Dochodzenie ws. afery fakturowej w Zagłębiu

  • esosnowiec.pl (Teresa Szczepanek)
  • 26-03-2011
  • drukuj
Wyniki kontroli wewnętrznej w sosnowieckim Urzędzie Miejskim, dotyczące tzw. afery fakturowej, zostały przekazane do miejscowej Prokuratury Rejonowej. Obecnie trwa weryfikacja urzędniczego dochodzenia.

Śledczy wzywają kolejne osoby w celu złożenia dodatkowych wyjaśnień. O podejrzeniach popełnienia przestępstwa finansowego na szkodę UM prokuratura została poinformowana w październiku ubiegłego roku. Doniesienie złożył prezydent Kazimierz Górski.

Z początku mowa była o kilkudziesięciu tysiącach złotych, jakie zniknęły z kasy miasta. Teraz szacuje się, że z konta samorządu mogło zniknąć nawet 150 tysięcy złotych, a cały proceder trwał kilka lat.

- Bardzo rzetelnie przeprowadziliśmy dochodzenie wewnętrzne. Sprawdzono kilkaset faktur. Zespół pracował kilka miesięcy. Pod uwagę wzięliśmy wszystkie dokumenty z ostatnich trzech lat. Jest prawdopodobieństwo, że część podpisów została sfałszowana. Prokurator musi to teraz sprawdzić. Wówczas będzie wiadomo, na jaką kwotę rzeczywiście zagarnięto mienie samorządu - mówi Marian Golus, kierujący Zespołem Audytu Wewnętrznego i Kontroli w Urzędzie Miejskim w Sosnowcu.

Wszystko wskazuje na to, że pieniądze wyłudzała tylko jedna osoba, była szefowa Międzywydziałowego Referatu Ekonomicznego, która została zwolniona dyscyplinarnie. - Kiedy informowaliśmy prokuraturę o swoich podejrzeniach, wskazywaliśmy, że widzimy w tym celowe działanie tylko jednej osoby - podkreśla Michał Kondek, sekretarz sosnowieckiego magistratu. - Jesteśmy przekonani, że podatnicy stracili na jej działalności kilkadziesiąt tysięcy zł. Jednak obawiam się, że suma ta może jeszcze wzrosnąć.

Pracę w ratuszu straciła także zastępca szefowej MRE. Ją też zwolniono w trybie dyscyplinarnym. Michał Kondek jest zdania, że nie należy wyciągać pochopnych wniosków, jakoby zastępczyni szefowej MRE była jej wspólniczką. -Powinna jednak dostrzec oszustwa swojej przełożonej i poinformować o nich kierownictwo magistratu. Popełniła błąd, bardzo kosztowny, zarówno dla niej, jak i dla gminy. Wiemy na pewno, że zapłaciliśmy pieniędzmi podatników za imprezy o wartości co najmniej kilkudziesięciu tysięcy złotych, a które w ogóle nie miały miejsca. Straciliśmy do tej osoby zaufanie i dlatego została zwolniona - twierdzi sekretarz miasta. Sama zainteresowana uważa, że została zwolniona niesłusznie i skierowała sprawę do sądu pracy.

Dochodzenie prokuratury obejmuje udział w oszustwach trzech osób. Z informacji uzyskanych od prokuratora Marcina Stolpy wynika, że jedna z nich to była urzędniczka, dwie pozostałe to osoby prowadzące działalność gospodarczą, które świadczyły usługi na rzecz samorządu. Usłyszą one zarzuty z art. 286 par. 1 kodeksu karnego, dotyczące oszustwa finansowego. Grozi im za to kara pozbawienia wolności w wymiarze od 6 miesięcy do 8 lat. Sprawa trafi na wokandę najwcześniej za kilka miesięcy.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU