Debatują w Senacie o pieczy zastępczej

- Rodzina to najwłaściwsze środowisko do wychowywania dzieci, a odbieranie dzieci rodzicom z powodu biedy to wstyd. Ta ustawa ma nie dopuszczać do takich sytuacji - przekonywała w Senacie minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak.
Debatują w Senacie o pieczy zastępczej

Podczas środowej debaty w Senacie Fedak podkreślała, że ustawa o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej ma przede wszystkim pomóc rodzinom - zarówno biologicznym, jak i zastępczym. Przypomniała, że wprowadza nowe funkcje: asystenta rodziny i koordynatora rodzinnej pieczy zastępczej. Poinformowała, że docelowo, w ciągu 10 lat asystentów będzie nie więcej niż 3 tys., a koszt ich zatrudnienia wyniesie ok. 200 mln zł rocznie, zaś koordynatorów będzie 800, co kosztować ma 50-70 mln zł. - Nie każda rodzina objęta pomocą społeczną będzie musiała być objęta opieką asystenta. Oni są dla rodzin z dziećmi, które mają problemy: wychowawcze, finansowe, zdrowotne - mówiła minister pracy.

Czytaj też: Poprawki do ustawy o pieczy zastępczej

W jej opinii asystent rodziny nie powinien być urzędnikiem od wypełniania dokumentacji i wypłacania zasiłków, ale powinien być jak najbliżej rodziny. Przekonywała, że nie ma konieczności, by miał wyższe wykształcenie, wystarczy średnie - ta kwestia budziła wiele kontrowersji i wśród posłów, i senatorów. - Doskonałym asystentem byłaby np. pani Henryka Krzywonos, która sama prowadziła rodzinny dom dziecka i na pewno byłaby w stanie rodzinom w kryzysie udzielić pomocy - mówiła.

W odpowiedzi na wątpliwości, czy koszty realizacji ustawy nie będą dla samorządów zbyt wysokie, Fedak podkreśliła, że dobro dziecka powinno być w tej sytuacji priorytetem. - To są takie działania, których nie widać, którymi nie można się pochwalić. Co innego np. zbudowanie basenu. Ale ja się pytam, czy w każdej gminie musi być basen? Trzeba zmienić myślenie - mówiła.

Podkreśliła, że opieka instytucjonalna, w domach dziecka, jest dla samorządów droższa niż pomoc rodzinie z problemami, czy umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej. - Czy koszt zatrudnienia asystenta jest wysoki, jeśli z drugiej strony mamy konsekwencje odebrania dziecka i związane z tym koszty? - pytała. Zaznaczyła, że nawet najlepszy dom dziecka jest zawsze środowiskiem patologicznym, w którym dziecko nie jest w stanie nauczyć się, jak powinna funkcjonować rodzina i w konsekwencji w przyszłości często będzie powielać patologiczne zachowania. "Pewnych rzeczy nie da się nauczyć z podręczników, a jedynie obserwując swoich rodziców" - mówiła Fedak. Przekonywała, że także sądy powinny odbierać dzieci rodzicom tylko w ostateczności, po wyczerpaniu innych sposobów wsparcia rodziny.

Fedak przekonywała także, że likwidacja zatrudnienia pracowników pedagogicznych w placówkach opiekuńczo-wychowawczych na podstawie Karty Nauczyciela, podyktowana jest troską o dzieci. - Jeśli taki wychowawca pracuje 26 godzin tygodniowo, dziecko nie jest w stanie nawiązać z nim więzi, bo zbyt rzadko go widuje, a powinno mieć stały kontakt z wychowawcą - mówiła.

Ustawa przewiduje, że do instytucjonalnych placówek opiekuńczych trafiać mają tylko dzieci powyżej 10. roku życia, wymagające szczególnej opieki lub mające trudności z przystosowaniem się do życia w rodzinie. Młodsze dzieci będą mogły być umieszczane w tych placówkach tylko w wyjątkowych przypadkach, np. ze względu na stan zdrowia lub gdy przebywać by tam miały z rodzeństwem. W placówce nie będzie mogło przebywać więcej niż 14 wychowanków.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.