Będzie obywatelska ustawa o referendach?

Referenda powinny służyć obywatelom, a nie partiom politycznym – pod takim hasłem przedstawiciele związków zawodowych i inicjatyw społecznych debatowali w Łodzi.
Będzie obywatelska ustawa o referendach?

Organizacje społeczne i „S" chcą obywatelskiej ustawy o referendach. Spotkanie zorganizował Instytut Spraw Obywatelskich wspólnie z NSZZ „Solidarność". Uczestniczyło w nim prawie 100 osób z kilkunastu inicjatyw i organizacji społecznych, np. Krytyki Politycznej, Zielonych 2004.

Podczas imprezy ma zostać wyłoniony skład zespołu społecznego, który ma pracować nad obywatelską ustawą o referendach.

„Ta inicjatywa jest bardzo ważna i będziemy ją wspierali" - mówił dziennikarzom przewodniczący „S" Piotr Duda.

Podczas spotkania zwrócił uwagę, że po 1989 roku nie odbyło się referendum ogólnokrajowe z inicjatywy obywateli. Przypomniał, że w ub. roku Sejm odrzucił wniosek NSZZ „Solidarność" o przeprowadzenie referendum w sprawie wieku emerytalnego, pod którym podpisało się 2,5 miliona osób.

Jego zdaniem rządzący i politycy obawiają się referendów. „My jesteśmy im potrzebni raz na cztery lata, jako bydło wyborcze, a przez cztery lata mamy siedzieć cicho (...) Ale przed wyborami mówią, zdajmy się na mądrość obywateli" - mówił Duda.

Ocenił, że inicjatywa dotycząca zmiany ordynacji wyborczej w Polsce poprzez zebranie 500 tys. podpisów pod referendum niczego nie da, „bo politycy i tak to wrzucą do kosza". Według lider „S" trzeba najpierw zmienić ustawę o referendach.

Lider Solidarności skrytykował prezydenta Bronisława Komorowskiego, który zasugerował w środę w TVP 1, że nie weźmie udziału w ewentualnym referendum ws. odwołania prezydent Warszawy.

„Skandal hipokryzja, obłuda - wszystkie trzy słowa są adekwatne do tego co powiedział pan prezydent. Mam nadzieję, że jak za dwa lata będą wybory prezydenckie, to pan prezydent też wyjdzie i powie rodacy, Polacy moi kochani nie idźcie do wyborów" - powiedział Duda.

Krytycznie odniósł się także do przygotowanego w Kancelarii Prezydenta projektu ustawy samorządowej. Przewiduje on m.in., że referenda lokalne byłyby ważne bez względu na liczbę uczestniczących w nich osób.

Wyjątek stanowić miałoby referendum w sprawie odwołania organu jednostki samorządu wyłonionego w wyborach bezpośrednich - dla ważności takiego referendum konieczna byłaby frekwencja nie mniejsza niż w czasie wyborów tego organu; obecnie to 3/5 liczby osób, które uczestniczyły w wyborach.

„Z jednej strony pan prezydent chce wzmocnić referenda lokalne poprzez to, że obywatele w referendach mogą wyrażać swoje opinie w sprawach merytorycznych, a z drugiej strony chce osłabić referenda, w których mają prawo odwołać radnych, prezydenta, burmistrza i wójta. To idzie w bardzo niebezpiecznym kierunku" - ocenił lider „S".

Podkreślił, że jednym z głównych postulatów wrześniowej akcji protestacyjnej związkowców w Warszawie będzie zmiana konstytucji w kwestii dotyczącej referendów krajowych.

Lider Solidarności liczy, że sobotnie spotkanie rozpocznie cykl programowych imprez, podczas których wypracowany zostanie obywatelski projekt ustawy o referendach, który następnie trafi do parlamentu.

Zdaniem prezesa Instytutu Spraw Obywatelskich Rafała Górskiego w Polsce referenda służą do rozgrywek partiom politycznym, a nie służą obywatelom.

„Chcemy to zmienić i doprowadzić do sytuacji, kiedy referenda są w Polsce używane po to, żeby polepszyć jakość życia zwykłych obywateli, a nie po to, żeby były zagrywką w wojnach politycznych partii rządzącej czy opozycyjnej" - powiedział Górski.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE