Jedni chcą ciszy nocnej, inni zabawy do rana

  • Przegląd prasy/Rzeczpospolita
  • 04-11-2010
  • drukuj
Przepisy o ciszy nocnej utrudniają działanie restauracji i pubów szczególnie tam, gdzie jest dużo turystów.
Jedni chcą ciszy nocnej, inni zabawy do rana

Problem ciszy nocnej występuje z całą ostrością na terenie Głównego Miasta w Gdańsku. Z powodu licznych skarg mieszkańców i interwencji policji miejscowi restauratorzy oraz sklepikarze muszą zamykać lokale o 22.00 – pisze „Rzeczpospolita”.

Niejasne przepisy powodują spore kłopoty w miejscach, w których jest dużo lokali nocnych i chętnie spędzają czas turyści, zwłaszcza w okresie wakacyjnym – wskazali posłowie w interpelacji do ministra spraw wewnętrznych i administracji.

Grupa posłów chciała wiedzieć, czy jest szansa na taką zmianę prawa, aby samorządy mogły decydować o miejscach bez ciszy nocnej.

Ministerstwo stanęło jednak na stanowisku, że zmiana przepisów nie jest konieczna. „W katalogu zadań samorządu są kwestie porządku publicznego i bezpieczeństwa obywateli” – przypomniało MSWiA w odpowiedzi na interpelację. Zwróciło uwagę, że na swoich terenach i w swoich obiektach gmina (jako właściciel) mogłaby skrócić czas zwyczajowo ustalonej ciszy nocnej. Na innych nieruchomościach, w tym prywatnych, może to jednak budzić wątpliwości.

Niektóre miasta podejmują działania na własną rękę. Katowice pod koniec tego lata zniosły na dziewięciu ulicach w centrum ciszę nocną do trzeciej nad ranem.

Nadmierny hałas może być potraktowany jako tzw. immisja. Poszkodowany może w pozwie domagać się zaprzestania takich działań. Może również dochodzić zadośćuczynienia za naruszenie spokoju, który zaliczany jest do dóbr osobistych – pisze „Rzeczpospolita”.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

PARTNER SERWISU