BGK i PKO BP to nie może być wszystko? Idea banków komunalnych ciągle żywa

  • Bartosz Dyląg
  • 06-02-2017
  • drukuj
• Gdyby Warszawa zdecydowała się założyć bank komunalny, byłaby możliwa całkowita likwidacja jej zadłużenia – twierdzi Piotr Jankowski z Fundacji "Jesteśmy Zmianą" i Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych.

• Dzięki nim pożyczki czy kredyty mogłyby być przyznawane samorządom o średnio 50 proc. taniej niż w bankach komercyjnych – dodaje starosta bocheński, prezes Związku Powiatów Polskich, Ludwik Węgrzyn.

• Arkadiusz Babczuk z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu widzi natomiast w bankach komunalnych zagrożenie systemowe.
BGK i PKO BP to nie może być wszystko? Idea banków komunalnych ciągle żywa
Wraca idea banków komunalnych. Fot. pixabay

Budżet Warszawy w 2016 roku wyniósł 14,6 mld zł, deficyt 1,2 mld zł, a ogólne zadłużenie 5,6 mld zł. 

– Gdyby miasto przeznaczyło na kapitał banku komunalnego 1 proc. budżetu, czyli 146 mln, to wykreowany kredyt, w oparciu o stosowaną w Polsce dźwignię finansową (10 do 12), wyniósłby około 1,5 mld, co pokryłoby z nawiązką dziurę budżetową. Odsetki zaś stanowiłyby dodatkowy dochód miasta. Przy minimalnym oprocentowaniu 1 proc. to 15 mln zł na rok. W kolejnych latach byłaby możliwa całkowita likwidacja zadłużenia – tak zalety banków komunalnych przedstawiał w październiku ub.r. w Sejmie Piotr Jankowski z Fundacji "Jesteśmy Zmianą" i Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych.

Czytaj też: BGK będzie miał nową strategię. Także dla samorządów

Uczestniczący wówczas w sejmowej debacie posłowie z sejmowej komisji samorządu terytorialnego i polityki doszli do wniosku, że tego typu instytucja finansowa mogłaby obsługiwać lokalne samorządy, których roczne dochody szacowane są na niemal 200 mld zł, przedsiębiorców czy mieszkańców. Tańsze kredyty pobudziłyby rozwój przedsiębiorczości w regionach.

Tani, prosty kredyt

Idea banku komunalnego była klika lat temu przedmiotem interpelacji poselskiej. Poseł Józef Rojek z Solidarnej Polski pisał w niej m.in. o coraz większych trudnościach samorządów w pozyskaniu kredytu i środków na inwestycje.

Czytaj też: Samorządowcy niczym hazardziści. Pożyczają w parabankach na kilkadziesiąt procent

– Takim przykładem dobrze prosperującego banku może być bank komunalny w Norwegii, którego kapitał w 80 proc. składa się z pieniędzy Skarbu Państwa, a w pozostałych 20 proc. z pieniędzy samorządów lokalnych. Pożyczki czy kredyty są w nim przyznawane samorządom o średnio 50 proc. taniej niż w bankach komercyjnych, a przede wszystkim od samorządów nie wymaga się wtedy żadnych zabezpieczeń – argumentował poseł Rojek. – Dodatkowym atutem banku komunalnego w Norwegii jest również termin spłaty, który nie ogranicza się do 10 lat, ale może sięgnąć nawet 20 czy 30 lat.

Jak przypomina starosta bocheński, prezes Związku Powiatów Polskich, Ludwik Węgrzyn – idea banków komunalnych umarła, ponieważ nie było wsparcia ani ze strony rządu, ani ze strony rynku finansowego.

Jego zdaniem, zawsze warto wrócić do tego pomysłu, bo instytucja banków komunalnych jest ciekawa, jest to instytucja samorządowa.

– Wzorowałem się na komunalnym banku Norwegii, analizowałem funkcjonowanie tamtego banku i byłem zachwycony jego rozwiązaniami. Ten bank pożycza gminom pieniądze bez zewnętrznego zabezpieczenia, które dzisiaj w przypadku samorządów jest monstrualne – wyjaśnia Ludwik Węgrzyn. – Kiedy w Norwegii gmina buduje przedszkole, robi się symulację i wiadomo, w jakim czasie gminy to spłacą w czesnym.

Węgrzyn dodaje, że norweski bank komunalny prowadzi też działalność komercyjną. – Oprocentowanie wynosi 50 proc. średniej ważonej w bankach komercyjnych. Jest to więc tani kredyt. Do tego procedura pozyskiwania tych pieniędzy jest bardzo prosta – zauważa.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU