Dwie reformy samorządowe - pierwsza udana, druga mniej

Reforma samorządowa z 1990 r., która wprowadziła samorządowe gminy, uważana jest za jeden z filarów III RP i uchodzi za jedną z najbardziej udanych reform ostatniego 25-lecia.

Inicjatorem reformy był rząd Tadeusza Mazowieckiego. W styczniu 1990 roku premier Mazowiecki ogłosił zamiar przeprowadzenia nowych wyborów do rad gmin. Przygotowania niezbędnego pakietu ustaw podjęli się senatorowie. Senat I kadencji był bowiem jedyną izbą parlamentarną wybraną w całkowicie wolnych wyborach.

Prym w tej sprawie wiedli zwłaszcza senatorowie Jerzy Regulski i Jerzy Stępień. Ten pierwszy został potem pełnomocnikiem rządu ds. przeprowadzenia reformy, drugi był generalnym komisarzem wyborczym, a także jako wiceszef MSWiA wdrażał późniejszą reformę administracyjną, z 1999 roku.

Senat przyjął pakiet ustaw samorządowych jeszcze w styczniu 1990 roku, Sejm kontraktowy uchwalił je w marcu tego samego roku. Na ich podstawie wprowadzono w ponad dwóch tysiącach gmin prawdziwy samorząd. W miejsce istniejących w PRL rad narodowych wprowadzono rady gmin o znacznie większych uprawnieniach. 27 maja 1990 roku przeprowadzono do rad gmin wybory - pierwsze całkowicie wolne po 1989 roku.

Nowo wybrane rady gmin powołały swoje władze wykonawcze - prezydentów miast (w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców oraz tych, gdzie dotąd byli prezydenci, czyli praktycznie w większości miast powyżej 50 tys. mieszkańców), burmistrzów (w mniejszych miastach) oraz wójtów (w gminach wiejskich).

Według współtwórcy reformy samorządowej, zmarłego niedawno prof. Jerzego Regulskiego, przede wszystkim polegała ona na przełamaniu pięciu monopoli totalitarnego państwa. Pierwszy - polityczny, został przełamany dzięki wolnym wyborom. Drugi to monopol władzy - PRL była państwem jednolitej władzy państwowej, ze ściśle ustaloną hierarchią, w ramach której władze gminne podlegały władzom wojewódzkim, a te państwowym.

Trzeci, to monopol własności - przed 1990 rokiem terenowe organy administracji państwowej nie miały osobowości prawnej i tylko administrowały majątkiem państwowym. "Tymczasem dzięki naszej reformie gminy otrzymały nieruchomości, więc była to pierwsza wielka quasi-prywatyzacja" - mówił w połowie ubiegłego roku Regulski, wspominając reformę.

Przełamanie czwartego monopolu polegało na usamodzielnieniu finansowym gmin - do tej pory działały w ramach budżetu państwa. Piąty naruszony monopol, to przekazanie samorządom pracowników, dotąd zatrudnionych w administracji państwowej.

Kolejny etap reformy administracyjnej nastąpił 1 stycznia 1999 roku. Polegał na wprowadzeniu dwóch dodatkowych szczebli samorządu - powiatów i samorządowych województw. Tych ostatnich miało być od tego momentu nie 49, ale odpowiednio mniej - według pierwotnych planów rządu 12, w końcu stanęło na 16.

Samorządy miały uzyskiwać finansowanie powierzonych im zadań z udziału w podatkach od osób fizycznych i prawnych, a także z dotacji i subwencji. Władza rządowa miała kończyć się na szczeblu województwa i tak, jak dotąd przedstawicielem rządu miał być tu wojewoda. Miał jednak zachować uprawnienia kontrolne i weryfikacyjne wobec decyzji wszystkich szczebli samorządów.

Reforma od początku znalazła się w ogniu politycznego konfliktu. Pierwszym problemem był termin wyborów. Ponieważ pracę nad reformą rozpoczęto na przełomie 1997 i 1998 roku, niemożliwe było przeprowadzenie jej do końca kadencji rad gmin, która upływała w połowie 1998 roku. Z kolei robienie oddzielnych wyborów do rad gmin i oddzielnych do rad powiatów i sejmików nie miało sensu. Trzeba było ustawowo wydłużyć kadencję rad gmin, by móc przeprowadzić wspólne wybory do trzech szczebli samorządu jesienią 1998 roku.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Błędem reformy samorządowej było uczynienie z sołectwa "jednostki pomocniczej" a nie fundamentu samorządności. Gmina powinna być wspólnotą wspólnot, a nie tworem administracyjnym rozgrywającym różne interesy poszczególnych wsi.

A. Koza, 2015-03-10 06:05:56 odpowiedz

Z samorządności mieszkańców gmin zostało to, że mogą głosować na slogany i fotki z celebrytami politycznymi a potem to i tak rządzi wójt i burmistrz. Rady mają charakter dekoracyjny. Przykład: gmina Długołęka, pow. wrocławski. Od 2000 r. ta sama, uległa wobec mafii wrocławskiej wójt ponownie wygrywa... wybory. Proszę sprawdzić, ile skarg na wójta gminy Rada uznała za zasadne? Ja nie znalazłem żadnej. Aby nie można było jej skarżyć w sądach cenzuruje dokumenty, nawet wyroki sądowe. A radnych mamy 21, dla nas to bardzo długa lista płac i jednocześnie fikcja. Czy w której gminie jest inaczej, czy są takie Rady które kontrolują wójta. U nas na sesjach Rady obowiązkową pieczę pełni główny radca prawny wójta i to ona pisze opinie Radzie, dlaczego skargi są bezzasadne! rozwiń

kazik, 2015-03-09 21:39:28 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU