Gdański apel w obronie samorządów przyjęty głosami PO

• Radni Gdańska przyjęli apel w obronie niezależności samorządów.
• To reakcja radnych Platformy Obywatelskiej na zapowiadane przez rząd Prawa i Sprawiedliwości zmiany m.in. w ordynacji wyborczej.
• - Tylnymi drzwiami chce się narzucić kaganiec na dwa tysiące gmin, by nie mogły swobodnie dysponować swoim budżetem – mówił Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska.
Gdański apel w obronie samorządów przyjęty głosami PO
Wyniki głosowanie gdańskich radnych ws. apelu w obronie niezależności samorządów (fot.gdansk.pl)

Z okazji 27. rocznicy przyjęcia przez Sejm RP ustawy o samorządzie terytorialnym, w Gdańsku na wniosek radnych PO zwołano sesję. Głównym jej puntem było odczytanie apelu w obronie niezależności samorządów.

Wykład na temat samorządności dał prof. Piotr Uziębło z Uniwersytetu Gdańskiego.

- 27 lat temu odrodził się w Polsce samorząd terytorialny, choć w formie niedoskonałej. Im możemy załatwiać sprawę na niższym szczeblu, tym jest to sprawniejsze. Samorząd jest tą instytucją, która jest najbliżej ludzi – mówił profesor.

Jego zdaniem obecnie samorząd stanął przed dwoma zagrożeniami.

- Jedno z nich to finansowanie samorządów, a drugie to manipulowanie systemem wyborczym, który też nie jest idealny. Jeśli myślimy o jego zmianie, to tak, żeby nie deformował, ale też żeby nie był dopasowany do aktualnej sytuacji politycznej. Moim zdaniem samorząd terytorialny w Polsce działa dobrze, choć nie idealnie – kontynuował Piotr Uziębło.

Przewodniczący Rady Miasta Gdańska, Bogdan Oleszek przypomniał, że reforma samorządowa powstała po to, by przybliżyć państwo obywatelom. - Obecnie administracja jest na wyciągnięcie ręki każdego mieszkańca. Przed nami wciąż najważniejsze zadanie - budowa społeczeństwa obywatelskiego – mówił.

Po krótkiej przerwie radny PO, Piotr Borawski odczytał apel w obronie niezależności samorządów (porządek dzisiejszej sesji wraz z przyjętym apelem zamieszczamy w dziale Multimedia), po którym nawiązała się gorąca dyskusja.

- Dlaczego nie zwołaliście sesji, kiedy wasz minister twierdził, że państwo polskie działa tylko teoretycznie? Nie zwołaliście sesji, kiedy kilkanaście tysięcy osób zostało oszukanych przez Amber Gold i zrujnowano im życie? – pytała radna PiS Anna Kołakowska. - Zmuszacie nas do wysłuchiwania jakichś propagandowych wykładów, a te sfinansowane są z pieniędzy publicznych. Nie zostaliśmy wybrani po to, by uczestniczyć w takich propagandówkach – dodała i opuściła salę.

Połowa radnych PiS w obradach w ogóle nie wzięła udziału, za to obecni radni PO wskazywali kolejne zagrożenia, jakie ich zdaniem niosą ze sobą zapowiadane plany rządu PiS. Chodzi m.in. rozwiązania w Regionalnych Izbach Obrachunkowych, wymiarze sprawiedliwości czy prawie wodnym.

Czytaj też: Centralizacja postępuje. Oto, co PiS zabrał i zabierze samorządom

- Nam potrzebna jest dalsza decentralizacja, a nie centralizacja – stwierdził radny PO Adam Nieroda.

Głos zabrał też prezydent Gdańska.

- Nikt do tej pory, od 1989 r. nie pozwolił sobie nazywać samorządowców patologią. A to bezkarnie robi jeden z polityków, Jarosław Kaczyński. Gdyby nie samorządy, Polska nie wyglądałaby dzisiaj tak jak wygląda. To samorząd dokonał modernizacji kraju – mówił prezydent Paweł Adamowicz. - Tylnymi drzwiami chce się narzucić kaganiec na dwa tysiące gmin, by nie mogły swobodnie dysponować swoim budżetem – dodał.

Podnosił tez, że często zapominamy, iż samorząd jest częścią administracji publicznej, częścią państwa polskiego, i na jego rzecz samorządowcy wykonują szereg zadań publicznych.

Po dyskusji nastąpiło głosowanie. Za apelem zagłosowało 22 radnych PO, 6 radnych PiS było przeciw.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Samorząd jest jedna z ważniejszych instytucji w Polsce, dlatego jeśli jest w nim patologia to trzeba ja zwalczać bezwzględnie i skutecznie dla dobra samorządności i wspólnot samorzadowych. Ale do tej pory mamy równych i równiejszych w samorządzie np. jakiś wójt stracił stanowisko w jednej chwili jak... na festyniezz gminnego z budżetu sfinansował zupę dla mieszkańców, ale do dzisiaj "wielcy" nie tracą stanowisk pomimo rażącego naruszania prawa i niegospodarności. Normalnie samo uczestnictwo w niejasnych procederze powinno skutkować dymisją, ale u nas jest brak czegoś takiego jak HONOR. rozwiń

obywatel gminy, 2017-03-09 11:42:11 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE