Dług trzeba ograniaczać, ale nie kosztem samorządów

Rozporządzenie ministra finansów wywołało ogólnopolską debatę na temat długu publicznego - to główny i zdaniem samorządowców, jedyny plus tego dokumentu. Ich zdaniem obostrzenia, jakie wprowadza i nowe progi dla deficytu, mogą zmniejszyć absorpcję unijnych środków w JST.
Dług trzeba ograniaczać, ale nie kosztem samorządów

Relacja deficytu do dochodów w 2012 r. zgodnie z planami ministerstwa finansów, miałaby nie przekraczać 4 proc. dochodów, w kolejnych latach spadać stopniowo do 1 proc.

Podczas panelu dotyczącego finansów samorządów w ramach III Europejskiego Kongresu Gospodarczego prezydenci podkreślali, że nowe restrykcje doprowadzą do "wycięcie" inwestycji .

- Reformy ministra Rostowskiego burzą nam programowanie inwestycji. Będziemy musieli odłożyć na półkę plany inwestycje za 700 mln zł, do których przygotowaliśmy się 2 lata i planować na nowo – twierdził Krzysztof Żuk, prezydent Lublina i optował za postawieniem obecnie funkcjonujących przepisów o  finansach publicznych, które juz nakładają na samorządy obowiązek równoważenia budżetu bieżącego, a od 2014 r. wprowadzą system indywidualnych limitów zadłużenia.

Ryszard Grobelny, prezydent Poznania i prezes Związku Miast Polskich ocenił, że i ta reguła jest "nadmierna". Była bowiem pisana, kiedy samorządy uzyskiwały wyższe kwoty z podatków - prawie o 10 mld zł rocznie, czyli zdolność wygenerowania tzw. nadwyżki operacyjnej była w całym sektorze o tę kwotę większa.

Prezydent Katowic Piotr Uszok wskazał m.in. na brak analizy skutków ograniczenia deficytu samorządów dla przychodów budżetu państwa. Jeśli bowiem duża część inwestycji nie zostanie zrealizowana, do budżetu nie wpłyną m.in. znaczne środki z podatków, choćby VAT. Prezydent Wodzisławia Śląskiego Mieczysław Kieca apelował m.in. o deregulację przepisów i bardziej partnerskie podejście do rozmowy o wprowadzanych zmian. - Wystarczy spojrzeć na dysproporcje między wielkością długu państwowego a długu samorządów, by przekonać się, ze to nie samorządy są „winowajcą”. Dajmy samorządom więcej do gospodarowania a wynik będzie lepszy – mówił Mieczysław Kieca.

Zdaniem Michała Kuleszy, współautora reformy administracyjnej i doradcy prezydenta RP, największy problem pojawi się w 2015 r., kiedy uruchamiane będą nowe przedsięwzięcia z funduszy UE. - Jeśli grudniowe rozporządzenie MF nie zostanie zmienione lub  uchylone stanie się ono barierą w absorpcji środków z UF w przyszłej perspektywie finansowej. Czy Polskę stać na taki grzech, by nie przyjąć unijnych pieniędzy. Powinna być brana zdolność absorpcyjna jednostek a nie cyferki jakie wyszły ministerstwu  analiz. W rozporządzeniu tym popełniono błąd merytoryczny – czym innym jest wyliczenie długu publicznego a czym innym nakładanie środków kontrolno-restrykcyjnych na samorządy – podkreślał prof. Kulesza.

Dodał też, że delegowanie zadań na spółki komunalne czy realizowanie inwestycji w formule PPP to nie sztuczki czy wybiegi samorządów, ale korzystanie z możliwości, jakie daje im prawo.

Dyskusje uspokoił nieco prezydent Uszok, który poinformował, że rozmowy z ministerstwem się toczą i jest szansa na rozwiązanie problemu. Swoja nadzieję na kompromis wyraziła także Elżbieta Suchocka-Roguska.  - Uważam, że na razie nie ma konfliktu a dyskusja. Nie zapominajmy, że rząd musi udowodnić Komisji Europejskiej, iż podejmuje działania dotyczące ograniczenia długu publicznego. Musi powstać dokument, z którego będzie wynikało, że i samorządy do tego zostały zobowiązane - reasumowała była wiceminister finansów.

W  dyskusji na temat stanu finansów samorządów w ramach III Europejskiego Kongresu Gospodarczego udział wzięli także: Kazimierz Barczyk - przewodniczący sejmiku województwa małopolskiego, Wioleta Błochowiak – wiceprezes Electus SA, Małgorzata Kołakowska, prezes ING Banku Śląskiego, Ryszard Słowiński – wiceprezes BGK.

Więcej kongresowych relacji na www.eec2011.eu

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.