Białystok: Sąd przesłuchał dyrektora Podlaskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich. Chodzi o oszustwo na ponad 3,7 mln zł

We wtorek (11 lipca) przed Sądem Rejonowym w Białymstoku przesłuchany został dyrektor Podlaskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich. Sprawa dotyczy oszustwa na szkodę tego zarządu z 2015 roku. Wtedy na konto oszustów podszywających się pod wykonawcę inwestycji przelano ponad 3,7 mln zł.
Białystok: Sąd przesłuchał dyrektora Podlaskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich. Chodzi o oszustwo na ponad 3,7 mln zł
Sprawa ma swój początek w 2015 roku, kiedy to PZDW przelał na konto oszustów ponad 3,7 mln zł (fot. pixabay.com)

• Sprawców oszustwa nie udało się do dziś ustalić, pieniędzy wyłudzonych na podstawie fałszywych dyspozycji przelewu nie odzyskano.

• Z konta w Polsce zostały one szybko przetransferowane na inne, założone za granicą.

• Na ławie oskarżonych zasiada była główna księgowa PZDW (obecnie na emeryturze), której prokuratura zarzuca m.in. nieumyślne niedopełnienie obowiązków służbowych. Kobieta nie przyznaje się, przed sądem odmówiła składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania.

Wiosną 2015 r. na konto oszustów przelano (w dwóch ratach) ponad 3,7 mln zł. Podając się za jednego z dużych wykonawców inwestycji drogowej, poinformowali oni PZDW, że zmienił się rachunek bankowy do operacji bieżących i należy wpłacać pieniądze na nowy numer konta.

Chociaż do zarządu dróg nie wpłynął dokument w oryginale, lecz jedynie jako załącznik do maila, została wydana dyspozycja wypłaty, zatwierdzono ją i pieniądze przelano.

We wtorek białostocki sąd rejonowy przesłuchał kolejnych świadków, m.in. dyrektora PZDW (nie zgodził się na pokazywanie wizerunku i podawanie danych).

Zeznawał przed sądem, że w dniach, kiedy dokonano przelewów, nie było go w pracy; był na urlopie. Mówił, że zgodnie z zarządzeniami wewnętrznymi w zarządzie dróg, pieniądze można było wcześniej wypłacać osobom czy firmom po wcześniejszym przesłaniu przez nie pisma i potwierdzeniu go przez dyrektora.

Mówił, że sprawa wyszła na jaw, kiedy do zarządu zadzwonili przedstawiciele inwestora, że nie wpłynęły pieniądze na ich konto. Został do nich przesłany otrzymany wcześniej mail z informacją o zmianie konta, który - jak mówił dyrektor - był fałszywy. Wtedy powiadomiono policję, a następnie zrobiono audyt w zarządzie dróg.

W śledztwie zeznał, że pod jego nieobecność w pracy z niewiadomych przyczyn dwie fałszywe faktury zostały opłacone na tydzień przed terminem płatności. "Ja nie zatwierdzałem żadnego wniosku" - zeznał dyrektor.

Zaznaczył też, że główna księgowa przeprowadziła zmianę konta firmy na podstawie fałszywego maila, którego otrzymała. Wyjaśniał, że praktyka była taka, aby wprowadzić zmiany, czekano na oryginał dokumentu. W ocenie dyrektora, księgowa o chęci wprowadzenia zmian powinna była poinformować też inne strony umowy, które obowiązywała cesja, czyli w tym przypadku bank i inwestora. "Cesja dla księgowego jest podstawą i nie może nic zmienić, jedynie bank może wprowadzać zmiany. To trójstronne porozumienie: bank, my (zarząd dróg), inwestor" - mówił dyrektor.

Świadek był pytany przez obrońcę oskarżonej, czy czyta dokumenty, które zatwierdza. Dyrektor mówił, że zanim dokument trafi na jego biurko, ma pięć podpisów osób z odpowiednich wydziałów, w tym podpis księgowej. Wyjaśnił, że nie jest w stanie sprawdzić osobiście każdego wykonania punktu faktury, stąd są podpisy. "Dlatego ja tego nie sprawdzam" - mówił.

Samorząd województwa podlaskiego, któremu podlega ten podmiot, ma w procesie status oskarżyciela posiłkowego. Do akt sprawy trafił wniosek samorządu o orzeczenie przez sąd w wyroku tzw. środka kompensacyjnego - samorząd chce, by oskarżona naprawiła szkodę w całości, czyli zwróciła ponad 3,7 mln zł. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.