Gorąca dyskusja o in-house nadal trwa

• Samorządy są zadowolone z projektu dotyczącego wprowadzenia zamówień in-house w Polsce.
• In-house uporządkuje stan prawny, a przede wszystkim pozwoli dbać o interes mieszkańców – mówi Marek Wójcik, reprezentujący Związek Miast Polskich.
• Ustawa o in-house zabije więcej MŚP niż wypromuje – twierdzi Witold Zińczuk, szef Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami.
Gorąca dyskusja o in-house nadal trwa
Sejmowa podkomisja będzie zajmować się zamówieniami in-house do połowy kwietnia (fot.rynekzdrowia.pl)

W Sejmie odbyło się posiedzenie Podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo zamówień publicznych oraz niektórych innych ustaw. Dyskusja została zdominowana przez tematykę zamówień in-house.

Przedstawiciele organizacji samorządowych, a z drugiej strony reprezentanci pracodawców i przedsiębiorców raz jeszcze przestawili swoje argumenty i trudno mówić jakimkolwiek kompromisie.

Czytaj też: Kto popiera in-house? Branża śmieciowa podzielona

Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich, w imieniu korporacji samorządowych podkreślił, że samorządy oceniają pozytywnie kompromisowe rozwiązanie dotyczące in-house. Jak mówił jesteśmy jednym z ostatnich krajów Unii, który nie ma tych spraw uregulowanych.

- Ze zdziwieniem przyjmujemy informacje Polskiej Izby Gospodarki Odpadami, która moim zdaniem nie są do końca prawdziwe. Z danych Ministerstwa Środowiska wynika jasno, że w gminach gdzie podmioty zbierające odpady wyłoniono w przetargach bez udziału firm komunalnych opłaty są wyższe, stopień odzysku mniejszy, a zmonopolizowanie rynku większe w porównaniu z gminami gdzie odpady zagospodarowywane są przez przedsiębiorstwa komunalne.

Czytaj też: In-house oznacza niższe stawki, wyższy stopień odzysku śmieci?

Wójcik dodawał, że wdrożenie in-house nie oznacza rewolucji na rynku, wręcz odwrotnie:

- Porządkuje stan prawny, a przede wszystkim pozwoli dbać o interes mieszkańców.

Tomasz Miś z Mazowieckie Stowarzyszenia Przedsiębiorców Gospodarki Odpadami ripostował:
- Jest jasne, że założeniem ustawodawcy europejskiego jest wprowadzenie i utrzymanie konkurencyjności, wynika to także z wielu innych dokumentów KE, jednak wprowadzając zamówienie in-house w obecnie zaproponowanej formie nie realizujemy oczekiwań jakie przyświecały ustawodawcy europejskiemu, ponieważ tryb zamówień z „wolnej ręki” jest trybem niekonkurencyjnym.

Jak mówił zamówienia in-house powinny być wprowadzane tam, gdzie wolny rynek sobie nie radzi, tam gdzie konkurencji nie ma.

- Jeśli chodzi o gospodarkę odpadami ta konkurencja jest, widać to wyraźnie po tej dyskusji jak się toczy, ilości zainteresowanych nią podmiotów. Mam wrażenie, że głęboka analiza skutków, jakie wprowadzenie zamówień przyniesie, nie została przeprowadzona.

Miś zauważył, że najlepszym momentem do implementowania zamówień in-house do polskiego systemu byłby nowy akt prawny.

Witold Zińczuk
Witold Zińczuk

Podobną opinię wygłosił Witold Zińczuk przewodniczący Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami. – Usłyszałem tu, że nowela ustawy o Zamówieniach publicznych ma promować polskie małe i średnie przedsiębiorstwa, bardzo się z tego cieszymy, tylko jest taki problem, że ustawa o in-house zabije więcej MŚP niż wypromuje.

Jak mówił Zińczuk można sobie wyobrazić, że w ogóle w wersji konkurencyjnej nie będzie zamówień publicznych. - To jest nie do przyjęcia – dodał.

Szef ZPGO zwrócił uwagę, że każdy zamawiający może sobie w dowolnej chwili utworzyć spółkę lub korzystać z istniejących, co jego zdanie zaprzecza idei konkurencyjności.

 


KOMENTARZE (9)ZOBACZ WSZYSTKIE

Witam!!!Szczegółowe i najnowsze wiadomości z zakresu -prawa gospodarczego, -cywilnego oraz -prawa pracy tylko na lexagit.pl

Ala1981, 2016-05-25 14:18:37 odpowiedz

Rynek trzeba zostawić. Efekty i koszty gospodarowania należy regularnie opisywać i publikować, a także informować o nich właścicieli odpadów o które tak się radni z przedsiębiorstwami targują. Mieszkańcy powinni rozstrzygać, w każdej z gmin.

w.potega@neostrada.pl, 2016-05-10 12:40:44 odpowiedz

Spółki prywatne są tańsze bowiem nie mają nad sobą pazernych radnych którzy chcieliby windować w gminie opłaty śmieciowe - wiadomo też, że misją firm prywatnych jest pilnowanie tego aby ceny były niskie a słupki zysków spadały. Dlatego w takich zacofanych krajach jak Austria, Belgia, Dania, Francj...a, Hiszpania, Holandia, Niemcy, Szwecja, Wielka Brytania są tylko gminne śmieciowe zakłady użyteczności publicznej które poprzez in house blokują prywatne firmy gotowe pracować w odpadach na zasadzie non profit. To dlatego zjechały się do Polski zagraniczne firmy śmieciowe bowiem nie mogą startować u siebie w przetargach (tam nie ma przetargów) i chcą w Polsce dobrze robić Polakom konkurując w obniżaniu cen usług. Wspaniałe efekty w postaci najwyższych stoponi odzysku odpadów w Europie i spadające ceny usług - mówią za siebie, że to Unia Europejska powinna implementować polnische Wirtschaft - a nie my ich zacofane in house... rozwiń

Monty Phyton, 2016-04-14 13:17:28 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE