Euro 2012 poprawi nam humor?

  • PAP/wnp.pl
  • 28-10-2009
  • drukuj
Społeczeństwo niemieckie od lat 80. miało coraz niższą samoocenę i krytycznie oceniało swój wizerunek na zewnątrz. Futbolowe mistrzostwa świata z 2006 roku pomogły im się wydźwignąć z marazmu.
Euro 2012 poprawi nam humor?

O roli sportu w strategii miasta oraz wpływu piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 roku na poprawę wizerunku kraju-gospodarza dyskutowano podczas II Ogólnopolskiej Konferencji EUROmiasta 2012 zorganizowanej przez Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu.

Uczestnicy debaty zauważyli, że organizacja tak wielkiego wydarzenia jakim są piłkarskie ME mogą przynieść krajom-organizatorom większe korzyści wizerunkowe niż ekonomiczne. "Poprawa atrakcyjności wizerunku danego kraju to nie tylko powód do dumy narodowej jego mieszkańców. To również buduje zaufanie wśród potencjalnych inwestorów" - podkreśliła prowadząca dyskusję dr Magdalena Florek z poznańskiego UE.

"Inne nacje postrzegały Niemców jako kraj bardzo dobrze zorganizowany, posiadających zaawansowaną technologię, słynący z wysokiej jakości produktów. Jednocześnie ludzi uważano za pracowitych, ale mało otwartych, mało życzliwych, bez poczucia humoru. Do tego dochodziła nie tak odległa historia związana z drugą wojną światową i wciąż ciążył nad tym krajem wizerunek Niemca-nazisty. Dlatego nasi sąsiedzi postanowili poprzez piłkarskie mistrzostwa świata poprawić swój obraz w oczach innych narodów" - tłumaczyła Florek.

Niemcy postawili na szeroką kampanię propagandową. Już samo hasło "czas się zaprzyjaźnić", wskazywało na czym im najbardziej zależy. Cztery mld euro wydane na modernizację stadionów, dróg i terminali lotniczych nie były tutaj najistotniejsze. Organizatorzy mundialu chcieli pokazać, że Niemcy to ludzie nie tylko życzliwi i gościnni, ale również kreatywni i utalentowani, a nie tylko dobrze wykwalifikowani robotnicy.

"W efekcie w sondażu BBC przeprowadzonym po mistrzostwach Niemcy uzyskały największą ocenę pozytywnych ocen - 61 procent, wyprzedzając Wielką Brytanię i Francję. Aż 93 procent Niemców przyznało, że mundial pomógł im w poprawie ich wizerunku na świecie" - przyznała Forek.

Przeprowadzone ankiety wskazały, że Niemcy zaczęto postrzegać jako miejsce atrakcyjne pod względem turystycznym, historycznym i handlowym.

Tymczasem Polska nie ma jeszcze jasno określonej strategii marketingowo-promocyjnej w kontekście Euro 2012. Zdaniem Łukasza Goździora z poznańskiego Urzędu Miasta, zbyt wiele podmiotów odpowiada za promocję marki "Polska".

"Jest kilka ministerstw, do tego Polska Organizacja Turystyczna i jeszcze parę mniejszych podmiotów. Każde z miast będzie miało swój pomysł na promocję, ale i tak one muszą być konsultowane z UEFA i być zgodne z ich wizjami. Do tego promocja mistrzostw będzie musiała też odbywać się na szczeblu centralnym" - powiedział Goździor, który poinformował, że prace nad strategią promocji Euro 2012 powinny rozpocząć się za kilka miesięcy.

Michał Lipiński z Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego zauważył, że Polska nie może popełnić tego samego błędu, co Austria i Szwajcaria - organizatorzy Euro 2008. Mistrzostwa "od środka" były bardzo dobrze zorganizowane, ale mieszkańcy tych krajów w ogóle nie żyli imprezą. Duża część z nich po prostu wyjechała z kraju. Korzyści materialne dla Austrii i Szwajcarii były znikome - wzrost PKB w tym okresie oszacowano na poziomie 0,1-0,2 procent.

"Musi być przeprowadzona wielka kampania społeczna, która zachęci i zaangażuje ludzi do udziału w Euro 2012. Każdy kto przyjedzie do nas, musi zobaczyć, że Polak to gościnna, życzliwa osoba, chętna do pomocy. To najważniejsza dla nas impreza i musimy nią żyć. Euro 2012 to świetny instrument by wypromować nasz kraj, ale to Euro trzeba mieć też w sercu" - argumentował Lipiński.

Uczestnicy debaty podkreślali, że to właśnie "ludzie z pierwszej linii frontu" zadecydują o ewentualnym sukcesie i poprawie wizerunku Polski na świecie. "Kelner w restauracji, taksówkarz czy osoba z punktu informacyjnego - od ich zachowania, postawy, uprzejmości będzie zależeć jak zostaniemy zapamiętani przez kibiców, którzy przyjadą na Euro 2012" - podsumował Janusz Rychlewski z Międzynarodowych Targów Poznańskich, na które rok rocznie przyjeżdża pół miliona biznesmenów z Polski i zagranicy.

Marek Bańczyk, reprezentujący Instytut Konkurencyjnej Ekonomii Regionów dodał, że udana organizacja dużej imprezy może w znaczący sposób podnieść prestiż miasta. "Przytoczę dwa przykłady z Hiszpanii. EXPO w Sewilli, które zakończyło się klapą i ogromnymi kredytami do spłacenia oraz igrzyska olimpijskie w Barcelonie. Stolica Katalonii w latach 80. była trochę takim niedopieszczonym miastem, a igrzyska wyciągnęły ją na zdecydowanie wyższy poziom. Dziś jest jednym z bardziej liczących się miast w Europie. Myślę, że dla Poznania Barcelona może być dobrym wzorem do naśladowania" - powiedział Bańczyk.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU