Eksperci za utworzeniem funduszu mieszkań

Powstanie funduszu mieszkań na wynajem zmniejszyłoby problem dostępności lokali w Polsce i obniżyło stawki za najem - uważają eksperci. Dodają, że konieczna jest zmiana ustawy o ochronie praw lokatorów, by wynajem mieszkań w Polsce nie był ryzykowny.

Ministerstwo Finansów chce, by Bank Gospodarstwa Krajowego utworzył fundusz mieszkań na wynajem. BGK miałby przeznaczyć na ten cel 5 mld zł, a to w ciągu 4 lat umożliwiłoby powstanie 20 tys. lokali na wynajem. Fundusz miałby działać na zasadach rynkowych. Według wiceministra finansów Wojciecha Kowalczyka jego celem jest zwiększenie dostępności mieszkań na wynajem oraz zmniejszenie problemu braku lokali w kraju. Resort finansów zapowiedział, że szczegóły tego programu mają być zaprezentowane w przyszłym tygodniu.

Czytaj też: M na wynajem od rządu

Zdaniem Jacka Bieleckiego, eksperta rynku mieszkaniowego, b. dyrektora Polskiego Związku Firm Deweloperskich, bez rozwoju prywatnego budownictwa czynszowego nie ma szans na rozwiązanie problemu dostępności mieszkań w Polsce. Dodał, że nie powinno się tym zajmować bezpośrednio państwo jako kamienicznik. Jak mówił, w krajach rozwiniętych, takich jak Niemcy, Szwajcaria, Holandia czy Wielka Brytania, znaczna lub większa część mieszkań to tzw. czynszówki.

"Bardzo dobrze, że znalazły się pieniądze w budżecie państwa na budownictwo czynszowe. Mam jednak wątpliwości, czy to jest słuszny kierunek. Czy nie lepiej byłoby przeznaczyć te środki dla prywatnych inwestorów, którzy chcieliby angażować swoje pieniądze w zakup mieszkań na wynajem?" - podkreślił.

Według Bieleckiego, jeżeli państwo decyduje się na rozwój budownictwa czynszowego, to nie powinno uczestniczyć bezpośrednio w zakupie mieszkań, tylko wesprzeć w tym prywatnych inwestorów na przykład w postaci ulgi podatkowej.

Zwrócił uwagę, że pod koniec lat 90. obowiązywała tzw. ulga na wynajem. "Osoba, która inwestowała w lokal na wynajem, mogła odliczyć od podatku część wydatków na tę inwestycję i w ten sposób zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych" - powiedział Bielecki.

"To dałoby lepszy skutek i byłoby tańsze. Państwo uniknęłoby całej procedury biurokratycznej, czyli wyboru i zakupu mieszkań, a potem zarządzania nimi i wynajmu. Zająłby się tym prywatny właściciel" - podkreślił.

W opinii Bieleckiego, konieczna jest też zmiana ustawy o ochronie praw lokatorów, ponieważ wynajem mieszkań w Polsce jest wciąż ryzykowny. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, jeżeli lokator przestaje płacić za mieszkanie, bądź je dewastuje, to nie można się go pozbyć, dopóki gmina nie udostępni mu lokalu zastępczego. "W efekcie inwestorzy obawiają się nierzetelnych lokatorów" - powiedział. Dodał, że opór polityczny w tej sprawie może być duży. "Politycy będą protestować, że kamienicznicy chcą wyrzucać ludzi na bruk" - zaznaczył.

Bartosz Turek, analityk rynku nieruchomości, kierownik działu analiz Lion's Bank, powiedział, że rządowe propozycje wreszcie wspierają rynek najmu, a nie - jak do tej pory - tylko prywatną własność. "Dzięki temu rozwiązaniu z pomocy publicznej będą mogli skorzystać biedniejsi obywatele, których dochody uniemożliwiają zaciągnięcie kredytu na zakup mieszkania" - podkreślił.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.