Dwukadencyjność. Karczewski jest za dwiema kadencjami w samorządzie

Politycy komentują decyzję kierownictwa PiS o wycofaniu się z projektu o dwukadencyjności  w samorządzie, która miała działać wstecz. Marszałek Senatu Stanisław Karczewski we wtorek (16 maja) przypomniał, że z ograniczenia kadencji PiS się nie wycofał, tylko przełożył pomysł na przyszłość.
Dwukadencyjność. Karczewski jest za dwiema kadencjami w samorządzie
Polityczna burza, którą w styczniu wywołał Jarosław Kaczyński, znalazła finał w poniedziałek 15 maja. (fot. youtube.com)

• Poniedziałkowe rozmowy z samorządowcami PiS z kraju miały zaważyć na decyzji kierownictwa formacji, którą Jarosław Kaczyński ogłosił na początku tygodnia.

• Wycofanie się z dwukadencyjności działającej wstecz Stanisław Karczewski ocenił jako uprzedzenie ewentualnego weta prezydenta.

• Takie rozwiązanie sugerował także Andrzej Dera, który gościł w Katowicach na Europejskim Kongresie Gospodarczym.

Decyzja kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości z poniedziałku (15 maja) znalazła uzasadnienie w słowach Marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego. Przypomnijmy, Jarosław Kaczyński zdecydował się odstąpić od swojej styczniowej propozycji ograniczenia kadencji w samorządzie do dwóch. Jego pomysł bazował na tzw. kadencyjności wstecznej, która zakładała, że osoby już piastujące urzędy będą pozbawione biernego prawa wyborczego.

Karczewski dzień później uzasadniał sytuację tymi słowami:

- Rozmawialiśmy (w poniedziałek) o samorządzie, bo chcemy go zmieniać - mówił polityk w stacji radiowej RMF FM. - Wczoraj, podczas dużego spotkania z członkami partii, rozmawialiśmy o wyborach samorządowych. Tworzymy zespoły na wybory i jedyną receptą na to, by zmienić samorząd jest czekająca nas praca.

Czytaj też: PSL liczy na samorządy w walce z PiS w 2018 roku

W ocenie polityka formacja rządząca musi skapitalizować poparcie, które jest wysokie wśród Polaków tak, by w 2018 roku zbudować silną pozycję w samorządach.

Dwie kadencje to dobry pomysł

Odnosząc się do zapowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, że dwie kadencje mają wejść w życie w przyszłości (wybory w 2022 r.), co wyklucza działanie tego zapisu wstecz, Karczewski uzasadnił:

- Ograniczenie kadencji do dwóch to dobry pomysł.

Tym samym nie odpowiedział na pytanie o kadencyjność wsteczną, która wzbudzała największe kontrowersje w propozycji zmian ordynacji wyborczej. Podnoszono wobec takiego rozwiązania zarzut, że jest to łamanie kardynalnej zasady prawa. Mówi ona, że norma prawna nie może być stosowana do przeszłych wydarzeń.

Czytaj też: Minister Łapiński z Kancelarii Prezydenta ucieszył się decyzją PiS

Dopytywany mocniej na antenie Karczewski odrzekł, że zarzut o niekonstytucyjność nie był tak oczywisty dla PiS, jak jest dla opozycji. - Dało się bronić działania wstecz, ale nie wiemy jaka byłaby decyzja prezydenta - stwierdził Karczewski.

Było możliwe weto

Pisaliśmy w materiale publikowanym w poniedziałek (15 maja) o możliwym sprzeciwie Andrzeja Dudy wobec dwukadencyjności wstecznej.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

PARTNER SERWISU