska, głównie na dworcach i lotnisku, rozpoczęło pracę prawie 600 wolontariuszy, którzy będą pomagać kibicom przybywającym na Euro 2012. Wśród wolontariuszy są mieszkańcy Trójmiasta, przybysze z głębi Polski, ale i z zagranicy.
Wolontariusze w Gdańsku już pracują

Wolontariuszy można spotkać na ulicach Gdańska już od poniedziałku. Poznać ich można po jaskrawo zielonych koszulkach lub kurtkach tego samego koloru z odblaskowym napisem "Volunteer" na plecach. Do kompletu dostali także szare spodnie i teczki, w których mogą nosić ulotki w kilku językach.

"Niestety, w tych angielskich jest sporo błędów" - powiedział jeden z wolontariuszy.

Na razie wolontariusze nie mają za dużo pracy.

"Podchodzą do nas głównie turyści, pytają o stadion, fryzjera czy fotografa" - powiedziała PAP Patrycja Gromadzka pochodząca spod Pruszcza Gdańskiego, która we wtorek pracowała na gdańskim dworcu głównym.

Pochodząca z kolei spod Bydgoszczy Paulina Kasza powiedziała, że wśród osób, którym pomagała byli już Włosi, Irlandczycy i Niemcy.

"Obcokrajowcy nie mają problemu z poproszeniem o wskazówki, natomiast Polacy są nieśmiali, więc do nich sami podchodzimy i proponujemy pomoc" - wyjaśniła Paulina.

"Pewnie przez te stroje wiele osób bierze nas za osoby rozdające ulotki" - dodał z kolei Adam Dużyński dyżurujący w środę na gdańskim dworcu PKS.

Zapytani o to, dlaczego zdecydowali się na pracę w Gdańsku w charakterze wolontariusza w czasie Euro 2012 niemal wszyscy bez wyjątku odpowiadają: chcieliśmy poznać nowych ludzi. Taka intencja przyświecała także Adamowi Dużyńskiemu, choć pochodzi on z Gdyni.

"Od trzech lat studiuję w Kopenhadze, nie mam zbyt dużo okazji, by poznawać nowych Polaków" - powiedział.

Z kolei dla Vignesha Devraja Ramanathana pochodzącego z Indii wolontariat - oprócz możliwości poznania nowych osób - jest też sposobem na poznanie nowych krajów.

"Dwa lata temu byłem już w Kapsztadzie jako wolontariusz podczas mistrzostw świata, po Euro w Polsce mam nadzieję dostać się na olimpiadę w Londynie, wysłałem zgłoszenie, czeka na rozstrzygnięcie" - powiedział Vignesh, który właśnie skończył w Indiach studia medyczne.

Wolontariusze pracują na zmiany: poranne i popołudniowe. W sumie przepracują około 52 tysięcy godzin. Najciężej będzie oczywiście w dni meczowe, kiedy to praca będzie trwała do północy.

Przyjechali do Gdańska na własny koszt. Wielu z nich na własną rękę załatwiło sobie też zakwaterowanie.

"Nocują u znajomych czy rodzin" - powiedziała Marta Mirocha z gdańskiego Miejskiego Centrum Wolontariatu.

Dodała, że około 40 osób śpi też u gdańszczan, którzy odpowiedzieli na apel samorządu i zdecydowali się zaproponować nocleg wolontariuszom. Ci, dla których nie udało się znaleźć noclegu na mieście, zostali zakwaterowani w centrum mieszczącym się w jednym ze skrzydeł Zespołu Szkół Budownictwa Okrętowego.

Centrum jest czynne całą dobę. Oprócz urządzonego w klasach hostelu mieści się tu punkt wydawania obiadów i przekąsek (o śniadanie i kolacje wolontariusze muszą zadbać sami). Jest też duży hol, w którym ustawiono sporo stołów z ławami do siedzenia i zawieszono telewizory.

Na miejscu są też stoły do gry w piłkarzyki, a także sala komputerowa z dziesięcioma stanowiskami. Wszystko to ma zapewnić wolontariuszom odpoczynek w czasie wolnym.

Po pracy wolontariusze mogą też skorzystać z innych atrakcji oferowanych przez centrum, jak choćby warsztatów fotograficznych, wypadów do kina czy wycieczek do gdyńskiej Akademii Marynarki Wojennej, gdzie można spróbować swoich sił na przeróżnych symulatorach.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.