Co z projektem dot. reprywatyzacji w stolicy?

Politycy Ruchu Palikota pytali w poniedziałek, co dzieje się z projektem dot. reprywatyzacji w Warszawie; apelowali też do prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz o przyspieszenie prac nad nim. Zwrot mienia nie może być decyzją jednego urzędnika - przekonywali.
Co z projektem dot. reprywatyzacji w stolicy?

"Apeluję po raz któryś już w tej sprawie, by Hanna Gronkiewicz-Waltz przyspieszyła prace nad własnym projektem reprywatyzacji. Ten projekt podobno gdzieś jest. Proszę nam go pokazać, my go chcemy zobaczyć, my chcemy o nim podyskutować, chcemy wiedzieć, na jakiej zasadzie miasto wreszcie będzie oddawało mienie prawowitym właścicielom" - powiedział rzecznik RP Andrzej Rozenek na poniedziałkowej konferencji prasowej.

Warszawski działacz Ruchu Marcin Rzońca pytał, co dzieje się z projektem w tej sprawie złożonym do laski marszałkowskiej przez polityków rządzącej koalicji. "Na jakim etapie są prace i kiedy wreszcie przestaniemy zadawać sobie pytania - jak tysiące warszawiaków - co się dzieje z nieruchomościami warszawskimi?" - pytał.

Czytaj też: Stołeczna reprywatyzacja ruszy z miejsca

Rozenek mówił m.in. o tym, że problemem w Warszawie jest obecnie to, że kamienice "odzyskuje się przez podpis jednego urzędnika". "Nie jest to proces sądowy, w którym się dochodzi do tego, kto jest właścicielem danej nieruchomości. Wystarczy, że jeden urzędnik zadecyduje, że oddaje jakieś mienie" - powiedział rzecznik Ruchu.

Według niego "to skandal"; przekonywał, że "nie można dysponować mieniem na podstawie różnego rodzaju dokumentów, często sfałszowanych, często niepełnych". "Czy przypadkiem nie chodzi o to, z tym całym zamieszaniem wokół reprywatyzacji, by nie oddawać właścicielom prawowitym ich własności, tylko by była to mętna woda, w której bardzo łatwo łowić tłuste (...) ryby?" - pytał polityk.

Działacz warszawski RP Jerzy Budzyn mówił o tym, że "większość kontrowersyjnych zwrotów w Warszawie dokonywana jest w stosunku do tych, którzy odkupili te roszczenia". "Czyli nie dostają ci, którzy faktycznie kiedyś byli właścicielami i którzy mogą mieć o to pretensje, tylko dostają ci, którzy za grosze (...) te roszczenia odkupują i odzyskują majątek, który jest wart wiele setek milionów złotych" - wskazał.

Zwrócił także uwagę, że "nie ma żadnej społecznej kontroli nad tymi decyzjami". "Gdyż radni miasta stołecznego Warszawy w ogóle nie są informowani o procesie zwrotów, jeśli się nie zapytają w procesie interpelacji o to, to tej informacji nie ma" - powiedział.

Na początku sierpnia do laski marszałkowskiej trafił projekt autorstwa senatorów PO, przewidujący przeznaczenie w latach 2013-2015 do 200 mln zł rocznie z Funduszu Reprywatyzacji na odszkodowania za nieruchomości przejęte dekretem Bieruta. Projekt PO zmienia ustawę o komercjalizacji i prywatyzacji. Pod koniec sierpnia informowano, że jest on na etapie opiniowania i najprawdopodobniej we wrześniu trafi pod obrady izby.

O porozumieniu w tej sprawie między stołecznym ratuszem, ministrem finansów oraz ministrem skarbu poinformowała w połowie lipca prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. W budżecie Warszawy na 2013 r. zaznaczono, że problem wypłaty odszkodowań m.in. z tytułu dekretu Bieruta stanowi nadmierne obciążenie finansowe dla miasta.

Do tej pory parlament nie uchwalił kompleksowej ustawy dotyczącej dekretu Bieruta. Projekty w tej sprawie przygotowali posłowie PO oraz stołeczny ratusz, ale żaden nie został wniesiony do laski marszałkowskiej. W ubiegłym roku miasto zapłaciło 182 mln zł odszkodowań za nieruchomości dekretowe; w 2011 r. - 233 mln zł.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Nie tak dawno Urban w "NIE" pisał o mężu "Bufetowej" jak na podstawie sfałszowanego i już odrzuconego świstka papieru ( dosłownie) w 2 tygodnie WYWINĄŁ KAMIENICĘ!!! Hanka jest z "Jerozolimskiej Szlachty" i pracuje nad tym -aby UWŁASZCZYĆ SWOJAKÓW Z IZRA...ELA...... rozwiń

IrekJ, 2013-09-20 07:07:43 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE