Chrońmy ludzi, nie papier

Eksperci radzą samorządom by nie spieszyły się z kupowaniem czy wyrzucaniem pancernych szaf na dokumenty, dopóki nie będzie rozporządzenia do ustawy o ochronie informacji niejawnych. Ale też urzędnicy nie mogą przesadzać z ukrywaniem dokumentów.
Chrońmy ludzi, nie papier

Choć ustawa o ochronie informacji niejawnych obowiązuje już 9 miesiąc, wciąż nie ma rozporządzenia w sprawie środków bezpieczeństwa fizycznego stosowanych do zabezpieczania informacji niejawnych. Rozporządzenie takie ma pojawić się do końca roku, póki co konsultowany jest projekt.

Czytaj też: Strefy ściśle tajne

Póki co, o ile ustawa daje jasne wytyczne co do tego postępowania i ochrony  informacji tajnych i ściśle tajnych, o tyle wciąż nie do końca wiadomo jakie procedury podjąć w urzędach, gdzie przetwarzane są informacje o klauzuli „poufne” lub „zastrzeżone”.

- Do końca roku panuje w tym temacie okres przejściowy. Wprawdzie jest rozporządzenie z 1 czerwca 2010 roku o kancelariach tajnych, ale w międzyczasie weszła nowelizacja ustawa, czyli dokument wyższy rangą, który zmienia m.in. kategorie przepisywane dokumentom niejawnym – podkreśla Michał Cyndel z katowickiej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. – Nowa ustawa podwyższa środki bezpieczeństwa, ochronę informacji „tajnych” i „ściśle tajnych”, ale obniża ochronę w przypadku informacji „poufnych” i „zastrzeżonych – przypomina.

Ustawodawca daje jednostkom 3 lata na przejrzenie dokumentów i objecie ich nowymi definicjami. Ustawa zatem nie prowadzi za rękę, a każda jednostka która przetwarza (czyli niekoniecznie generuje ale także tylko przechowuje) informacje poufne i zastrzeżone, sama szacuje ryzyko i dobiera środki ochrony. Odpowiedzialnym za to jest kierownik jednostki, pełnomocnik ochrony i pion ochrony.

- Może się okazać, że dokumentów o danej klauzuli mamy mniej niż do tej pory ale też może się okazać, że jest ich więcej. Nie spieszmy się zatem, nie likwidujmy krat w kancelariach niejawnych, nie wyrzucajmy szaf i co najważniejsze nie kupujmy na prędce nowych. Czekajmy na rozporządzenie - radzi Tadeusz Koczkowski, prezes Krajowego Stowarzyszenia Ochrony Informacji Niejawnych.

Nowy podział informacji niejawnych i sposób postępowania z nimi wprowadza też pewną dezorientację wśród mieszkańców.

- Może się zdarzyć, że to co w danej gminie jest dokumentem zastrzeżonym, w innym jest jawnym. Dlatego też analizie powinno być poddane to czy klauzule zostały dobrze przyznane – przyznaje Magdalena Kalinowska z Kancelarii Prezydenta RP.

Istnieje bowiem obawa, że urzędnicy bojąc się, że jakaś informacja mogłaby się znaleźć w niepowołanych rekach, będą raczej nadawać wyższe klauzule niż to konieczne. Co także może mieć niepożądane następstwa.

- Oczywiście cześć informacji operacyjnych (jak to, co i jak wykonać mają w sytuacji kryzysowej służby specjalistyczne) nie powinna być przekazywana do publicznej wiadomości, bo zawsze może znaleźć się wariat, który informacje te wykorzysta – twierdzi Bogdan Kosowski, b. dyrektor wydziału zarządzania kryzysowego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. – Ale pamiętajmy, że chronimy ludzi, nie papier. Załóżmy, że mamy do czynienia z obszarem zalewowym. Mieszkańcy musza wiedzieć o zagrożeniach, być ich świadomi i móc odpowiednio zareagować w sytuacji kryzysowej. Nie postawimy przecież przy każdym obywatelu policjanta i strażaka – dodaje.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

niektórzy samorządowcy to wcale a wcale się z tymi zakupami nie spieszą... można odnieść wrażenie, że wcale się ustawą nie przejmują!

Garniturowiec, 2011-10-11 18:39:39 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE