40 euro za odzyskanie należności. Miasto chce się zrzec opłaty, a nie może

Nie istnieją podstawy prawne, które umożliwiłyby organom miasta ustalenie zasad i trybu pobierania 40 euro z tytułu kosztów odzyskania należności. Śląskie miasto domaga się zmian i pisze do Mateusza Morawieckiego.
40 euro za odzyskanie należności. Miasto chce się zrzec opłaty, a nie może
Obecnie miasto nie może zrezygnować z pobierania tej kwoty nawet w przypadku zaledwie jednodniowego spóźnienia w płatności (fot.pixabay)

• Władze Rudy Śląskiej zwróciły się do władz państwowych z apelem o zmianę przepisów ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych.

• Chodzi o 40 euro z tytułu kosztów odzyskania należności, jakie miasto musi pobierać od przedsiębiorców zalegających z takimi opłatami jak np. czynsze.

• "Dostrzegając problemy ze stosowaniem wyżej wymienionego przepisu wnoszę o rozpatrzenie możliwości dokonania zmian w postaci wprowadzenia prawa do miarkowania odszkodowania, a w niektórych przypadkach zaniechania jego poboru. Stosowanie powyższego uregulowania w praktyce nastręcza wiele trudności" – czytamy w piśmie skierowanym do wicepremiera Mateusza Morawieckiego.

Jak przypomina rudzi magistrat, z końcem kwietnia 2013 r. obowiązywać zaczęły przepisy ustawy z 8 marca 2013 r. o terminach zapłaty w transakcjach handlowych. Stanowią one wprost wdrożenie Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2011/7/UE z 16 lutego 2011 r. w sprawie zwalczania opóźnień w płatnościach w transakcjach handlowych.

Uciążliwy przepis

Zgodnie z art. 6 dyrektywy, państwa członkowskie zapewniają, aby wierzyciel był uprawniony do uzyskania od dłużnika co najmniej stałej kwoty 40 euro w przypadku, gdy odsetki za opóźnienia w płatnościach stają się wymagalne w ramach transakcji handlowych, jako rekompensaty za koszty odzyskiwania należności.

Jednocześnie państwa członkowskie mają zapewnić, aby kwota ta była płacona przez dłużnika bez konieczności przypomnienia. Zgodnie z dyrektywą warunek umowy lub praktykę, które wykluczają rekompensatę za koszty odzyskiwania należności, uznaje się za rażąco nieuczciwe.

- Zaczęliśmy egzekwować tę należność dopiero w ubiegłym roku z powodu niejasnych interpretacji prawnych przepisów w tym zakresie. Musieliśmy przeanalizować orzecznictwo sądów, a uchwała Sądu Najwyższego w tej sprawie podjęta została dopiero z końcem 2015 roku. Później konieczne były jeszcze odpowiednie ustalenia chociażby z Miejskim Przedsiębiorstwem Gospodarki Mieszkaniowej – tłumaczy Ewa Czapelka, naczelnik wydziału finansowo - księgowego UM w Rudzie Śląskiej.

Obecnie miasto nie może zrezygnować z pobierania tej kwoty nawet w przypadku zaledwie jednodniowego spóźnienia w płatności.

- Wiemy, że ta sprawa budzi wiele emocji wśród osób zobowiązanych do zapłaty, ale miasto jest obecnie zmuszone do egzekwowania tej kwoty – mówi Ewa Guziel, skarbnik miasta. – Jesteśmy specyficznym wierzycielem - jako jednostka sektora finansów publicznych jesteśmy zobowiązani do ustalania zaległości oraz do terminowego dochodzenia należnych nam kwot. Nie ma podstaw prawnych abyśmy zrezygnowali z dochodzenia tej kwoty, byłoby to naruszenie dyscypliny finansów publicznych - tłumaczy.

Jak podnoszą władze Rudy Śląskiej, nie istnieją także podstawy prawne, które umożliwiłyby organom miasta ustalenie zasad i trybu pobierania 40 euro.

- Gdyby takie uprawnienie zapisano w polskim prawodawstwie, organy miasta mogłyby dla przykładu ustalić dolną granicę zaległości, od której pobiera się kwotę rekompensaty – zaznacza Ewa Guziel.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

PARTNER SERWISU