Akcjonariuszu lepiej się nie spóźniaj

Jeden dzień spóźnienia może kosztować akcjonariusza utratę uprawnień w spółce - wynika z piątkowego wyroku Sądu Najwyższego. Wyrok dotyczy akcjonariusza, który żądał unieważnienia 29 uchwał podjętych na walnym zgromadzeniu, z którego go wyproszono.

Akcjonariusz był byłym przewodniczącym rady nadzorczej spółki i dysponował tylko jedną jej akcją. Zgodnie z przepisami o obrocie instrumentami finansowymi, akcja ta, podobnie jak i inne akcje spółki, była zdematerializowana i złożona w depozycie w domu maklerskim.

Spółka, notowana na giełdzie i działająca w branży windykacyjnej, zwołała na dzień 30 czerwca 2009 r. walne zgromadzenie akcjonariuszy. Akcjonariusz stawił się na nie, ale nie został wpuszczony na salę obrad.

Przedstawiciele spółkę stwierdzili, że akcjonariusz złożył po terminie świadectwo depozytowe, zawierające informacje o liczbie i wartości oraz rodzaju akcji, jakimi dysponował. Akcjonariuszy dysponujący zdematerializowanymi akcjami musi bowiem złożyć je, co najmniej na tydzień przed odbyciem walnego zgromadzenia, w celu wpisania ich do księgi akcyjnej. W tym wypadku akcjonariusz powinien był złożyć je najpóźniej do 22 czerwca, tymczasem zrobił to dzień później, 23 czerwca - wskazywali przedstawiciele spółki. Ponadto stwierdzili, że świadectwo jest nieważne, bo nie oznaczono w nim terminu ważności.

Mężczyzna uznał, że został bezzasadnie niedopuszczony do udziału w walnym zgromadzeniu i - powołując się na kodeks spółek handlowych - wytoczył pozew przeciwko spółce. Żądał unieważnienia wszystkich 23 uchwał, podjętych na walnym zgromadzeniu, z którego go wyproszono.

Sądy I II instancji oddaliły kolejno jego pozew i apelację. Wprawdzie sąd II instancji podważył twierdzenie spółki o nieważności świadectwa depozytowego, jednak potwierdził, że termin na jego złożenie został przekroczony.

Mężczyzna skierował skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, ale w piątek SN również ją oddalił (sygn. V CSK 313/12). Sąd potwierdził, że akcjonariusz złożył świadectwo o jeden dzień za późno.

"Wydawać by się mogło - cóż to jest jeden dzień, gdy na walnym zgromadzeniu będą omawianie ważne dla spółki i akcjonariuszy sprawy, ale jest to kwestia zasadnicza - znaczenie prawne bowiem mają dni, a niekiedy nawet godziny dla ustalenia sytuacji prawnej danej osoby czy podmiotu" - uzasadniał wyrok sędzia Józef Frąckowiak.

Przypomniał, że terminy liczą się według przepisów kodeksu cywilnego. Nie należy więc wliczać do terminu tygodniowego dnia, w którym WZA ma obradować.

"Powód nieopatrznie przeoczył termin i złożył dokument o jeden dzień za późno. W efekcie spółka miała pełne prawo nie dopuścić go do walnego zgromadzenia"" - stwierdził sędzia Frąckowiak.

W uzasadnieniu SN potwierdził, że nawet najdrobniejszy akcjonariusz, dysponujący pojedynczą akcją, ma prawo do zaskarżania uchwał walnego zgromadzenia. Sąd uznał jednak, że w tej sprawie skarga była bezzasadna, ponieważ akcjonariusz prawidłowo został niedopuszczony do udziału w WZA.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU