Dzika reprywatyzacja w stolicy wraca w samorządowej kampanii

Samorządowa kampania wyborcza może być okazją, by po latach uregulować problem tzw. dzikiej reprywatyzacji gruntów warszawskich. Projekt ustawy w tej sprawie złożył niedawno Twój Ruch, a złożenie swojego - jak zapowiada Marcin Święcicki (PO) - planują też posłowie Platformy.
Dzika reprywatyzacja w stolicy wraca w samorządowej kampanii
Z powodu braku ustawy reprywatyzacyjnej sprawę zwrotu gruntów dawnym właścicielom oparto na orzecznictwie sądów, a te wydawały wyroki nie zawsze zgodne z interesem publicznym, szczególnie na terenie Warszawy. Dziś temat tzw. dzikiej reprywatyzacji w stolicy wrócił w ramach samorządowej kampanii wyborczej.

W ostatnich miesiącach doszło do kilku spektakularnych przypadków zwrotu dawnym właścicielom (lub biznesmenom, którzy przejęli ich roszczenia) kilku warszawskich nieruchomości przeznaczonych na cel publiczny. Biznesmeni kupili roszczenia do boiska Liceum im. Zamoyskiego na ul. Foksal, dwujęzycznego gimnazjum przy ul. Twardej, a podobny los może spotkać ponad 100 szkół. Ostatnio do rąk dawnych właścicieli trafił też teren na warszawskiej Pradze, gdzie od lat mieści się Tęczowe Przedszkole.

Było to paradoksalnie możliwe na podstawie tzw. dekretu Bieruta z 26 października 1945 roku. Dekret "O własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m.st. Warszawy", podpisany przez ówczesnego przewodniczącego Krajowej Rady Narodowej Bolesława Bieruta, objął obszar Miasta Stołecznego Warszawy.

Czytaj też: Ważne orzeczenie NSA ws dekretu Bieruta 

Skutkiem wejścia w życie dekretu (21 listopada 1945 r.) było przejęcie wszystkich gruntów w granicach miasta przez Gminę Miasta Stołecznego Warszawy, a w 1950 r. przez Skarb Państwa - w związku ze zniesieniem samorządu terytorialnego. Dekret pozbawił mienia blisko 20 tys. warszawiaków i objął ponad jedną czwartą dzisiejszej stolicy. Państwo przejęło wówczas około 14 tys. hektarów gruntów, razem z budynkami, głównie w centrum miasta.

W myśl dekretu, właściciele gruntów mogli w ciągu sześciu miesięcy od dnia objęcia działek w posiadanie przez gminę, zgłosić wnioski o przyznanie im na tych terenach prawa wieczystej dzierżawy z czynszem symbolicznym lub prawa zabudowy za symboliczną opłatą. Składane w tej sprawie wnioski pozostawały jednak często bez rozpatrzenia lub wydawano decyzje odmowne, bez podawania podstaw prawnych odmowy. Wiele osób nie złożyło w ogóle wniosków, ponieważ np. znajdowały się w więzieniach, przebywały za granicą, nie zostały poinformowane o takiej możliwości.

Czytaj też: Roszczenia z dekretu Bieruta do 30 działek 

Właśnie ten przepis dziś stał się dla byłych właścicieli lub ich prawnych spadkobierców furtką, która umożliwiła ubieganie się o zwrot nieruchomości. Na tej podstawie już od lat 90. władze Warszawy przyznały nieruchomości dawnym właścicielom. Ale nawet w przypadkach, gdy w latach 40.i 50. wnioski o przyznanie wieczystej dzierżawy rozpatrywane były odmownie, obecnie sądy weryfikują te decyzje, stwierdzając, że tamte odmowy były bezprawne i zwracając nieruchomość lub przyznając odszkodowanie, gdy obecny stan prawny nie pozwala na zwrot w naturze.

Sytuację jeszcze skomplikował werdykt Trybunału Konstytucyjnego z czerwca 2011 roku. TK uznał wtedy, że właściciele wszystkich nieruchomości, które przeszły na własność państwa na podstawie dekretu Bieruta, jeżeli stało się to po 1958 roku, powinni mieć prawo do odszkodowania. Trybunał uznał, że przepis ustawy o gospodarce nieruchomościami z 1997 roku w zakresie, w jakim pomija właścicieli nieruchomości innych niż domy jednorodzinne i działki pod zabudowę jednorodzinną, jest niezgodny z konstytucją.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

PARTNER SERWISU