8 lipca wyrok w gorzowskiej aferze budowlanej

8 lipca zostanie ogłoszony wyrok w sprawie nieprawidłowości przy realizacji miejskich inwestycji w Gorzowie Wielkopolskim. Jednym z 17 oskarżonych jest prezydent miasta.
8 lipca wyrok w gorzowskiej aferze budowlanej

W piątek mowy końcowe wygłosili dwaj ostatni oskarżeni. Wśród oskarżonych są m.in. szefowie firm budowlanych i zajmujących się nadzorem inwestycyjnym, prezydent miasta, jego były zastępca i były szef wydziału inwestycji UM Gorzów.

Prokuratura ze Szczecina zarzuciła im m.in. przekroczenie uprawnień, poświadczanie nieprawdy i inne przestępstwa przy realizacji wielu inwestycji w Gorzowie, m.in. budowy trasy średnicowej, bocznicy kolejowej czy modernizacji drogi krajowej nr 22. Zarzuty dotyczą okresu od 1997 do 2003 roku.

W akcie oskarżenia jest także mowa o łapówkach, ustawianiu przetargów oraz innych nieprawidłowościach, które miały skutkować stratami ponoszonymi przez niektóre firmy budowlane i miasto.

W piątek ostatnie mowy końcowe wygłosili dwaj oskarżeni i obrońca jednego z nich. Były naczelnik wydziału inwestycji UM Władysław Ż. i były wiceprezydent Gorzowa Andrzej K. nie przyznali się do stawianych im zarzutów, poprosili o oczyszczenie z nich i uznanie za niewinnych.

Andrzej K. odpowiada za działania na szkodę miasta i urzędu miasta w celu uzyskania korzyści majątkowej. Dla niego prokurator zażądała pięciu lat więzienia, grzywny, nakazu naprawienia szkody i zakazu pełnienia stanowisk kierowniczych w administracji państwowej przez 10 lat.

Były naczelnik wydziału inwestycji UM Gorzów Władysław Ż. został oskarżony m.in. o usunięcie dokumentu i celowe zawyżanie wartości niektórych inwestycji. Prokurator wystąpił o skazanie go na dwa lata i sześć miesięcy więzienia i zobowiązania do naprawienia szkody.

Na poprzednim posiedzeniu sądu mowę końcową wygłosił prezydent Gorzowa Tadeusz J.. Odnosząc się do postawionych mu czterech zarzutów dotyczących działania na szkodę miasta i firm budowlanych, stwierdził, że czuje się niewinny.

Prokurator wnioskował o skazanie prezydenta Gorzowa na siedem lat więzienia, grzywnę w wysokości 20 tys. zł, zakaz pełnienia stanowisk kierowniczych w administracji państwowej przez 10 lat oraz nakaz naprawienia szkody wyrządzonej dwóm firmom budowlanym i miastu.

Zygmunt M. – szef nieistniejącej firmy budowlanej PBI, na szkodę której mieli działać niektórzy z oskarżonych przyznał się do jednego z kilku postawionych mu zarzutów, a jego obrońca nie ukrywał, że wybrał z klientem linię obrony uwzględniającą nadzwyczajne złagodzenie kary w zamian na współpracę z prokuraturą.

Wobec Zygmunta M. prokurator zawnioskował o pięć lat więzienia w zawieszeniu na osiem lat.

W tym procesie najsurowsza kara, o jaką zawnioskował oskarżyciel publiczny, to 10 lat więzienia dla współwłaściciela firmy zajmującej się nadzorem inwestorskim przy pracach dla miasta, Janusza K.

Według prokuratury miał on brać udział w korupcyjnym procederze. Oskarżony przekonywał, że nie popełnił zarzucanych mu przestępstw i wniósł o uniewinnienie.

Rozprawa ws. tzw. afery budowlanej rozpoczęła się przed Sądem Okręgowym w Gorzowie w listopadzie 2008 r. Podczas przewodu sądowego odbyło się ponad 80 posiedzeń, na których przesłuchano 112 świadków i analizowano opinie ośmiu biegłych m.in. z dziedziny budownictwa oraz rachunkowości.

Akt oskarżenia zawiera 51 zarzutów, a sprawa liczy 84 tomy, które mają ok. 33 tys. stron.

Podczas procesu jak i w mowach końcowych, większość oskarżonych i ich adwokatów wyrażało zdanie, że opinie przygotowane przez biegłych w materii wyceny i realizacji miejskich inwestycji są nierzetelne i nie dają podstaw by na ich podstawie potwierdzić wiele z wysuwanych przez prokuraturę zarzutów.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE