Co dalej z zakazem publikacji sondaży na 7 dni przed wyborami?

Kluby PO, PSL, SLD i SP opowiedziały się w czwartek za dalszymi pracami nad projektem zmian w Kodeksie wyborczym, który wprowadza zakaz publikacji sondaży na 7 dni przed wyborami. Przeciw takiemu rozwiązaniu są PiS i Twój Ruch. TR chce odrzucenia projektu w pierwszym czytaniu.
Co dalej z zakazem publikacji sondaży na 7 dni przed wyborami?
Projekt zmian w Kodeksie wyborczym autorstwa PSL zakłada zmianę art. 115, według której w okresie 7 dni przed dniem głosowania aż do momentu jego zakończenia zabrania się publikowania lub podawania do publicznej wiadomości wyników przedwyborczych badań i sondaży opinii publicznej dotyczących przewidywanych zachowań wyborczych lub wyników wyborów oraz wyników sondaży wyborczych przeprowadzanych w dniu głosowania.

Za złamanie zakazu grozić miałaby grzywna w wysokości od 10 tys. zł do 1 mln. zł. Obecnie za złamanie ciszy wyborczej, obowiązującej na dzień przed wyborami i w dniu głosowania, grozi grzywna w wysokości od 500 tys. zł do 1 mln zł.

Poseł PSL Eugeniusz Kłopotek, uzasadniając propozycję zmian w Kodeksie wyborczym zaznaczył, że ośrodki badania opinii publicznej nie raz znacznie się myliły, publikując na kilki dni przed wyborami sondaże znacząco się od siebie różniące. Jak mówił, gdy wyborca tuż przed dniem wyborów widzi, że dana partia nie przekracza progu wyborczego, to nie chcąc, by jego głos został zmarnowany, odda swój głos na to ugrupowanie, które jest liderem sondażu.

"Proponowane zmiany zmierzają do zapewnienia wyborcy spokoju i pełnej swobody w podjęciu ostatecznej decyzji wyborczej w warunkach wolnych od presji, jaką wywołuje agresywna kampania wyborcza, szczególnie w ostatnich dniach przed głosowaniem. Nie ulega bowiem żadnej wątpliwości, w szczególności obserwując dotychczasowe kampanie wyborcze, że w trakcie ich trwania wyborcy są narażeni na oddziaływania różnego rodzaju socjotechnik" - powiedział Kłopotek.

Dodał, że z racji terminu tegorocznych wyborów do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się w maju, proponowane zmiany miałyby obowiązywać dopiero od 1 stycznia 2015 roku. "Wysoki Sejmie decyzja należy do nas. Spróbujmy raz przynajmniej na siedem dni przestać być zakładnikami wszelkiego rodzaju sondażowni" - powiedział Kłopotek.

Za dalszymi pracami w Sejmie opowiedział się klub PO, choć jak podkreślił poseł Platformy Mariusz Witczak jego klub "nie podziela entuzjazmu wnioskodawców wobec projektowanych zmian". "Nie zamierzamy jednak blokować dyskusji na ten temat" - powiedział Witczak.

Jak zaznaczył, brak entuzjazmu Platformy wynika z szeregu wątpliwości i zastrzeżeń m.in. konstytucyjnych. "Zakaz publikowania sondaży na 7 dni przed dniem wyborów traktujemy, jako swego rodzaju ograniczenie swobód obywatelskich, jednak jako blokowanie dostępu do informacji" - powiedział Witczak.

Także poseł SP Tadeusz Woźniak zapowiedział, że jego klub opowiada się za dalszymi pracami nad tym projektem. W jego ocenie 7-dniowy okres zakazu publikacji sondaży jest przez wszystkie siły polityczne do zaakceptowania. "Ośrodki badania opinii publicznej niejednokrotnie działają na zamówienie i próbują wpływać na preferencje wyborcze wśród wyborców. (...) Dlatego będziemy chcieli poprzeć ten projekt i wyrównać w pewnym sensie szanse dla wszystkich" - powiedział Woźniak.

Również Zbigniew Zaborowski (SLD) przekonywał, że przekazywanie błędnych sondaży na kilka dni przed wyborami może całkowicie zmienić lub wypaczyć ich wynik. Jak mówił, SLD był kiedyś w takiej sytuacji, że na parę dni przed ciszą wyborczą, jedna z ogólnopolskich gazet dawała Sojuszowi minimalne poparcie, poniżej progu. "Dlatego, że takie sytuacje mogą mieć wpływ na decyzje wyborców, będziemy opowiadali się za dalszymi pracami w sejmowych komisjach" - powiedział Zaborowski.

Przeciw proponowanemu przez PSL rozwiązaniu opowiedzieli się posłowie PiS, SLD i Twojego Ruchu. Według Grzegorza Schreibera (PiS) projekt PSL jest "kolejnym etapem igrzysk ordynacyjnych", które - według posła PiS - trwają w parlamencie. Schreiber stwierdził, że niepokój budzi zapis, który zmniejsza znacząco wysokość grzywny za złamanie ciszy wyborczej. W jego ocenie, może to zachęcać m.in. prezydentów miast, czy duże gazety lub stacje telewizyjne do łamania ciszy wyborczej.

Z kolei w ocenie Tomasza Makowskiego (TR) propozycja PSL jest "śmieszna" i budzi wątpliwości konstytucyjne. Jak dodał, prawo nie może zakazywać obywatelom dostępu do tego typu informacji. Poseł TR złożył wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Głosowanie ma odbyć się w piątek.
Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Należy bezwzglednie wprowadzić obowiązek gło,sowania przez wszystkich uprawnionych.Za uchylanie się od tego obowiązku nalezy wprowadzić karę grzywny.To jest decydowanie o sprawach wszystkich mieszkańców i winni brać w tym udział, czy chce głosować na określonego kandydata czy też oddać głos nieważny....Takie obowiązki sa w krajach demokratycznych i to nie narusza praw obywatelskich a skończy się narzekanie i sianie nienawiści.Kogo wybiorą taki będzie rzadział! rozwiń

OPAT, 2014-01-26 19:17:34 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU