Cenowy bunt taksówkarzy

  • Przegląd prasy/PAP/Metro
  • 06-12-2011
  • drukuj
Taksówkarze z całej Polski żądają ograniczenia liczby licencji dla kierowców i większych stawek za wejście do samochodu.
Cenowy bunt taksówkarzy

„W wielu miastach cenniki nie przystają do kosztów” – mówi w „Metrze” Wojciech Głażewski, sekretarz Krajowej Izby Gospodarczej Taksówkarzy. Kierowcy z Warszawy (zabierz głos/oceń prezydenta) już we wrześniu złożyli w urzędzie miasta projekt uchwały, który podnosiłby limity opłat m.in. z 6 do 10 zł za trzaśnięcie drzwiami.

Czytaj też: Taksówkarze chcą więcej za trzaśnięcie drzwiami

Zdaniem Michała Więckowskiego, przewodniczącego NSZZ Solidarność Taksówkarzy, rynek psują obecnie nie tylko wysokie ceny paliw, ale zniesienie limitów na licencje. Po nowelizacji ustawy o transporcie drogowym, urzędnicy nie mogą ustalać, ile taksówek jeździ po mieście.

Czytaj też: Taksówkarze chcą jeździć po pasach dla autobusów

„Potrzebujemy nowych przepisów, które pozwolą szybciej reagować na zmiany np. na rynku cen paliw. Dziś to samorządy narzucają nam, za jakie stawki mamy pracować. Wolelibyśmy, by do samorządu należał tylko nadzór nad korporacjami. Natomiast ceny powinniśmy ustalać sami” – mówi Wojciech Głażewski.

Na tle Europy Polska jest taksówkowym zagłębiem. Średnio jedna taksówka przypada na 350 mieszkańców, a w Szczecinie (zabierz głos/oceń prezydenta) czy w Warszawie jedna na 160 osób. Dla porównania, w krajach Europy Zachodniej jest to jedno auto na tysiąc osób – pisze „Metro”.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

PARTNER SERWISU