Wybór bezrobotnego - prace interwencyjne lub wykreślenie z listy

Nyski urząd pracy proponuje długotrwale bezrobotnym prace interwencyjne. Okazało się, że połowa osób w ogóle nie ma zamiaru jej podjąć, są więc wykreślani z listy osób poszukujących zatrudnienia - informuje urząd.
Wybór bezrobotnego - prace interwencyjne lub wykreślenie z listy

"Program wymyśliliśmy w grudniu ubiegłego roku, gdy zobaczyliśmy, że w ciągu ostatnich trzech lat bardzo wzrosła nam liczba osób długotrwale bezrobotnych, czyli takich, które zarejestrowane są ponad rok. Program ruszył 1 lutego tego roku" - powiedział dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Nysie Kordian Kolbiarz.

Czytaj też: Bezrobotni mają zajac się robotami publicznymi

Powiat nyski ma najwyższy poziom bezrobocia na terenie województwa opolskiego. W styczniu br. wynosiło ono 23,9 proc. PUP w Nysie proponuje pracę bezrobotnym ze wszystkich gmin leżących na terenie powiatu. Na początek trwające 1-3 miesiące prace interwencyjne oferowane są tym, którzy na liście bezrobotnych figurują najdłużej i nie mają już prawa do zasiłku.

"Zamysł był taki, by ludziom pomóc znaleźć zajęcie. Tylko w lutym zaprosiliśmy do naszego urzędu 304 takie osoby. Byliśmy bardzo zaskoczeni, gdy duża część odmówiła podjęcia pracy, a inni w ogóle się u nas nie stawili. Ostatecznie do pracy mogliśmy skierować jedynie 134 osoby" - tłumaczy Kordian Kolbiarz.

Część osób w ogóle nie odebrała poczty, ponieważ najprawdopodobniej przebywają za granicą, gdzie pracują. Ci, którzy nie chcieli podjąć pracy, przynosili zwolnienia lekarskie, tłumaczyli się opieką nad małym dzieckiem lub przyznawali, że już pracują. Ci, którzy nie stawili się na wezwanie urzędu lub nie podjęli pracy zostali wykreśleni z rejestru osób bezrobotnych, co oznacza, że stracą automatycznie prawo do ubezpieczenia zdrowotnego.

W ramach prac publicznych wszyscy mogą dostać na rękę najniższą płacę krajową ok. 1050 zł netto. Zasiłek dla bezrobotnych wynosi dziś 850 zł.

Program w PUP w Nysie ma trwać do września. Pośredniak ma na jego realizację przeznaczone 2 mln zł. Dyrektor Kolbiarz mówi, że chce wezwać wszystkich długotrwale bezrobotnych z powiatu nyskiego, a to ok. 5 tys. osób. Spodziewa się, że wyrejestrowanych może zostać nawet 3 tys. osób, które nie podejmą zatrudnienia. Pozostałe 2 tys. osób otrzyma możliwość wykonywania prac interwencyjnych, m.in. odśnieżania, czy porządkowania trawników.

Po niepodjęciu prac bezrobotny jest skreślany z listy osób, którym państwo opłaca ubezpieczenie zdrowotne. Składka zdrowotna to 56 zł miesięcznie. W 2012 r. na zasiłki dla bezrobotnych w powiecie nyskim z budżetu państwa wydano ponad 18 mln zł. 5 mln zł kosztowało opłacenie składek zdrowotnych dla wszystkich zarejestrowanych.

"Szacuję, że w ciągu roku, tylko w powiecie nyskim, można by zaoszczędzić kilka milionów złotych z tytułu opłacania składek zdrowotnych. Natomiast w skali całego kraju mógłby to być nawet miliard złotych" - mówi Kordian Kolbiarz. Pomysł z Nysy budzi kontrowersje. Nyski pośredniak jest jedynym w kraju, który zdecydował się na jego wdrażanie.

Dyrektor Kolbiarz podkreśla, że nie wszyscy są z programu zadowoleni. "Burmistrzowie i wójtowie narzekają, że program jest dla nich zbyt drogi. Bezrobotnemu muszą opłacić badania lekarskie, a to koszt ok. 50 zł, zapewnić sprzęt i stworzyć stanowisko pracy. Nie patrzą na to, że dostają pracownika za darmo" - powiedział PAP Kordian Kolbiarz.

"Generalnie jestem za tym, by pomoc publiczna dla osób bezrobotnych była uszczelniona, by nie dochodziło do nadużyć" - komentuje ekonomista, prorektor Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Opolu, dr Witold Potwora. "Z punktu widzenia społecznego ten program może się nie podobać, ponieważ może pogorszyć sytuację części zarejestrowanych bezrobotnych. Nie wszyscy będą w stanie podjąć się prac interwencyjnych, bo mogą im nie podołać. To jednak prace fizyczne" - dodał.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE