Współpraca z radnymi układa się dobrze

  • zamojska.com (rmar)
  • 08-01-2012
  • drukuj
O specyfice pracy zamojskiej rady miejskiej opowiada jej przewodniczący – Jan Wojciech Matwiejczuk.
Współpraca z radnymi układa się dobrze

Panie przewodniczący, proszę opowiedzieć jak został pan przewodniczącym rady miejskiej?

Pierwszy raz zostałem radnym w 1998 roku. Przez 4 lata tej kadencji byłem wiceprzewodniczącym rady. Nadmienić należy, że wówczas jeszcze rada miasta liczyła 36 osób, a samym Zamościem (zabierz głos/oceń prezydenta) kierował zarząd miasta, w skład którego wchodzili również radni. Dopiero później – na mocy ustawy – organem wykonawczym został jednoosobowo prezydent, a zarząd został zlikwidowany. W 2005 roku zostałem przewodniczącym rady miejskiej na ostatni rok ówczesnej kadencji. Potem radni sukcesywnie wybierali mnie na to stanowisko. No a w samej radzie znalazłem się dzięki mieszkańcom z okręgu nr 1, którzy rok temu już po raz czwarty obdarzyli mnie swoim zaufaniem. Chodzi mi zwłaszcza o osiedle Karolówka.

Czy pana zdaniem obecny trzyosobowy skład prezydium rady miejskiej jest optymalny?

Taka była wola radnych. Ustawowo w mieście wielkości Zamościa może być trzech wiceprzewodniczących, ale my podjęliśmy uchwałę, że u nas będzie ich dwóch. Na dzisiaj to wystarczy. Jeśli mnie nie ma, to mam dwóch zastępców, którzy mogą poprowadzić obrady. Robi to ten wiceprzewodniczący, który jest starszy.

Z tego co pamiętam, to w ubiegłej kadencji wiceprzewodniczący był jeden, prawda?

Skonkretyzujmy. Wiceprzewodniczący rady Krzysztof Zwolan przeszedł do pracy w administracji państwowej i złożył mandat. Były propozycje uzupełnienia tego składu, ale większość radnych zdecydowała, że już do końca kadencji będzie tylko jeden zastępca przewodniczącego.

Jest pan radnym już czwartą kadencję. Która z nich wszystkich była najbardziej przyjazna, jeśli chodzi o grupową współpracę?

Na pewno każda z nich była inna. Na przykład w poprzedniej sporą część stanowili nowi radni. Może to zabrzmi górnolotnie, ale w sprawach ważnych dla miasta zawsze była zgoda. Trudno mi jakoś podzielić te kadencje, bo nie było lepszej i gorszej. Tym bardziej, że przed każdą stały różne zadania do wykonania. Na przykład kadencja 1998-2002 przyniosła nam reformę administracyjną, za sprawą której Zamość stracił status miasta wojewódzkiego. Musieliśmy więc przejąć niektóre dotychczasowe jednostki urzędu wojewódzkiego, na przykład w sferze kultury czy szkolnictwa. Kiedy weszliśmy do Wspólnoty Europejskiej, pojawiła się możliwość pozyskania środków na różne cele, co Zamość – również dzięki zgodzie radnych – wykorzystał. Generalnie zawsze ta współpraca z radnymi układała się dobrze.

A czy jest może jakaś osoba, która w obecnej kadencji rady miejskiej już w niej nie zasiada, a której panu bardzo brakuje, bo mogłaby szczególnie dużo wnieść do tego gremium? Oczywiście nie dyskwalifikując nikogo z obecnych radnych.

Staram się oceniać całość radnych. Muszę jednocześnie kierować pracami rady i tak współpracować z radnymi, aby ta praca przebiegała bez zakłóceń. Dlatego trudno mi tu szczególnie kogoś wyróżniać.

Przejdźmy może zatem do samego trybu pracy rady miejskiej. Sesje zwykle się odbywają w ostatni poniedziałek miesiąca. Jak wygląda praca osób zajmujących się przygotowywaniem tych prac zarówno od strony technicznej, jak i merytorycznej w ciągu tych kilku tygodni? Co się dzieje po zakończeniu takiej zwyczajnej sesji?

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Wyborcy sie z tego cieszą!! Mogła by sie układać bardzo dobrze,czyż nie?

Kotlet, 2012-01-08 23:26:18 odpowiedz

wydawałoby się, że wszystko jest dobrze, czyżby nie?

KoKoS, 2012-01-08 12:28:34 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE