Deficyt samorządów sięgnie aż 20 mld zł. Przez rząd?

  • Rafał Kerger
  • 27-09-2010
  • drukuj
- Deficyt samorządów może osiągnąć 20 mld złotych - oto zapowiedź. - Jeśli nawet, będzie to wina centralnych decyzji lub polityki - oto riposta.
Deficyt samorządów sięgnie aż 20 mld zł. Przez rząd?

Planowany na 2010 rok deficyt samorządów terytorialnych w wysokości 25,6 mld zł może zostać osiągnięty, a przynajmniej nie będzie o wiele niższy. W 2009 r. budżety jednostek samorządu terytorialnego zamknęły się zbiorczo deficytem w kwocie 12,3 mld zł, przy planowanym deficycie w wysokości 22,7 mld zł. W tym roku może już zatem nie być tak miłego zaskoczenia.

- Z naszych analiz wynika, że w 2010 roku deficyt samorządów może osiągnąć 20 mld złotych. Oczekujemy, że będzie to ostatni rok takiego zadłużania się lokalnych władz i od 2011 roku jednostki samorządu terytorialnego zaczną ten poziom ograniczać - mówi Ludwik Kotecki, wiceminister finansów.

To już kolejna wypowiedź z resortu finansów, która poddaje w wątpliwość gospodarność w miastach, powiatach i województwach.

W ubiegłym tygodniu Jacek Rostowski ostrzegł, że martwi go zadłużenie samorządów. -  Mamy problem, bo odpowiadamy wobec Komisji Europejskiej za całość długu, m.in. samorządów. Te samorządy w poprzednim i bieżącym roku zaczęły się bardzo zadłużać, a dopóki nie przekroczą 60 proc. swoich dochodów to nie ma specjalnie instrumentów - powiedział.

Z przedstawionych przez resort finansów danych wynika, że po pierwszym półroczu zadłużenie sektora samorządowegop wyniosło 40,8 mld zł (25 jego dochodów) i stanowiło 5,7 proc. długu publicznego ogółem. MF obawia się tym bardziej, że że zwykle pierwsze półrocze samorządy kończą nadwyżką, a silny przyrost deficytów, a tym samym wzrost zaciąganych zobowiązań, następuje w III i IV kwartale.

Resort poinformował, że największy przyrost długu generują miasta na prawach powiatu. Jako przykład samorządów, w których długi zbliżają się do dopuszczalnego limitu wymieniono Wrocław i Kraków.

Lesław Fijał, wieloletni skarbnik Krakowa twierdzi jednak, że rząd powinien sam uderzyć się w piersi, bo długiem samorządy finansują głównie ubytki dochodów, które wynikają z centralnych decyzji lub polityki.

- Mam tu na myśli przede wszystkim trzy rzeczy. Zwolnienia z podatków od nieruchomości, dopłaty do subwencji oświatowych oraz janosikowe - mówi skarbnik Krakowa.

Głos Lesława Fijała nie jest pierwszym prezentującym samorządową optykę w sporze o wkład poszczególnych instytucji publicznych w publiczny dług naszego naszego państwa (czytaj także: "Pleć pleciugo, byle długo" oraz "Samorządom nie grozi bankructwo"). Nie da się jednak ukryć, że skarbnik wieloletniej stolicy Polski ujął problem w iście skondensowanej i zaskakującej formie.

Dotąd - w obronie samorządów - utrało się twierdzić, że nie przejadają one pieniędzy z kredytów czy obligacji, ale je inwestują, budując infrastrukturę potrzebną choćby na Euro 2012. I, że muszą brać kredyty, bo potrzeba im wkładu własnego na inwestycje wsółfinansowane z Unii Europejskiej.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

Rząd podejmuje decyzje np. Orliki imć pan Tusk , czy podwyżki dla nauczycieli zmiany w karcie nauczyciela . Również w sprawie odpadów a na samorządowców zwalają z płacami . Tak samo potrzebne nam Euro 2012 jak dziura w moście .

wawa, 2010-09-28 11:56:05 odpowiedz

dlatego rząd powinien składać się z fachwców a nie partyjniaków.Uwaga !na kandydatów" niezależnych", którzy tylko w tym celu aby się dostać z takim właśnie statusem na listy, wcześniej odeszli ze swoich organizacji partyjych ae w dalszym ciągu są przez nie popierani i nie oszukujy ...się - w dalszym ciagu są ze swoimi byłymi "kolesiami" w dobrej komitywie. rozwiń

Leo10nard, 2010-09-27 17:23:50 odpowiedz

Instrumenty władzy są tam gdzie być NIE POWINNY. Podatki obywatelskie czyli instrument władzy w państwie zabiera narodowi chory twór rządowy i "partyjny skarb państwa" zadłużający nasze chore państwo. Zdrowy Samorząd musi ustalać budżet dla chorego Rządu i spowoduje wtedy nor...malne zarządzanie pieniędzmi podatnika. To PODATNIK jest władzą , a nie pociotki partyjne okupujące dobrze płatne urzędy państwowe. Tak ułożona logicznie władza zakończy ciągłe i pogłębiające się problemy z dziurą w budżecie państwa. Długi zaciągane w bankach światowych na potrzeby walczących partii o władzę w państwie muszą być imiennie i spłacane przez kredytobiorców jakkolwiek się oni nazywają. To nie naród zaciąga długi, aby nimi go obciążać . O takich prawach i prawdach wiedzą już ekonomiści w przedszkolu. rozwiń

racjonalista, 2010-09-27 14:48:21 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU