Drogowcom zabrakło kasy na wypłaty

  • www.gazetazywiecka.pl (Tomasz Matlakiewicz)
  • 03-10-2011
  • drukuj
W Powiatowym Zarządzie Dróg w Żywcu zabrakło pieniędzy na wydatki związane z premiami i wypłatami, które w ciągu ostatnich lat rosły w tempie galopującym.
Drogowcom zabrakło kasy na wypłaty

Okazuje się, że Mieczysław Kotarzewski, pełniący obowiązki dyrektora PZD, szczodrą ręką wydawał pieniądze na wypłaty i wysokie premie, mimo, iż wiedział, że w końcu może zabraknąć mu pieniędzy.

O tym, że w PZD zabraknie pieniędzy zrobiło się głośno w sierpniu. Okazało się wtedy, że do zwolnienia ma iść siedem osób, a pozostali pracownicy mieli pożegnać się z premiami.

Tymczasem jak ujawnił na sierpniowej sesji jeden z radnych, Wiesław Setla, kłopoty finansowe powiatowej jednostki to dopiero połowa prawdy. – Na pierwszej komisji dowiedzieliśmy się, że zredukowano budżet w PZD, w związku z tym nie ma pieniędzy i trzeba ciąć wydatki. Okazuje się jednak, że budżet od początku był ustalony i pan dyrektor od początku był świadom, że nie dostanie na pensje i premie tyle pieniędzy, ile chciał. Miał dużo czasu, żeby coś z tym zrobić i środki które ma zagwarantowane, zagospodarować tak, żeby wystarczyło. Mimo to, nie podjął żadnych kroków, żeby obniżyć koszty wynagrodzeń – tłumaczył.

Informacje tą potwierdziła, skarbnik starostwa Elżbieta Wątroba, dodając, że wszyscy pracownicy mieli na cały rok zabezpieczone wynagrodzenie zasadnicze, wysługę lat, dodatki oraz premie. Pieniędzy na same premie miał w tym roku 200 tys. zł.

– Jeżeli pan dyrektor nie wypłacałby maksymalnych premii od początku roku, nie dokonał podwyżki dla pracowników i nie zatrudnił dodatkowych pracowników to by mu wystarczyło. Ale wtedy dyrektor nie przyszedł i nie zapytał zarządu, czy dostanie na to dodatkowe pieniądze – tłumaczyła na sesji.

– Dziś skandaliczną rzeczą jest winić zarząd, je jest odpowiedzialny za zwolnienia pracowników w PZD.

Liczby, które przytoczył wicestarosta Andrzej Kalata przelały czarę goryczy. Od 2007 roku wydatki na płace i pochodne w PZD wzrosła z 809 tys. do 1,47 mln. ( już po dodatkowej podwyżce w tym roku), a zatrudnienie 23 etatów podskoczyło do 36,5. Dla porównania w zarządach dróg w innych powiatach zatrudnienie wynosi: powiat bielski – 17 osób, Cieszyn – 23 osoby, Sucha Beskidzka – 7, Wadowice – 16, Pszczyna – 20, Oświęcim – 16. Mieczysław Kotarzewski bronił jednak swoich racji.

– Rzeczywiście zatrudnienie wzrastało, ale wraz ze wzrostem zadań, jakie miały miejsce w PZD – zastrzega.

– O tym jakoś nikt nie mówi. Jeżeli chodzi o ten rok – nie było człowieka przyjętego do pracy, na którego nie miałbym zgody lub wręcz polecenia z zarządu. Rzeczywiście w 2007 roku było 23 ludzi i przerobili zadań na kwotę 18 mln zł. W roku 2010 było ludzi 33 i przerobili zadań na kwotę 51 mln zł. Nie należy też mylić wynagrodzenia z funduszem funduszem płac. To nie jest podwyżka wynagrodzeń, ale wzrost funduszu płac wynikający ze wzrostu zatrudnienia. Teraz mówi się, że kłamię, ale tak się złożyło, że w lipcu zmniejszyłem premie do takiej wysokości, jaką zażyczył sobie zarząd. Mam też pismo, z którego wynika, że zarząd polecił, aby z nadwyżek, które wypracował PZD – a wypracował ich na kwotę ponad 1 mln zł – miały być pieniądze dla pracowników PZD. Tyle, że to już nie było realizowane, więc w tej sytuacji musiało zabraknąć pieniędzy. Wiem o tym, że zostanę pozbawiony tej pracy – z dziką rozkoszą – ale najpierw niech ktoś udowodni, że Kotarzewski kłamie.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Ale czy oni zrozumieli z jakiego powodu brakło tych pieniędzy?

Czarnoka, 2011-10-03 21:26:50 odpowiedz

Każdy "GROSIK" się liczy,czyż nie?

Leon, 2011-10-03 15:36:33 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


PARTNER SERWISU