PARTNER PORTALU
  • BGK

Chcą obowiązkowego budżetu obywatelskiego. Po co taka ustawa?

  • Michał Rodak, Anna Trojanowska    18 października 2012 - 11:51
Chcą obowiązkowego budżetu obywatelskiego. Po co taka ustawa?

Parlamentarny zespół ds. polityki miejskiej chce ustawy regulującej zasady tworzenia budżetów obywatelskich. - W tej chwili polegamy na dobrej woli włodarzy miast, a zdarza się, że jej nie ma - zauważa Michał Szczerba, poseł PO.




Coraz więcej miast, m.in. Poznań, Zielona Góra i Elbląg, decyduje się na przekazanie prawa do decydowania o pewnej części swoich budżetów mieszkańcom. Zdaniem parlamentarzystów zjawisko to wciąż występuje jednak na zdecydowanie zbyt małą skalę. - Często jest tak, że dobra wola nie wystarcza. Jestem zwolennikiem deregulacji i ograniczania ilości przepisów, ale czasami pozostawienie swobody może sprawić, że zmiana sposobu myślenia pewnych osób potrwa zdecydowanie dłużej - mówi Michał Szczerba, poseł PO i przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. polityki miejskiej.

Jego zdaniem, by budżet partycypacyjny mógł przynieść efekty i nie był jedynie fasadowy, powinien dotyczyć przede wszystkim dzielnic.

Czytaj też: Budżet obywatelski ma przyszłość

Projekt już na kongresie ruchów miejskich

- Wszystko powinno się decydować na poziomie najniższym. Rozwiązanie to łączy się z drugą propozycją, która zakłada, że referenda lokalne nie musiałyby się odbywać na poziomie całego miasta, ale gdy nie muszą brać w nim udziału wszyscy mieszkańcy i dotyczy sprawy bardziej lokalnej, także decyzję podejmowane były w obrębie danej dzielnicy - dodaje.

- Ustanawianie takiego budżetu, nawet na minimalnym poziomie 0,5-1 proc. powinno natomiast być zadaniem samorządów. Podobnie, jak obowiązek przeprowadzania konsultacji, które będą miały charakter wiążący - a nie jedynie doradczy - zauważa.

W pracach nad ustawą zespół ma zamiar współpracować z zyskującymi coraz większe znaczenie ruchami miejskimi. Jednocześnie jego członkowie mają obawy dotyczące reakcji na ten pomysł samorządowców.

- Chcielibyśmy, by po administracji rządowej i organizacjach samorządowych trzecim partnerem były dla nas ruchy miejskie. Jest z naszej strony determinacja i wierzymy, że projekt będzie dzięki temu dobrze skonsultowany. Pewne jego założenia być może zaprezentujemy już na Kongresie Ruchów Miejskich w Łodzi - podkreśla poseł Michał Szczerba.

Czytaj też: Gminy stawiają na budżet partycypacyjny

- Samorządowcom będziemy chcieli natomiast pokazać dobre praktyki Sopotu, Poznania i innych miast, by udowodnić, że dzielenie się uprawnieniami z mieszkańcami nie jest czymś złym. Zazwyczaj wokół prezydenta, burmistrza kreuje się z kolei biurokratyczna grupa urzędnicza, która nie do końca jest otwarta na propozycje z zewnątrz. Bój często nie toczy się też na linii Urząd Miasta - mieszkańcy, a prezydent - radni - dodaje.

 <!-- pagebreak //-->

Szczerba twierdzi, że sposób myślenia samorządowców może zmienić jedynie ustawa.

- W tej chwili polegamy na dobrej woli włodarzy miast, a zdarza się, że jej nie ma. Samorządowcy uważają często, że to jest ich czas na cztery lata i jedynie oni decydują, co jest dobre miasta, a w praktyce tak nie jest - zauważa.

Czytaj też: Kielce walczą o budżet obywatelski

- Ciekawi nas reakcja miast na naszą inicjatywę. Już teraz pojawiają się głosy, że na budżet partycypacyjny powinny zostać wykreowane specjalne środki z budżetu państwa, a chodzi przecież o to, by w ramach własnego budżetu dzielić się odpowiedzialnością - dodaje.







×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.