Firmy budowlane nie chcą do przetargów. Na część inwestycji zabraknie wykonawców

  • Piotr Toborek
  • 21-08-2017
  • drukuj
– Jak jest duży popyt, to ceny idą w górę, ale tu kłania się problem kumulacji. Niestety, samorządy dostały pieniądze „naraz”, wyrzuciły wszystkie przetargi w jednym terminie i dzieje się to, co się dzieje. Gdyby pomyślano wcześniej, przygotowano te inwestycje „po bożemu”, to może udałoby się to zjawisko ograniczyć – mówi o problemach z pozyskiwaniem wykonawców przez samorządy wiceprezes zarządu Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Firmy budowlane nie chcą do przetargów. Na część inwestycji zabraknie wykonawców
Jak jest duży popyt, to ceny idą w górę, ale tu kłania się problem kumulacji. (fot.fotolia)

• Samorządowcy narzekają, że na wiele ogłoszonych przetargów nie ma ani jednego zgłoszenia, a jeśli już są, to firmy proponują ceny znacznie wyższe od kosztorysowych.

• Co o problemie sądzi przedstawiciel branży budowlanej? Przyznaje, że gminy muszą się liczyć z tym, że będą miały problem z pozyskaniem wykonawców.

• Sytuacja jest jednak niekorzystna także dla firm budowlanych.

****

Dlaczego samorządy nie mogą się doczekać na firmy, które przystąpią do przetargów, a jak już te firmy się znajdą, to te proponują bardzo wysokie ceny?

Rafał Bałdys, wiceprezes zarządu Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa: - Jest dużo aspektów tego problemu. Po pierwsze, generalnie brakuje rąk do pracy i to jest zjawisko powszechne. Nie brakuje pracowników do tych prac najprostszych, bo do kopania rowów jakoś się jeszcze ludzi znajdzie, ale brakuje operatorów specjalistycznych maszyn, urządzeń czy kierowników poszczególnych typów robót.

Rafał Bałdys wiceprezes zarządu Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa (fot.wnp.pl)
Rafał Bałdys wiceprezes zarządu Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa (fot.wnp.pl)

Tu jest spory problem i mówią o tym właściwie wszyscy wykonawcy. To może być pierwsza z przyczyn problemu o którym rozmawiamy. Firmy już na etapie szacowania możliwości wykonania zadania biorą pod uwagę potencjał, jakim rzeczywiście dysponują. Jeśli go nie posiadają, to wiadomo, że nie będą się podejmowały zobowiązań.

Czytaj też: Brakuje wykonawców i rosną ceny. Czy gminy będą musiały rezygnować z inwestycji?

Druga sprawa to rzecz, którą trudno sprawdzić i ocenić, ale jest to nieuczciwe ustawienie stosunków w tych proponowanych umowach o zamówieniach publicznych. O czym myślę? Niestety, ostatnio bardzo często jest tak, że w tych kontraktach inwestor zrzuca na wykonawcę bardzo duże ryzyko.

Przykładowo, bardzo długie i nierealne z punktu widzenia technologii okresy gwarancyjne czy inne nie związane z ceną kryteria. To wszystko składa się na wzrost kosztów - bo przedsiębiorca musi przecież myśleć „co będzie jak wygram przetarg”? Nie może zaproponować ceny poniżej kosztów.

Dlatego w ramach rady ekspertów przy ministrze budownictwa myślimy nad wypracowaniem wzorców zrównoważonych umów na roboty budowlane, które by tą sytuację miały zmienić.

Trzeci aspekt to pogorszenie się kondycji firm, zwłaszcza tych małych i średnich.

Jest tak wiele zleceń, a firmy mają problemy?

- Tak, ze względu na wprowadzony na początku tego roku mechanizm odwróconego VAT-u. O co chodzi? Małe i średnie przedsiębiorstwa budowlane, które funkcjonują bardzo często jako podwykonawcy dużych firm, mają bardzo pogorszoną płynność finansową z tego powodu, że długo czekają na zwrot podatku VAT.

Ministerstwo mówi, że wszystko jest w porządku.

- Ministerstwo Finansów rzeczywiście podaje, że wykonawcy dostają te pieniądze między 15 a 30 dniem oczekiwania. I to się zgadza, tylko tu jedna uwaga - ten okres zaczyna się liczyć od momentu, gdy Urząd Skarbowy zakończy już wyjaśnienia i rozliczenia z wykonawcą, a to trwa miesiącami.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do paradygmat: Nie, to nie jest neokomunizm, tylko współczesna wersja klimatów pana, wójta i plebana, dla których cała reszta to nikczemny motłoch bez prawa głosu.

julek, 2017-08-29 13:00:09 odpowiedz

Doświadczony młody budowlaniec po najlepszej Politechnice z uprawnieniami w terenie ma 3200 netto, historyk zaoczny będący sołtysem zwany wójtem ma 12 tysi mc - to obraz neokomunizmu w pełniej europejskiej krasie. Ludzie z wykształceniem i umiejętnościami wykonywania pracy społecznie pożytecznej tra...ktowani jako niewolnicy systemu, natomiast peformensy eksponujacy siebie zawsze na wierzchu. Taki system musi upaść jak każda komuna jest nieefektywna. rozwiń

paradygmat, 2017-08-21 10:53:16 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


PARTNER SERWISU