Zagłębie urzędników

  • esosnowiec.pl (Izabela Kieliś, współpraca Arkadiusz Kaczor)
  • 21-03-2013
  • drukuj
Na kwestię zatrudnienia w sosnowieckim magistracie zwrócili niedawno uwagę działacze sosnowieckiego Ruchu Palikota. Dane jakie opublikowali na swoim facebookowym profilu z pewnością wielu mieszkańcom nie przypadną do gustu.
Zagłębie urzędników

Liczba urzędników zwiększyła się bowiem w ciągu 13 lat o blisko 60 proc. Jak wygląda obłożenie pracowników w zagłębiowskich urzędach i z czego ono wynika?

„Oto jak wygląda redukcja administracji według włodarzy Sosnowca!!! Prezydent Kazimierz Górski, w latach 2000 do 2013, zredukował liczbę osób zatrudnionych w Urzędzie Miasta z 418 do.... SZEŚCIUSET SZEŚĆDZIESIĘCIU SZEŚCIU!!!!! Co według naszych szacunków stanowi wzrost zatrudnienia w administracji o blisko 60%!!!" - napisali niedawno na swoim facebookowym profilu działacze sosnowieckiego Ruchu Palikota.

Podkreślają że to skandal, iż w mieście, w którym mieszkańców nie przybywa, a wręcz przeciwnie, liczba zatrudnionych w magistracie jest tak duża.

- W związku z niedawnymi doniesieniami o premiach dla urzędników różnego szczebla, zwróciliśmy się przy okazji do przedstawicieli sosnowieckiego Urzędu Miejskiego z prośbą o informację jak wygląda kwestia zatrudnienia urzędników. Okazuje się, że w porównaniu z 2000 rokiem ich liczba wzrosła w Sosnowcu z 418 do 666, czyli o prawie 60 procent. Zestawiając to z innymi miastami regionu jest to bardzo dużo - uważa Konrad Zych, przewodniczący Wojewódzkiej Rady Politycznej Ruchu Palikota.

- Moim zdaniem to zjawisko bardzo niepokojące tym bardziej, że nie przekłada się ono na efektywność. Wręcz przeciwnie, ponieważ możemy w tym kontekście mówić o nepotyzmie i sztucznym tworzeniu stanowisk dla rodziny i działaczy partyjnych - dodaje.

Jak zaznacza Zych, są oczywiście jednostki i wydziały, które wymagają wzrostu zatrudnienia, jak choćby te zajmujące się pozyskiwaniem funduszy unijnych. Jednak jego zdaniem znaczny przyrost zatrudnienia zaobserwować można mimo wszystko przede wszystkim w tych jednostkach, które efektywne w żaden sposób nie są.

Ale nawet nie oceniając pracy zatrudnionych w magistracie, ich ilość w poszczególnych wydziałach potrafi nieco zdziwić. Dla przykładu w samym Wydziale Administracyjno - Gospodarczym pracuje 106 urzędników. Ogółem w Sosnowcu na jednego urzędnika przypada około 320 mieszkańców.

Taki poziom zatrudnienia tłumaczy Michał Mercik z Urzędu Miejskiego w Sosnowcu.

- Trzeba podkreślić, że wzrost zatrudnienia nastąpił na przestrzeni 13 lat. W tym czasie nieporównywalnie wzrosły obowiązki samorządów, które w tej chwili są motorem napędowym gospodarki. Według mnie przedstawiciele partii politycznych, w tym zwłaszcza posłowie, powinni się zająć kontrolą administracji rządowej, a nie samorządami. Samorządy kontrolują przecież mieszkańcy - stwierdza.

Dodaje: - Szkoda, że w tym kontekście nie przytacza się rankingów czasopisma samorządowego „Wspólnota", w których to rokrocznie sosnowiecki samorząd jest jedną z najbardziej oszczędnych administracji. Niestety, część z parlamentarzystów zamiast reprezentować samorządy i ułatwiać im funkcjonowanie, z jednej strony skarży się na przerost zatrudnienia dokładając jednocześnie obowiązków.

A jak jest w innych miastach Zagłębia Dąbrowskiego? Jak się okazuje, w większości z nich na przestrzeni lat zatrudnienie także wzrosło, choć nie w takim stopniu, jak w Sosnowcu.

W Czeladzi w UM w 2002 r. pracowało 137 osób. Obecnie 148. W Zawierciu w ciągu 13 lat zatrudnienie wzrosło ze 128 do 169 osób. Łukasz Czop, rzecznik zawierciańskiego magistratu wzrost zatrudnienia tłumaczy, podobnie jak w Sosnowcu, m.in. realizacją unijnych projektów. Sporo urzędników przybyło w Dąbrowie Górniczej: w 2000 r. było 354, a obecnie jest ich już 445.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE