Burmistrz wnosi o kasację wyroku

Adwokat burmistrz Mosiny wniósł kasację od wyroku Sądu Okręgowego w Poznaniu w sprawie dziennikarza i blogera Łukasza Kasprowicza, prawomocnie uniewinnionego od zarzutu zniesławienie Zofii Springer burmistrza Mosiny.
Burmistrz wnosi o kasację wyroku
Wyrok zapadł w czerwcu, była to rozprawa odwoławcza od wyroku sądu rejonowego ze stycznia tego roku. Sąd uznał wówczas, że Kasprowicz zniesławił Springer i skazał go na karę 300 godzin prac społecznych i nawiązkę 500 zł na rzecz PCK. Orzekł wobec niego także roczny zakaz wykonywania zawodu dziennikarza i nakazał opublikowanie przeprosin.

Kasację od wyroku uniewinniającego Kasprowicza złożył reprezentujący Springer mec. Paweł Sowisło. Sąd okręgowy po sprawdzeniu, czy spełnia ona wymogi formalne, prześle ją do Sądu Najwyższego.

"Rozstrzygnięcie sądu okręgowego jako sądu drugoinstancyjnego było nietrafne. Apelacja złożona przez obrońców nie nadawała się do rozpoznania, podobnie jak apelacja złożona przez obrońcę z wyboru. Były wadliwie sformułowane wnioski procesowe, wadliwie sformułowane zarzuty" - powiedział Sowisło.

Proces wytoczyła Kasprowiczowi burmistrz Mosiny Zofia Springer, która poczuła się obrażona wpisami na blogu krytykującymi jej decyzje. Kasprowicz miał ją pomówić w 15 wpisach na jego prywatnym blogu.

W blogu, opisującym wydarzenia z życia gminy, znalazły się m.in. takie sformułowania jak: "Mosiński magistrat to według mnie burdel na kółkach, a jego szefową jest Zofia Springer".

Sąd odwoławczy uznał, że wpisy Kasprowicza na blogu nie są materiałami dziennikarskimi, tylko opiniami obywatela na temat władzy. Uniewinnił blogera, uznając, że "każdy ma prawo do krytyki działań władzy publicznej".

Sąd uznał też, że blogerzy mogą używać ostrzejszego języka.

W przypadku dwóch wpisów na blogu sąd uznał, że mogły one narazić burmistrz Mosiny na utratę dobrego imienia, ale umorzył te sprawy ze względu na znikomą szkodliwość czynu.

Springer już po ogłoszeniu wyroku zapowiadała złożenie kasacji w Sądzie Najwyższym.

"Jestem oburzona tym wyrokiem, bo sąd daje zgodę na prostactwo, chamstwo i łobuzerię dziennikarską. Nie można bezkarnie kogoś obrzucać inwektywami i trzeba odpowiadać za to, co się mówi i co się pisze" - powiedziała Springer.

Skazujący wyrok sądu pierwszej instancji skrytykowały Helsińska Fundacja Praw Człowieka, a także Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, która nazwała go naruszeniem wolności prasy. Sprawa była objęta programem Obserwatorium wolności mediów w Polsce.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE