433 zł - płaci każdy z nas na administrację samorządową

Wbrew częstym opiniom, największe wydatki państwa nie są związane z administracją, a z emeryturami i rentami. W 2013 roku państwo wydało na nie 5694 zł w przeliczeniu na jednego mieszkańca, co stanowi prawie jedną trzecią całych wydatków publicznych.

Dopiero siódmą co do wielkości pozycją w wydatkach polskiego państwa w 2013 były wydatki na administrację, które wynoszą 973 zł w przeliczeniu na jednego mieszkańca - wynika z trzeciej edycji „Rachunku od państwa”, przygotowanego przez Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Prawie połowa tej kwoty przypada na administrację samorządową (433 zł). Następne co do wielkości są wydatki na administrację rządową (327 zł), administrację ZUS, KRUS i NFZ (159 zł) oraz innych naczelnych organów władzy państwowej (54 zł). Pełny rachunek wystawiony polskiemu państwu przez FOR w multimediach.

Wydatki na administrację stanowią tylko nieznacznie więcej niż 5 proc. łącznych wydatków państwa.

Dlatego – podkreśla FOR - nie należy wierzyć politykom, którzy przekonują, że np. zamiast podnosić wiek emerytalny, czy wprowadzać inne reformy, wystarczy tylko pozwalniać niepotrzebnych urzędników – koszty administracji nie są tak duże, by ich ograniczenie mogło rozwiązać wszystkie problemy polskich finansów publicznych.

Według wstępnych szacunków w 2013 roku wydatki państwa wyniosły 682 mld zł, co bardziej obrazowo można przedstawić jako 18,3 tys. zł na każdego mieszkańca Polski.

Wydatki sektora finansów publicznych to nie tylko wydatki rządu, ale także samorządów, NFZ, ZUS, KRUS i innych instytucji publicznych. Część instytucji nie zdążyła jeszcze opublikować sprawozdań za ubiegły rok, dlatego wyliczenia mają charakter szacunkowy.

Wedle wstępnych szacunków, rachunek od państwa w 2013 roku był nominalnie o 207 zł (1,1 proc.) wyższy niż ostateczny rachunek za 2012 rok.  Biorąc pod uwagę inflację w 2013 roku (0,9 proc.) oznacza to niewielki realny wzrost o 0,2 proc. czyli 44 zł.

Jak wylicza Forum Obywatelskiego Rozwoju od 2010 roku wydatki publiczne w relacji do PKB w Polsce systematycznie spadają i w 2013 roku wyniosły 41,8 proc. Jest to korzystna tendencja, bo duże wydatki publiczne w stosunku do wielkości gospodarki szkodzą wzrostowi gospodarczemu, a poziom powyżej 40 proc. PKB, w przypadku państwa na takim poziomie rozwoju jak Polska, można wciąż uznać za wysoki.

Wbrew częstym opiniom, największe wydatki państwa nie były związane z administracją, a z emeryturami i rentami. W 2013 roku państwo wydało na nie 5694 zł w przeliczeniu na jednego mieszkańca, co stanowi prawie jedną trzecią całych wydatków publicznych.

Po rentach i emeryturach trzy największe kategorie wydatków publicznych to edukacja (2220 zł), ochrona zdrowia (1980 zł) oraz tory, drogi i transport (1233 zł).

Wydatki na edukację można rozbić na wydatki na podstawówki, gimnazja oraz szkoły ponadgimnazjalne (1569 zł) oraz na szkolnictwo wyższe (651 zł).

Wśród wydatków infrastrukturalnych można wyróżnić wydatki na autostrady i drogi Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (349 zł), wydatki na infrastrukturę kolejową (142 zł) oraz wydatki samorządów na drogi lokalne oraz transport (742 zł).

O ile wydatki na emerytury, edukację i służbę zdrowia są dość stabilne, a ewentualne zmiany mieszczą się w granicach błędów szacunku (nie ma jeszcze ostatecznych danych za 2013 rok), to w przypadku wydatków GDDKiA widoczny jest bardzo wyraźny spadek, z 607 zł w 2012 roku do 349 zł w 2013 roku. Spadek ten jest związany z zakończeniem przygotowań do Euro 2012 oraz kończeniem projektów z perspektywy finansowej 2007-2013.

Koszty obsługi długu publicznego wyniosły 1168 zł.  W ciągu 2013 roku dług publiczny w przeliczeniu na jednego mieszkańca wzrósł o 1225 zł i wyniósł 25038 zł.

Kolejne pozycje na rachunku to pomoc społeczna obejmująca zasiłki socjalne (617 zł),  składka do budżetu Unii Europejskiej (477 zł), ochrona środowiska (255 zł), gospodarka mieszkaniowa (249 zł), kultura (225 zł) oraz sport i wypoczynek (205 zł).

Jak podkreśla FOR: wydatki państwa są finansowane z naszych podatków. Dlatego rozmawiając o tym, że państwo powinno wydawać na coś więcej (np. na służbę zdrowia albo budowę autostrad), musimy od razu zastanowić się, czy chcemy, by było to sfinansowane wyższymi podatkami, czy może ograniczeniem innych wydatków publicznych (których?). Podobnie, proponując niższe podatki, należy od razu wskazywać, które wydatki powinny być obniżone.

 

 

 


KOMENTARZE (5)ZOBACZ WSZYSTKIE

Po 1, to nie państwo wydało na emerytów i rencistów, tylko urzędnik do tego powołany rozdysponowal nasze skladki i podatki! Równie dobrze można byloby zlecić prowadzenie księgowości emerytalnej prywatnej korporacji księgowej i wypisywac glupoty, że Jan Kowalski & Syn, Korporacja Księgowych wydał...a w ub.r. 5694 na obsluge emerytalno/rentową! I nie nalezy tego porownywać z wydawaniem naszych podatków na urzędników, ktorzy nic nie robią, tylko konsumują nasze podatki i ciągle uzasadniają jacy to są potrzebni. dziwne, że przed 89r w dobie gdy państwo musiało o wszystkim i wszystkich wszystko wiedziec i wszystkie sfery życia publicznego zawlaszyć, to bylo urzędników 5 razy mniej? Najlepszym przykladem, że nadmiar państwa szkodzi, sa wspólonoty mieszkaniowe, które udowodniły, że centralizm do największe zło! rozwiń

Kaz, 2014-05-03 12:23:32 odpowiedz

Składka do budżetu UE - 477

ile, 2014-05-03 07:53:42 odpowiedz

Właśnie dopiero po zsumowaniu trzech skromnych "administracji" + wydatków "Innych" 1878,- no i kosztów obsługi długu mamy jakiś ogląd ile płaci podatnik. Odnosząc to np do wydatków na służb mundurowy, dróg czy rozwoju mieszkalnictwa wnioski nasuwają się same.

odp, 2014-05-03 07:43:44 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE