Fotoradary to skarbonki ministra finansów

Fotoradary są stawiane na drogach w tych miejscach, w których dochodzi do największej liczby śmiertelnych wypadków, a nie tam, gdzie kierowcy jeżdżą najszybciej – przekonywał w piątek w Sejmie wiceminister transportu Tadeusz Jarmuziewicz.
Fotoradary to skarbonki ministra finansów

Odpowiadał on na pytanie posłów Ruchu Palikota, którzy ocenili, że fotoradary to „żółte skarbonki" ministra finansów.

Czytaj też: Nie widać końca bałaganu z fotoradarami

Jak mówił poseł tej partii Maciej Banaszak, „mimo fatalnego stanu polskich dróg, minister finansów zaplanował w ustawie budżetowej, że każdy kierowca z tytułu mandatów wpłaci do budżetu państwa w 2013 r. kwotę 1250 zł". W jego ocenie w związku z koniecznością realizacji tego założenia rozpoczęto instalację blisko 300 fotoradarów.

Zdaniem Banaszaka w uzyskanie odpowiednich wpływów z tytułu mandatów zaangażowane są także Inspekcja Transportu Drogowego oraz straże miejskie.

„Próbują bowiem uzyskać odpowiednie wpływy do budżetu państwa i jednostek samorządu terytorialnego na podstawie nieczytelnych zdjęć z fotoradarów, a w przypadku, kiedy kierowcy nie są w stanie wskazać, kto kierował pojazdem, wnioskują do sądu o ukaranie ich grzywną do 5 tys. zł" - powiedział.

Zaznaczył, że dwa lata temu Sąd Najwyższy skrytykował tego rodzaju praktykę, wskazując, że zapis ten może być podstawą do ukarania właściciela, który nie wskazuje osoby kierującej tylko w przypadku, gdy zostanie udowodnione, że kierowca posiadał taką wiedzę, jednak odmówił jej przekazania uprawnionemu organowi.

Odpowiadając, Jarmuziewicz podkreślił, że miejsca, w których stawiane są fotoradary, to te, w których było najwięcej śmiertelnych ofiar wypadków drogowych, a nie te, gdzie kierowcy jeżdżą najszybciej.

Zaznaczył, że rok 2012 będzie prawdopodobnie rokiem o wyjątkowym spadku liczby śmiertelnych ofiar wypadków drogowych, rzędu nawet 15 proc. w porównaniu z rokiem 2011.

„To, co robili poprzednicy, to co robi obecny rząd, widocznie ma sens" - powiedział.

Jarmuziewicz poinformował, że dzięki fotoradarom Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym w 2012 r. skierowało do sądów rejonowych 1842 wnioski o ukaranie kierowców, którzy złamali prawo. 1035 związanych było z przekroczeniem prędkości, a 807 - przypadków niewskazania przez właściciela pojazdu osoby, której powierzył pojazd do kierowania.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Po kilku dniach sluchania i czytania na temat fotoradarow,dochodze do wniosku iz minister z prawdopodobnie calym swoim majatkiem na wyspach posluzyl sie tym czego sie na wyspach nauczyl-angielskim dowcipem-nie zrozumialym dla polakow...Ten artykul nie wymaga komentarza,lecz uzycia-polskiego dowcipu... ekstremalnego,ktorego nauczyli Nas warszawiacy w Powstaniu Warszawskim...Musza wycofac sie z rzadu ludzie z zewnetrznymi majatkami glownymi,a z polityki szkodniki gospodarcze i osmieszajacy Nas na arenie miedzynarodowej-tacy jak PIS przeklety i smiesznie zarozumiala SP. rozwiń

Swiety Ireneusz, 2013-01-05 13:24:27 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU