Związkowcy boją się redukcji

Związkowcy z Zakładów Mechanicznych Bumar Łabędy w Gliwicach są zaniepokojeni planami dalszej redukcji zatrudnienia w firmie. Zarząd uspokaja, że ewentualna redukcja będzie miała formę dobrowolnych odejść i nie dotknie pracowników produkcyjnych.
W ostatnich latach, w ramach prowadzonej restrukturyzacji, z grupy Bumaru Łabędy musiało odejść w sumie ok. 650 pracowników, a zatrudnienie zmniejszyło się do ok. 2,4 tys. osób. Teraz planowane są dalsze działania w sferze zatrudnienia, na mniejszą skalę.

- Zarząd wychodzi z propozycją zwolnienia w ramach pakietu dobrowolnych odejść kolejnych pracowników. Ich liczba może sięgnąć od 100 do 300. Widzimy, że poprzednia restrukturyzacja nie przyniosła oczekiwanych efektów. Zbudowano złą strukturę, która nie była w stanie się utrzymać - ocenił w piątek szef Solidarności w zakładzie, Zdzisław Goliszewski.

Rzeczniczka Bumaru Łabędy Ewa Kubisiewicz-Boba potwierdziła, że analizowane jest zmniejszenie zatrudnienia w postaci dobrowolnych odejść, zastrzegła jednak, że skala tych działań będzie znacznie mniejsza niż wcześniej, a odejścia nie będą dotyczyć pracowników zatrudnionych bezpośrednio przy produkcji. Wyjaśniła, że rozważane działania to efekt przyjętego planu dla całej grupy Bumar, której częścią jest gliwicki zakład.

- W ramach wcześniejszego programu restrukturyzacji musieliśmy dostosować wielkość zatrudnienia do naszej ówczesnej sytuacji oraz poziomu zamówień. Teraz konieczne jest natomiast dostosowanie struktury zatrudnienia zarówno do wielkości zamówień, jak i aktualnej wizji produktowej - wyjaśniła rzeczniczka.

W ramach restrukturyzacji całej, ogólnopolskiej grupy Bumar, której częścią jest gliwicki zakład, Bumar Łabędy wszedł w skład tzw. dywizji produktowej Bumar Ląd, która ma dostarczać i serwisować m.in. sprzęt pancerny.

- Na ukończeniu są prace związane z opracowaniem pełnej wizji produktowej dla tej dywizji oraz plan jej rozwoju. To wymusza pewne działania zarówno w sferze struktury, jak i zatrudnienia - powiedziała Kubisiewicz-Boba.

Związkowcy krytykują fakt, że po zakończeniu jednego etapu trudnej restrukturyzacji, okazuje się, iż konieczny jest kolejny, także dotkliwy dla załogi.

- Pomimo tak dużych zwolnień, nie poprawiono struktury zatrudnienia, nie usprawniono zarządzania i znacząco ograniczono procesy produkcyjne. "Fachowcy" z Warszawy przeprowadzili proces restrukturyzacji pozorując dialog społeczny i stosując zasadę, że kto nie jest z nami, będzie eliminowany. Teraz pracownicy, po raz kolejny narażeni są na olbrzymi stres związany ze zwolnieniami - uważa Goliszewski.

Jego zdaniem, wciąż brakuje zarówno rozwiązań dla całej branży, jak i strategii produktowej oraz handlowej dla gliwickiej firmy. Związkowiec obawia się, że podpisane niedawno na poziomie komisji krajowej "S" porozumienie z zarządem Bumar Grupa Warszawa, dotyczące restrukturyzacji całego przemysłu zbrojeniowego, nie pomoże gliwickim zakładom. - Dla nas restrukturyzacja będzie oznaczała tylko i wyłącznie zwolnienia pracowników - ocenił. Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Nie róbcie ze związkowców debili! Potrafią to zrozumieć.Z resztą wszystko trzeba...omówić.Ale do takich rozmów musi być wola.

podnieb.ienie, 2011-03-13 22:17:36 odpowiedz

pamiętać należy o tym, że w każdym zakładzie są tzw. PUPiLKI i oni raczej o swoja przyszłość w zakładzie nie muszą się martwić.

PUPILEK, 2011-03-13 19:54:33 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE