Białystok: Proces o odbiór szynobusu na potrzeby samorządu województwa

Czy można mówić o podrobieniu dokumentu, czyli przestępstwach urzędniczych i szkodzie w majątku samorządu województwa - ustala to Sąd Okręgowy w Białymstoku, w procesie dotyczącym zakupu i odbioru szynobusu na potrzeby przewozów pasażerskich w Podlaskim.
Białystok: Proces o odbiór szynobusu na potrzeby samorządu województwa
Sprawa dotyczy przetargu ogłoszonego przez województwo podlaskie na wykonanie i dostawę dwóch tzw. autobusów szynowych (fot.sxc.hu)

W pierwszej instancji skazane zostały trzy osoby, które teraz w apelacjach chcą uniewinnienia, ewentualnie zwrotu sprawy do ponownego rozpoznania. We wtorek (31 marca) zakończyło się postępowanie odwoławcze; wyrok ma być ogłoszony za dwa tygodnie.

Sprawa dotyczy przetargu ogłoszonego przez województwo podlaskie na wykonanie i dostawę dwóch tzw. autobusów szynowych. Pojazdy były potrzebne do zapewnienia przewozów kolejowych w regionie, za co odpowiada wojewódzki samorząd.

Przetarg wygrała jedna z polskich firm. Zdaniem prokuratury, w protokole komisyjnego odbioru jednego z szynobusów poświadczona została jednak nieprawda, iż pojazd został wykonany zgodnie z zawartą umową, mimo iż podpisujący ów protokół wiedzieli, że szynobus nie ma zainstalowanego systemu monitoringu zużycia paliwa.

Czytaj też: Białystok będzie miał nowy dworzec PKS. Wybrano koncepcję

Prokuratura uważa zatem, że w majątku samorządu wojewódzkiego powstała szkoda w kwocie blisko 331 tys. zł wynikająca z tego, że odebranie pojazdu w takim stanie, jako gotowego i spełniającego warunki umowy, uniemożliwiło naliczanie kar umownych i samorząd takich kar nie naliczył.

O działanie "wspólnie i w porozumieniu" oskarżono wysokiego urzędnika z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego (jego działania kwalifikowane są jako działania funkcjonariusza publicznego), przedstawiciela firmy-wykonawcy szynobusu oraz przedstawiciela przewoźnika, który to podmiot szynobus miał użytkować.

W ub. roku sąd pierwszej instancji wszystkich trzech skazał na kary od roku, do roku i dwóch miesięcy więzienia w zawieszeniu oraz grzywny w kwocie 3-4 tys. zł. Ocenił przy tym, iż szkoda majątkowa była nieco większa i sięgnęła blisko 340,2 tys. zł.

Od wyroku odwołali się wszyscy skazani i ich obrońcy oraz prokuratura. Ta ostatnia złożyła apelację na korzyść oskarżonych, uważa bowiem, iż szkoda majątkowa była taka, jak w akcie oskarżenia, a sąd pomylił się z wyliczeniem liczby dni, za które należałyby się kary umowne.

Obrońcy i ich klienci chcą uniewinnienia, ewentualnie uchylenia wyroku i zwrotu sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Białymstoku. Powołując się m.in. na orzecznictwo Sądu Najwyższego argumentowali w swoich końcowych wystąpieniach, że protokół zdawczo-odbiorczy nie może być uważany za dokument urzędowy w rozumieniu przepisów Kodeksu karnego, a ponadto - że zapisy umowy mówiły co prawda o karach umownych, ale za niewykonanie umowy w terminie.

A uważają, iż brak systemu monitoringu zużycia paliwa (później doinstalowany w pojeździe) można uznać jedynie za "nienależyte wykonanie" umowy, a za to przewidywała ona możliwość zapłaty z gwarancji ubezpieczeniowej.

Prokuratura również powołuje się na orzecznictwo, ale takie, z którego wynika, że protokół zdawczo-odbiorczy to jednak dokument. W jej ocenie, "niezamontowanie istotnego elementu (szynobusu) było równoznaczne z niewykonaniem umowy".

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

PARTNER SERWISU