Fundusze unijne 2014-2020: Kierunki finansowania przyszłości. Jakie są?

  • Bogdan Bugdalski
  • 21-05-2015
  • drukuj
Nietrafione inwestycje kosztują. Nie chodzi tylko o stracone pieniądze, ale też o to, że nie służą mieszkańcom, a trzeba płacić za ich utrzymanie. Dlatego nad tworzeniem kolejnych strategii rozwoju trzeba się mocno zastanowić.
Fundusze unijne 2014-2020: Kierunki finansowania przyszłości. Jakie są?
Pieniądze unijne kiedyś się skończą, a koszty utrzymania źle wybranych inwestycji pozostaną. Fot. Sxc.hu

W co inwestować? W infrastrukturę twardą czy miękką? Na co tak naprawdę przeznaczać olbrzymie środki pochodzące z funduszy unijnych? Nad takim m.in. problemem zastanawiali się uczestnicy konferencji „Finansowanie projektów samorządowych – czas na indywidualizm i innowacje”, zorganizowanej przez Bank Gospodarstwa Krajowego w Warszawie.

Grono dyskutantów było doborowe. Przy stole zasiedli przedstawiciele świata nauki, władz samorządowych i rządu oraz BGK. Problem, choć zdawałoby się banalny, był nurtujący. Od lat włodarze gmin, miast i regionów zastanawiają się, jak tworzyć strategie rozwoju, jak, dysponując ograniczonymi środkami, pogodzić inwestycje w poprawę jakości życia mieszkańców, potrzebne tu i teraz, z dalekosiężnymi planami rozwojowymi, z koniecznością zapewnienia odpowiednich warunków rozwojowych.

Zwłaszcza po ostatnim okresie finansowania unijnego wszyscy już wiedzą, że każda, nawet najbardziej uzasadniona społecznie inwestycja to przede wszystkim koszt. I to nie tylko ten bieżący, wynikający z jej realizacji, ale również późniejszy, stały, bo wynikający z konieczności utrzymania tej inwestycji. Dlatego trzeba ograniczać wydatki, które je generują, a inwestować tam, gdzie jest to konieczne i gdzie istnieje szansa na jakikolwiek zwrot z inwestycji, pobudzenie rozwoju.

75 proc. średniego dochodu na osobę w UE

Na kwestie budżetowe zwracał uwagę Waldemar Sługocki, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego. – Musimy realizować takie przedsięwzięcia, które zadbają o stronę dochodową samorządu. Czyli budujemy drogi nie tylko po to, żeby zwiększyć bezpieczeństwo, ale także po to, żeby stworzyć dogodne warunki do lokowania na terenie państwa polskiego inwestycji zagranicznych, które tworzą wartość dodaną w postaci nowych miejsc pracy i wszystkich wynikających z tego podatków – wyjaśniał.

Jest to szczególnie ważne, jeśli się weźmie pod uwagę, że w roku 2023 gros województw przekroczy poziom 75 proc. średniego dochodu na osobę w UE i będzie otrzymywało dużo mniejsze wsparcie z Funduszu Spójności niż obecnie.

– To jest ostatni dzwonek, żebyśmy zmienili sposób myślenia o rozwoju w Polsce – apelował Waldemar Sługocki.

O rozwagę w realizowaniu programów inwestycyjnych apelował również Radosław Stępień, wiceprezes BGK, przypominając, że pieniądze unijne kiedyś się skończą, a koszty utrzymania źle wybranych inwestycji pozostaną i będą powoli acz systematycznie rujnowały budżety samorządowe. Przyznał jednak, że mieszanie inwestycji – jednoczesne realizowanie inwestycji zarówno twardych, jak i miękkich ma sens.

– Rzecz w tym, aby proporcje były dobierane w sposób bardzo przemyślany i ostrożny. Jest kilka przykładów wydania potężnych środków na inwestycje, które nie dały takich wzrostów jak się spodziewano – podkreślał.

Inwestowanie w kulturę

Konieczność mieszania inwestycji, a zwłaszcza zwiększenia roli inwestycji miękkich postulowała prof. Anna Giza-Poleszczuk, prorektor Uniwersytetu Warszawskiego. – W Polsce przeważa myślenie o inwestycjach w kategoriach twardych, materialnych – mówiła. Inwestycja to droga, chodnik, budynek, tymczasem istnieje szereg miękkich inwestycji, które są równie ważne i skuteczne. Znane są przykłady wykorzystania polityk kulturalnych do rewitalizowania obszarów bardzo zaniedbanych.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

PARTNER SERWISU