Dlaczego miasta wycinają więcej drzew niż w ubiegłym roku?

  • Michał Wroński
  • 10-03-2017
  • drukuj
• Przeprowadzenie wycinki drzew i krzewów na nieruchomości komunalnej w miastach na prawach powiatu wymaga decyzji marszałka województwa.
• W styczniu i lutym tego roku prezydenci miast występowali o takie zgody zdecydowanie rzadziej aniżeli w analogicznym okresie roku ubiegłego.
• Równocześnie - na wniosek miast - marszałkowie wydali znacznie więcej decyzji w sprawie wycinek styczniu i lutym. Jak wytłumaczyć ten paradoks?
Dlaczego miasta wycinają więcej drzew niż w ubiegłym roku?
Miasta o zgodę na wycięcie drzewa muszą się zwrócić do marszałków, gminy zaś do starostw (fot. pixabay.com)

Kto skorzystał na kontrowersyjnym Lex Szyszko, czyli nowelizacji ustawy o ochronie środowiska liberalizującej zasady wycinki drzew i krzewów na prywatnych posesjach? Resort środowiska oraz przedstawiciele gmin wiejskich przekonują, że prywatni właściciele nieruchomości. Politycy opozycji, „zieloni” oraz samorządowcy z dużych miast jako beneficjentów zmiany przepisów wskazują raczej deweloperów i tych, którzy sprzedają im „wyczyszczone” z drzew działki. A gdzie w tym wszystkim znajdują się same samorządy? Jak one radzą sobie z prowadzeniem wycinki na swoich nieruchomościach?

Czytaj : Wieś popiera Jana Szyszkę. Zmiana ustawy o ochronie przyrody to powrót do koszmaru?

Prowadzenie wycinki na komunalnych gruntach to dla samorządów temat kłopotliwy, bo związany z biurokracją. Wiadomo, że nie można jednocześnie składać wniosku o wydanie zgody na dokonanie wycinki i tego samego wniosku następnie rozpatrywać. W praktyce zatem przez lata urzędy sąsiadujących ze sobą gmin nawzajem rozpatrywały składane przez sąsiadów wnioski. Zasady te uległy zmianie za sprawą nowelizacji ustawy o ochronie przyrody, która weszła w życie 28 sierpnia 2015 roku, z wyjątkiem art. 90 ust. 2 tejże ustawy, który zaczął obowiązywać dopiero 1 stycznia 2016 roku. Od tego momentu rozpatrywanie wniosków składanych przez wójtów, burmistrzów i prezydentów miast przejęli starostowie, a w przypadku miast na prawach powiatu (i to tym mówi właśnie wspominany art. 90 ust. 2) marszałkowie województw.

Czytaj : Wycinka drzew po nowemu: PiS ma już projekt. Co się zmieni?

I to właśnie do marszałków województw wystąpiliśmy o informację dotyczącą tego, ile wniosków o zgodę na dokonanie wycinki drzew i krzewów złożyły władze miast na prawach powiatu w okresie styczeń – luty tego roku, a także, jak dużo ich było w analogicznym okresie roku ubiegłego. Zapytaliśmy także o liczbę wydanych w tym czasie przez urzędy marszałkowskie decyzji.

Jaki wniosek można wyciągnąć z uzyskanych odpowiedzi? Miasta na prawach powiatu w styczniu i lutym znacznie częściej niż przed rokiem prowadziły u siebie wycinkę, ale (paradoksalnie) zdecydowanie mniej się do niej paliły. Spójrzmy zresztą na liczby – od 1 stycznia do 28 lutego zachodniopomorski urząd marszałkowski otrzymał 48 wniosków o zgodę na wycinkę, lubelski urząd marszałkowski – 22, zaś śląski – 258. W analogicznym okresie roku ubiegłego urzędy te otrzymały odpowiednio 66, 29 i 475 takich wniosków. A zatem obecnie w miastach nie widać wzmożonego zainteresowania prowadzeniem wycinki.

Co ciekawe, choć wniosków o wycinkę w badanych przez nas województwach było więcej w ubiegłym roku niż dziś, jednak samych decyzji o pozwoleniu na wycinkę obecnie jest więcej niż w 2016 r. O ile bowiem w styczniu i lutym ubiegłego roku marszałkowie na Śląsku i Pomorzu Zachodnim nie wydali ani jednej takiej decyzji, a marszałek województwa lubelskiego zaledwie 3, to w tym samym okresie roku bieżącego takich decyzji wydali oni odpowiednio 386, 48 i 23.

Dlaczego tak się dzieje?

Urzędnicy tłumaczą, że przyczyną tej rozbieżności jest brak przepisów przejściowych przy wspomnianej już nowelizacji ustawy w roku 2015. Efektem tego było, że od 1 stycznia 2016 roku do urzędów marszałkowskich spłynęły wszystkie wnioski z miast na prawach powiatu, które czekały na rozpatrzenie od 28 sierpnia 2015 roku (i stąd ich spiętrzenie na początku zeszłego roku). Jako zaś, że średni czas rozpatrywania wniosku o wycinkę zajmuje ok. 2 miesięcy (wiąże się to z oględzinami w terenie), więc pierwsze decyzje w ubiegłym roku zapadały dopiero na przełomie lutego i marca.

Z tego samego powodu trzeba mieć też świadomość, że decyzje wydawane w styczniu i lutym roku bieżącego dotyczyły w przeważającej większości wniosków złożonych jeszcze pod koniec roku ubiegłego, czyli przed wejściem w życiem zliberalizowanej ustawy o ochronie przyrody.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

drzewa wycina się nie tylko,żeby deweloperzy mieli czyste place pod budowę ale również dlatego,że rządowe limuzyny są zbyt drogie i takie spotkanie z drzewem kosztuje grubszą forsę.Szyszko wiedział jak skonstruowac ustawę,żeby ten problem rozwiązac.

js39, 2017-03-11 12:27:23 odpowiedz

Szabesgoje wynajęci przez Chazarskie lobby wprowadzają od 1945 roku chaos, dezorganizację, brak nadzoru, nepotyzm, kolesiostwo, a wszystko to podlewają sosem: "Chcesz więcej zarabiać", to rób, co każemy!

Glass, 2017-03-10 13:28:32 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE