Beztroska promocja PO na placach zabaw

  • Przegląd prasy/Dziennik Polski
  • 17-09-2010
  • drukuj
Ministerstwo Edukacji chce, by place zabaw przy szkołach były w kolorach pomarańczowym i niebieskim. Będzie to kosztowało podatników prawie pół miliarda złotych.
Beztroska promocja PO na placach zabaw

Coraz więcej gmin wycofuje się z udziału w rządowym programie „Radosna szkoła”. Wolą na własną rękę budować dzieciom place zabaw, niż płacić producentom wygórowane stawki, a potem być kontrolowanym przez MEN i CBA.

Rządowy program „Radosna szkoła” miał pomóc gminom i szkołom w stworzeniu jak najlepszych warunków nauki dla najmłodszych dzieci, w związku z obniżeniem wieku szkolnego. W szkołach mają powstać kolorowe kąciki zabaw, a przed szkołami place zabaw. Za te pierwsze w całości płaci rząd. Do drugich muszą dorzucić się samorządy. Ich wkład zależnie od wielkości szkoły ma wynieść od 64 tys. zł do 115 tys. zł. Drugie tyle daje rząd.

Nie wszystkie samorządy stać na taki wydatek. W tym roku Kraków zrezygnował z budowy placów zabaw, a zaoszczędzone pieniądze (około 400 tys. zł) przeznaczył na likwidację skutków powodzi.

Gminy Małopolski wycofały się z budowy 22 placów. Część z nich jako powód podała zbyt wysoką cenę zaproponowaną przez wykonawców. Wszystko przez wymóg Ministerstwa Edukacji, które nakazało, by nawierzchnia placów była w kolorze pomarańczowym i niebieskim.

Metr kwadratowy gumowej czerwono-brązowej nawierzchni, czyli tej najczęściej stosowanej, kosztuje średnio 150 zł, za tę w kolorze pomarańczowym lub niebieskim trzeba zapłacić około 250 zł. Kolor powoduje, że budowa średniej wielkości placu zabaw jest droższa o ponad 30 tys. zł. Ponieważ w całej Polsce w cztery lata ma powstać 14 tys. miejsc z huśtawkami i drabinkami, łatwo obliczyć, że ministerialny wymóg stosowania pomarańczowo-niebieskiej kolorystyki będzie kosztować podatników blisko pół miliarda złotych.

Nic zatem dziwnego, że niektóre gminy nie chcą brać udziału w programie i na własną rękę budują szkolne place zabaw. Tak zrobił m.in. gmina Grybów. Dzięki temu na budowę jednego placu zabaw wydał 30 tys. zł, zamiast 60 tys. zł.

MEN twierdzi, że winę za wzrost cen ponoszą producenci. Przed wprowadzeniem programu w życie urzędnicy resortu sprawdzili ceny na rynku. Pomarańczowy i niebieski kosztowały dokładnie tyle samo, co inne barwy. Producenci podnieśli ceny po wejściu w życie programu.

Posłowie opozycji z kolei zwracają uwagę na to, że kolory kojarzą się jednoznacznie z tymi, jakich używa w swoim logo Platforma Obywatelska (pomarańczowy obrys uśmiechniętej mapy Polski i niebieski napis).

Choć MEN znowelizowało rozporządzenie dotyczące programu „Radosna szkoła”, nie zdecydowało się na wpuszczenie na place innych kolorów, co mogłoby położyć tamę pazerności producentów.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

A co to za bzdury!!! Place zabaw są dla dzieci. Te z natury lubią wszystkie żywe kolory, całą ich paletę. Dlaczego dorośli chcą zmienić ich naturę? Co te dzieci im złego zrobiły? Gorszego idiotyzmu nie widziałam w życiu!!! A mam już 52 lata.

Ela, 2010-09-17 11:10:56 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


PARTNER SERWISU