PARTNER PORTALU
  • BGK

Gminy i miasta zmieniają granice. Szczególnie przed wyborami

  • Katarzyna Domagała-Szymonek    6 kwietnia 2018 - 06:00
Gminy i miasta zmieniają granice. Szczególnie przed wyborami
Rozwój, lepsze perspektywy dla mieszkańców, przyciąganie inwestorów to najczęstsze powody, na jaki powołują się samorządy, które chcą poszerzyć swoje granice. (fot.shutterstock.com)

W zeszłym roku do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji wpłynęło 14 wniosków o powiększenie terenu gmin. To dokładnie tyle samo, co równo 10 lat temu. Ale jeśli ktoś myśli, że zainteresowanie samorządów zmianami granic jest na stałym poziomie, jest w błędzie.





  • Ostatniego marca minął termin, do którego JST miały czas na złożenie wniosku o zmianę w podziale terytorialnym. Na ostateczne dane z 2018 roku musimy jeszcze poczekać.
  • Sprawdziliśmy w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji jak na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia wyglądało zainteresowanie tą kwestią.
  • Tylko w ostatnich miesiącach o zdanie na temat potencjalnego powiększenia granic mieszkańców zapytali samorządowcy z Krosna czy Rzeszowa.  

Jak wynika z danych MSWiA, w latach 2007-2017 do ministra właściwego do spraw administracji publicznej wpłynęło 217 wniosków dotyczących zmian granic gmin oraz zmian granic miast położonych na terenie gminy. Rada Ministrów podjęła decyzje o dokonaniu 133 zmian w zakresie granic gmin oraz granic miast położonych na terenie gminy.

Dodatkowo w tym czasie resort zajął się też 4 wnioskami dotyczącymi zmian w podziale terytorialnym stopnia powiatowego. Żaden z nich nie został pozytywnie rozpatrzony przez Radę Ministrów.

Za to gminy niechętnie wnioskują o zmniejszenie swojego terenu poprzez przyłączenie go do terenu innej gminy. Od 2007 roku było zaledwie 9 takich przypadków. 

Jeśli przyjrzymy się bliżej tym 217 wnioskom dotyczących zmian granic gmin oraz zmian granic miast położonych na terenie gminy, okaże się, że na przestrzeni 10 lat ich liczba utrzymywała się na  poziomie - od 14 do 21. Jednak ciekawie wypadają lata, poprzedzające wybory samorządowe. Wtedy to zainteresowanie było dużo większe. Rekord padł w 2009 roku, gdy do MSWiA trafiło aż 35 wniosków, rok później (czyli w rok wyborczy) były to 23 wnioski. Podobnie schemat wyglądał przed kolejnym wyborami, gdy w 2013 roku resort miał do przeanalizowania aż 31 wniosków. Ta reguła nie potwierdziła się jednak rok temu, co może wskazywać, że samorządy nieco okrzepły w swoich granicach.

Szanuj dobre wiano

Prof. UE dr hab. Jan Czempas, ekonomista z katedry inwestycji i nieruchomości Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach tymi około wyborczymi skokami nie jest zaskoczony.

- Miastom, które chcą powiększyć swoje terytorium bardzo trudno jest przekonać mniejsze do decyzji o przyłączeniu, dlatego zazwyczaj w tym kontekście słyszymy o sporach - komentuje. - Jeżeli ta mniejsza gmina jest bogata, to do zmiany się nie kwapii, czemu nie powinniśmy się dziwić. Drugi powód to działanie w myśl zasady „nie bo nie”. Gminy chcą być samodzielne, rządzić się na własnych zasadach. I właśnie ten silnie zakorzeniony patriotyzm lokalny najmocniej daje znać o sobie przed wyborami - wyjaśnia. 

Czytaj więcej: Zmiany granic gmin po nowemu

Przypomina samorządom, że decydując się na rozpoczęcie procedury zmiany granic, powinny pamiętać o tym, kogo chcą wchłonąć. - Jeśli bogatą gminę, to nie możemy zapomnieć o tym, że jej mieszkańcy dalej chcą czuć się bogaci. Bez tego wcześniej czy później obudzą się i głośno zaczną mówić "nie". Niestety duże miasta w swojej pysze zapominają o tym, że jeżeli wchłaniasz kogoś, kto przychodzi z dobrym wianem, to to wiano powinno się szanować - dodaje. 





REKLAMA




×
KOMENTARZE (1)

  • Marco_Miłocin, 2018-04-08 08:55:40

    Błąd w artykule. Jeżeli mówimy o połączeniu Rzeszowa z m. Miłocin i m. Pogwizdów Nowy to większość jest ZA. Cała gmina Głogów (podczas konsultacji) jest w większości na nie. Jednak Miłocin i Pogwizdów Nowy to tereny typowo podmiejskie i powinny być włączone do miasta o co zabiegają sami mieszkańcy t...ych 2 miejscowości (pikieta przed Urzędem Wojewódzkim Rzeszowie).  rozwiń