Jakie będą koszty stołecznego referendum?

Warszawska Wspólnota Samorządowa, która zainicjowała akcję zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz informuje, że stołeczne referendum będzie kosztowało około 2 mln zł.
Jakie będą koszty stołecznego referendum?

„W związku z pojawiającymi się w prasie i na forach internetowych zarzutami stawianymi przez działaczy Platformy Obywatelskiej, że organizacja referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz to wysokie koszty dla miasta, chcielibyśmy przypomnieć, że Krajowe Biuro Wyborcze wyliczyło, iż będzie ono kosztowało nie 7 mln zł, jak kłamliwie przedstawia to PO, a około 2 mln zł" - czytamy w oświadczeniu Piotra Guziała, burmistrza Ursynowa.

Burmistrz podkreśla jednocześnie, że dokładnie o tyle więcej zapłacą warszawiacy za decyzję komisji przetargowej w Miejskich Zakładach Autobusowych, która odrzuciła tańszą o 2 mln zł ofertę tylko dlatego, że napisano w niej, że autobusy będą zużywać 51 litrów paliwa na 100 km, a nie 51,0 litra paliwa na 100 km.

Innym przykładem niegospodarności prezydent Warszawy, według Piotra Guziała, na kwotę porównywalną z kosztami referendum jest 2,8 mln zł wydane na projekt budowy Szpitala Południowego.

Ta zapowiadana w kampanii w 2006 r. inwestycja przez długich siedem lat była przekładana w czasie. W końcu prezydent zdecydowała się na zamówienie projektu, który nie będzie realizowany z uwagi na brak środków na realizację, na wyposażenie, na drogi dojazdowe, a w reszcie z uwagi na lokalizację kolidującą z Instytutami Onkologii i Hematologii, które nie godzą się na projekt uniemożliwiający im rozbudowę własnych obiektów.

- Skala marnotrawstwa publicznych środków osiąga w Warszawie pod obecnymi rządami nieznane gdzie indziej apogeum. Koszt referendum będzie więc równy dla biurokratycznej machiny Hanny Gronkiewicz-Waltz kosztowi przecinka, czy papieru, który już można wyrzucić na śmietnik - twierdzi Piotr Guział.

Podkreśla, że referendum ma być m.in. po to, by miasto zarządzane było z poszanowaniem rozsądku, a nie biurokratycznych absurdów.

- To nie są przecież jedyne przykłady, gdy ratusz traci pieniądze z powodu nieudolności urzędników i braku nadzoru. Zmiana polityki, którą prowadzi obecna prezydent miasta, jest niezbędna, by miasto przestało wyrzucać publiczne miliony w błoto, a wydawało je tam, gdzie rzeczywiście ich brakuje - dodaje burmistrz Ursynowa Piotr Guział.

Czytaj tez: Prezydent Wrszawy o referendum

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE