Coraz więcej szumu w sprawie paczkowanych obligacji gminnych

- Wchodzimy w paradę bankom, ale małe samorządy przy niedużych emisjach nie mogą liczyć na dobre warunki. My będziemy mogli zaoferować oprocentowanie na poziomie nieco więcej niż WIBOR - obiecuje Krzysztof Bielejewski, pomysłodawca nowatorskiego systemu emisji obligacji municypalnych.
Coraz więcej szumu w sprawie paczkowanych obligacji gminnych

Obligacje przychodowe w obliczu sztywnych limitów zadłużenia mogą się okazać dla samorządów ostanią deską ratunku. Gdyby zamiast banku jako emitenta powołać stowarzyszenie JST i ich związków, można by te papiery emitować mniejszym kosztem - twierdzą przedstawiciele Niezależnej Grupy Eksperckiej. Napisaliśmy o tym pod koniec marca.

Czytaj tekst na ten temat...

Idea, o której poinformowaliśmy jako pierwsi, od tego czasu robi karierę w świecie finansów i samorządów. Skądinąd wiemy, że nasz tekst na ten temat dogłębnie zaanalizował nawet sam minister finansów Jacek Rostowski. I także zainteresował się sprawą. Podobnie zresztą jak sami samorządowcy.

- Obligacje przychodowe są alternatywnym źródłem finansowania. Pozwalają ograniczyć odpowiedzialność emitenta, w tym wypadku jest do wysokości przychodów z przedsięwzięcia finansowanego z uzyskanych środków. Praktycznie zakres podmiotów, do których emisja obligacji przychodowych jest dozwolona został ograniczony głównie do spółek związanych kapitałowo z sektorem samorządowym oraz wykonujących zadania z zakresu użyteczności publicznej. Do takiego podmiotu hipotetycznie można zaliczyć stowarzyszenie JST jednak należy pamiętać, że zakładana inwestycja musi generować przychody - skomentował pomysł Grzegorz Nowaczyk, prezydent Elbląga.

Nie może to być, np. budowa drogi, gdyż użytkowanie drogi generalnie jest nieodpłatne - wyjątek stanowią autostrady. Po drugie, przychody są kumulowane na wyodrębnionym rachunku, a po trzecie emitent nie może dokonywać wypłat środków z rachunku dla celów innych niż zaspokojenie roszczeń obligatariuszy - dodał.

Problem w tym Elblągu większość inwestycji w 2012 roku to inwestycje drogowe i dla nich nie ma zastosowania instytucja obligacji przychodowych.

Dziś nad sprawą, którą obszernie opisaliśmy, pochyla się gazeta lobbingowa polskiego biznesu, czyli "Puls Biznesu". Co nowego w sprawie?

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Koncepcja na pierwszy rzut oka pachnie mechanizmem sekurytyzacyjnym. Zastanawia kwestia pozyskania środków na objęcie emisji obligacji komunalnych przez stowarzyszenie (i ich cena). Cena tych środków powinna determinować cenę obligacji wypuszczonych w paczkach w ramach reemisji, a ta wydaje się być ...- w planach - dość niska (nieco powyżej WIBORu) w stosunku do tego, co gotów jest zaoferować rynek.
W ramach reemisji, jak sądzę, dojdzie do zabezpieczenia emisji municypalnych przepływami środków z pierwotnie wyemitowanych przez samorządy obligacji. Uwagę zwraca wypowiedź pani skarbnik B. Orczyk, która dotyka kwestii wyższości prostoty kredytu nad obligacjami. Obligacje często bywają doskonałym substytutem kredytu, od którego w zasadzie różnią się na etapie emisji - z punktu widzenia emitenta - głównie dokumentacyjnie. W rzeczywistości obligacja nie takim strasznym jest diabłem, jak go malują.
rozwiń

fidelite, 2012-06-01 01:17:02 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE