Debata o dostępie do informacji publicznej

Ponad 100 przedstawicieli biznesu, administracji publicznej i organizacji pozarządowych dyskutowało w czwartek w Warszawie o standardach prezentowania danych publicznych w internecie.
Debata o dostępie do informacji publicznej

Według organizatorów było to pierwsze w Polsce spotkanie poświęcone temu tematowi. Konferencję Transparency Camp Polska zorganizowało Stowarzyszenie Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich. Sponsorami byli Fundacja im. Stefana Batorego oraz związana z George'em Sorosem fundacja Open Society Institute. 

Jak mówił na konferencji Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych Wojciech Wiewiórowski, każda osoba, która weźmie udział w tworzeniu prawa, jest osobą publiczną. Co więcej - każda taka osoba powinna się zidentyfikować. Według GIODO taka konieczność wynika z ustawy o lobbingu w procesie ustawodawczym. W jej rozumieniu działalnością lobbingową jest każde działanie prowadzone metodami prawnie dozwolonymi zmierzające do wywarcia wpływu na organy władzy publicznej w procesie stanowienia prawa.

Jak tłumaczył Wiewiórowski, w tworzeniu aktów prawnych uczestniczą nie tylko funkcjonariusze publiczni, ale i reprezentanci różnych innych podmiotów zainteresowanych stworzeniem danego prawa. - Każda osoba, która podejmuje działanie, które zmierza do wywarcia wpływu na organy władzy publicznej w procesie stanowienia prawa staje się osobą publiczną i tym samym informacja o tej osobie w dużej mierze będzie się zaliczała do informacji, którą w ramach informacji publicznej o procesie tworzenia prawa należy uzyskać - powiedział Wiewiórowski.

Dlatego, według GIODO, każda osoba, która reprezentuje organizacje społeczne uczestniczące w tworzeniu prawa, powinna zdawać sobie sprawę z tego, że jej prywatność może być ograniczana. Nie oznacza to jednak ujawniania danych dotyczących sfery intymnej czy seksualności. Jednak zdaniem Wiewiórowskiego osoby uczestniczące w tworzeniu prawa mogą być zmuszone do ujawnienia informacji o sobie "w bardzo szerokim stopniu".

Z kolei Piotr Waglowski, autor serwisu Vagla.pl Prawo i Internet, zwrócił uwagę, że na niektóre absurdy prezentowania informacji w internecie przez organy administracji. Przykładowo Biuletyn Informacji Publicznej (BIP) Rządowego Centrum Legislacji jest umieszczony pod adresem www.rcl.bip-e.pl/. Jak podkreślił, rodzi to pytanie o zaufanie do witryny, nie wiadomo, kto jest jej właścicielem. - Domena jest zarejestrowana na osobę prywatną, więc nie mogę uzyskać informacji, kto tak naprawdę ją zarejestrował - powiedział Waglowski.

Waglowski zwrócił też uwagę na monopol informacji, do jakiego roszczą sobie prawo niektóre strony państwowe. Internetowy system aktów prawnych na stronach Sejmu zawiera informację, że nie zezwala - na komercyjne używanie, kopiowanie i inne wykorzystywanie danych znajdujących się w jego bazie. Powstaje pytanie, dlaczego nie zezwala i na jakiej podstawie taka klauzula się tutaj znalazła? - mówił Waglowski.

Jego zdaniem podmiotom rządowym zdarza się też nierówno traktować internautów, np. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów ma profil na portalu społecznościowym Facebook. Według Waglowskiego dyskryminuje to obywateli, którzy nie mają profilu na tym portalu. - Na jakiej podstawie właściwie Kancelaria Prezesa Rady Ministrów w ogóle stworzyła sobie konto na Facebooku? - pytał. Przecież organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa - mówił Waglowski. Ponadto - jego zdaniem - lepiej byłoby, gdyby KPRM kierował ruch internetowy na swoje własne strony, a nie do serwisów społecznościowych.

Waglowski zwracał też uwagę na uzależnienie rządowych serwisów od komercyjnych technologii, np. korzystanie z map Google. Pytał, czy wszystko byłoby w porządku, jeśli na stronach rządowych zamiast logo Google pojawiło się logo Gazpromu albo reklama prezerwatyw.

Zwrócił tez uwagę, że urzędnicy, umieszczając dane na mapach tworzonych przez komercyjne serwisy, pracują na rzecz takich firm, np. usprawniając ich pracę.

Nadchodzi era e-administracji 

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE